fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Daleko od polityki, za to blisko rodziny

Małgorzata Tusk z mężem na wystawie w warszawskiej Zachęcie
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Małgorzata Tusk nudzi się na towarzysko-politycznych spotkaniach. Stres mija jej, gdy na kolanach szoruje w domu podłogę. Kiedy już pojawia się u boku męża premiera, ich zdjęcia pokazywane są we wszystkich mediach
Największą karierę zrobiły relacje z pobytu Małgorzaty i Donalda Tusków na Machu Picchu. Po raz pierwszy dziennikarze tak zgodnie krytykowali premiera za ośmiodniową wycieczkę do w Ameryki Południowej, którą nazwali „podróżą życia”. Za sprawczynię tego zamieszania uznawana jest Małgorzata Tusk. To ona fascynuje się historią oraz kulturą Inków i Majów. Jak przyznawała w wywiadach, zaczęło się to już w dzieciństwie, po przeczytaniu książki „Winetou” Karola Maya. Marzeniem Małgorzaty Tusk było pojechać na Machu Picchu. Mąż premier wykorzystał okazję, by to marzenie spełnić.
Autorzy książki „Donald Tusk, droga do władzy”: Piotr Śmiłowicz i Andrzej Stankiewicz, którym Tusk udzieliła obszernego wywiadu, opowiadają, że zaskoczył ich kontakt z panią premierową. – Wysiadała z jakiegoś małego samochodu, ubrana w dżinsy, niemal z siatkami w ręku, wyglądała tak zwyczajnie, że jej nie poznaliśmy. Nikt nie wpadłby na pomysł, że to żona premiera RP– mówi Śmiłowicz.
Jaki wpływ na męża ma skromna, pozostająca zazwyczaj w cieniu i nielubiąca polityki Małgorzata? – Znacznie większy, niż wskazują na to pozory – ocenia Janusz Lewandowski, europoseł i gdański liberał. – W wielu sprawach pełni rolę kierowniczą, na pewno jest kierowniczką życia codziennego, ale strategiem politycznym nie jest – dodaje. Inny znajomy Tusków, ujawnia, że wśród znajomych panowała opinia, iż „w tym małżeństwie spodnie nosi Gosia”. – Jest zadziorna, potrafi mówić prosto z mostu, nie ma zahamowań, by przy innych obsztorcować Donalda – opowiada eurodeputowany Paweł Piskorski.Tusk liczy się bardzo z opinią, jaką żona ma o innych ludziach, ufa jej intuicji. – Wielokrotnie słyszałem z ust Donalda: „Jak rozmawialiśmy z Gosią, to mi powiedziała, żebym uważał na tego albo tamtego” – mówi Piskorski.
Małgorzata Tusk powtarza, że lubi domowe życie, codzienne czynności typu zakupy, a nawet remonty. Przez lata wszystkie swetry, które nosiła rodzina Tusków, były przez nią wydziergane. A jej ulubionym sposobem na stres jest sprzątanie. „Jestem zwolenniczką szorowania podłogi na kolanach, w chwilach frustracji potrzebuję pół godziny szorowania” (z wywiadu dla „Naj”).
Z Donaldem są małżeństwem od 30 lat. O początkach wspólnego życia opowiadała w wywiadach dla kolorowych czasopism. Zakochali się w sobie na drugim roku studiów. Oboje studiowali historię. Ona archiwistykę, on kierunek nauczycielski. Małgorzata Sochacka, bo tak brzmi panieńskie nazwisko dzisiejszej premierowej, zauroczyła przyszłego męża stwierdzeniem, że ma rzymski profil jak cesarz Hadrian.
Matka Małgorzaty była metodykiem wychowania przedszkolnego, ojciec wysokiej rangi oficerem Marynarki Wojennej. Dla wychuchanej córeczki (Tuskowa opowiada, że w dzieciństwie była rozpieszczana) młody Tusk nie stwarzał wrażenia dojrzałego kandydata na męża. Tym bardziej że jej poprzednim chłopakiem był nie byle kto, bo asystent na uniwersytecie. Mama była więc przeciwna małżeństwu. Ale młodzi postawili na swoim. Później mieszkali w wynajmowanych mieszkaniach i przez lata w ciasnym pokoju w hotelu asystenckim. – Mieli ciężkie życie. Zastanawiałam się, jak ona wytrzymuje w tym klaustrofobicznym pomieszczeniu – opowiada Jadwiga Kozłowska, żona obecnego wojewody mazowieckiego. – Ale w Małgosi był zawsze ogromny optymizm, pogoda ducha, którą zaraża innych.
Małgorzata Tusk jest zafascynowana historią oraz kulturą Inków i Majów.To jej marzeniem było pojechaćna Machu Picchu
Bez kryzysów małżeńskich się jednak nie obyło. O pierwszym – gdy syn Michał miał rok – premierowa opowiadała ostatnio dziennikarzom „News-weeka”. Tuskowie nie umieli sobie poradzić z nowa sytuacją, gdy w małżeństwie pojawia się dziecko. Donald dodaje do tego jeszcze jeden element: żona zakochała się w jego koledze.
Staż zawodowy Małgorzaty Tusk jest bardzo krótki. Przed urodzeniem pierwszego dziecka pracowała jako archiwista w spółdzielni pracy, następnie w komisji zakładowej „Solidarności” Uniwersytetu Gdańskiego. Później przez dwa lata w bibliotece uniwersyteckiej. Dzięki temu zajęciu Tuskowie dostali pokój w hotelu asystenckim. – Codziennie cierpiałam, gdy prowadziłam syna do przedszkola. Chciałam być z nim! Lubiłam swoją pracę, ale w życiu rodzinnym odnajdowałam szczęście – tak tłumaczy w „Naj” rezygnację z pracy zawodowej. W znacznie wcześniejszym wywiadzie dla „Tygodnika Solidarność” z 1993 roku, czyli sprzed ery wszechobecnych specjalistów od marketingu politycznego, Małgorzata Tusk mówiła: – Niedawno mąż zrobił mi awanturę, że nie mam zawodowych osiągnięć, że nie zrobiłam żadnej kariery. Może chciałby, aby jego żona była kimś ważnym. Jestem wyszczekana, więc napadłam na niego, wytłumaczyłam. On się cofnął.Do pracy na etacie już nigdy nie wróciła. W dodatku okazało się, że młodsza o pięć lat od Michała córka Kasia ma celiakię, chorobę wymagającą troskliwej opieki. Małgorzacie proponowano, by startowała na radną, ale odmówiła. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych została koordynatorką projektu „Dialog” w Sopocie, mającego promować ideę samorządności w lokalnych społecznościach. Przedsięwzięcie było finansowane przez amerykańską rządową fundację. Małgorzata Tusk, w przeciwieństwie do męża, dobrze zna angielski. Prowadziła projekt razem ze swoimi przyjaciółkami. Zakończony po dwóch latach został wysoko oceniony przez Amerykanów, którzy zaproponowali Tuskowej założenie stowarzyszenia kontynuującego tamtą działalność. Była też na szkoleniu w USA. Przyjaźń między przyjaciółkami z dawnego stowarzyszenia przetrwała do dziś. To one właśnie tworzą trzon grupy, o której Małgorzata opowiada prasie. To w większości żony kolegów jej męża, jeszcze z czasów opozycyjnych, takie jak Kamilla Tołłoczko, Grażyna Pilachowska. Razem jeżdżą na narty, grają w tenisa i spotykają się przy babskich ploteczkach. Ta kobieca wspólnota jest dla niej bardzo ważna, i jest to jeden z powodów, dla których tak trudno jej się rozstać z ukochanym Sopotem.
Dzisiejsza premierowa nie chciała, by mąż był zawodowym politykiem. Do dziś opowiada z żalem, że gdy się pobierali, Tusk zapewniał ją, że będzie nauczycielem historii, bo lubi uczyć, i lubi dzieci. Protestowała, gdy w 1991 roku po raz pierwszy startował na posła. Wolała, by był dziennikarzem. W książce „Droga do władzy” tłumaczy: – Uważałam, że o wiele bardziej wartościowe jest życie na uboczu, tworzenie własnego małego świata. Polityka to wyklucza, jest zbyt ekspresyjnym zawodem.Podczas wieczoru wyborczego kończącego kampanię prezydencką, gdy ogłoszono, że Tusk przegrał z Lechem Kaczyńskim, uśmiechała się tylko Małgorzata.
W politycznych spotkaniach męża nigdy nie uczestniczyła. Pojawiała się jedynie na towarzyskich imprezach. Przez jakiś czas była członkiem Unii Wolności. – To bardzo sympatyczna, skromna osoba. Trochę zagubiona, ona nie lubi polityki – mówi posłanka Nelli Rokita.
– Pamiętam, że kiedyś uczestniczyła w jakimś towarzysko-politycznym spotkaniu, ale strasznie się nudziła. Pytała kilkakrotnie Grzegorza Schetynę, ile jeszcze minut musi tam być. Trochę jej współczułam.Na tle poprzedniczek Małgorzata Tusk ma łatwe zadanie. Bo albo ich w ogóle nie było, jak w przypadku Tadeusza Mazowieckiego i Jarosława Kaczyńskiego, albo były zupełnie niewidoczne, jak żony Włodzimierza Cimoszewicza i Marka Belki, albo fascynowały się ludźmi z show-biznesu i światowym blichtrem, jak żona Leszka Millera. To ostatnie według zgodnej opinii znajomych obecnej premierowej nie grozi.
Z „Rz” nie chciała się spotkać, bo jak stwierdziła: nie chce wypowiadać się dla tytułów, które zajmują się polityką.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA