fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Nie możemy zjechać na dół, by zebrać dowody

Rozmowa ze Stanisławem Parolem, prezesem Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu
Rz: 14 górników cudem się uratowało, bo zdążyli założyć aparaty ucieczkowe. Dlaczego oni zdążyli, a ich koledzy nie?
Stanisław Parol: Uratowali się nie tylko dlatego, że założyli aparaty, ale także dlatego, że byli w innym rejonie, gdzie było inne ciśnienie, inna temperatura. Takie pytania sobie teraz zadajemy, ale na odpowiedź jak było naprawdę, musimy poczekać. Te wszystkie wątpliwości wyjaśni komisja powołana przez prezesa Wyższego Urzędu Górniczego. Teraz nawet nie możemy zjechać na dół, by zebrać dowody i przeprowadzić wizję lokalną. Może będzie to możliwe za dzień, a może za trzy.
Pięć dni temu WUG przeprowadził w tym rejonie kontrolę pod kątem profilaktyki metanowej. Wyniki: żadnych nieprawidłowości. Więc co się stało w Boryni?
Teraz wiemy, że nastąpił wybuch lub zapalenie gazu. Jeśli tak, to musiała być iskra, która go spowodowała. Teraz jednak nawet nie wiemy, w którym miejscu do niego doszło, dlaczego metan nagle wybuchł, dlaczego zebrał się w jednym miejscu. To prawda, że kopalnia Borynia bardzo dba o bezpieczeństwo górników, jest kopalnią wzorcową, jeśli chodzi o profilaktykę, zasady wydobycia węgla.
Każdy górnik nosi czujniki metanu, metanomierze są także w ścianach, gdzie pracują. Dlaczego tak wrażliwe urządzenia nie zaalarmowały, że stężenie metanu przekroczyło poziom bezpieczeństwa?
Nie musiały pokazywać. Metan mógł się zebrać w tzw. zrobach, czyli w przestrzeniach po wybraniu węgla, na gruzowiskach, gdzie jest takich szczelin bardzo dużo. Wiadomo, że się tam gromadzi. Pytanie, jakie sobie zadajemy teraz: dlaczego wypłynął i co za iskra spowodowała zapłon.
Jednak na dole nie wybierano węgla. Prowadzono prace konserwacyjne. Wyklucza się, że eksplozję wywołała praca kombajnu lub użycie środków strzałowych.
Tak, nie było eksploatacji, ale wiercono otwory w ścianach. Iskra może przeskoczyć z urządzeń elektrycznych, może pojawić się od tarcia. Przyczyn jest wiele.
Wiemy, że nastąpił wybuch lub zapalenie gazu. Jeśli tak, musiała być iskra, która go spowodowała
Kopalnia Borynia ma trzeci stopień zagrożenia metanowego, ale dotychczas nie wydarzył się tam żaden zbiorowy wypadek. Czy to mogło zwieść górników?
Brak strachu i bohaterstwo nie są niczym dobrym na dole, w kopalni. W zagrożonych kopalniach górnicy uczą się żyć w trudnych warunkach. Ale to jest obycie, praktyka, nie ryzykanctwo.
Czy przyczyną wybuchu mogła być natura, a nie człowiek?
Do wniosków o przyczynę wypadku dochodzi się drogą żmudnej pracy wielu ekspertów, ludzi nauki, urzędów górniczych. Musimy się dowiedzieć, i to jak najszybciej, dlaczego w takiej kopalni, w której dba się o bezpieczeństwo, zginęli ludzie. Bo musimy jak najszybciej wyciągnąć z tego wnioski, by wyeliminować patologię lub błędy, jeśli były.
1958 rok
- Największa po wojnie katastrofa górnicza. W pożarze zabrzańskiej kopalni Makoszowy zginęło 72 górników.Od zapalnika zajęły się drewniane obudowy, potem węgiel. Większość ofiar uległa zaczadzeniu, bo ratownicy dotarli po kilku godzinach.
1971 rok
- W wyniku tąpnięcia zginęło 18 górników w kopalni Mikulczyce-Rokitnica w Zabrzu. Jedynym z 19 uwięzionych, który ocalał, był Alojzy Piontek, który przeżył pod ziemią blisko tydzień,m.in. żując kawałki drewnianej łopaty.
1979 rok
- Wskutek wybuchu pyłu węglowego w bytomskim Dymitrowie zginęły 34 osoby.
- W kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach zginęły 22 osoby w wyniku pożaru.
1985 rok
- Z powodu wybuchu metanu w kopalni Wałbrzych zginęło 18 górników.
1987 rok
- 17 osób zginęło w kopalni Mysłowice, gdzie doszło do wybuchu pyłu węglowego (18. górnik zmarł w szpitalu).
1990 rok
- Pierwsza wielka katastrofa w Halembie – po wybuchu metanu w Rudzie Śląskiej zginęło 19 górników(rok później, ale w wyniku tąpnięcia, zginęło pięć osób).
2002 rok
- 700 metrów pod ziemią w wyniku wybuchu pyłu węglowego zginęło dziesięć osób w kopalni Jas-Mos.
2005 rok
- Trzech górników zginęło w Zofiówce z powodu wybuchu metanu.
21 listopada 2006 roku
- Największa katastrofa górnicza w Polsce od lat 70. Wybuch i zapłon metanu, a potem wybuch pyłu węglowego zabiły 23 górników w Halembie (w marcu 2008 roku za ustawienie przetargu na likwidację ściany wydobywczej, pod którą zginęli górnicy, skazana została Ewa K. Poza nią zarzuty postawiono 19 osobom – chodzi o fałszowanie dokumentów i łamanie przepisów BHP).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA