Sport

Wszyscy ludzie trenera Leo Beenhakkera

Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Selekcjoner ogłosił skład drużyny na mistrzostwa Europy. Wierzy, że właśnie tych 23 zawodników jest w stanie podjąć walkę z Niemcami, Austrią i Chorwacją. Na ostatniej prostej odpadli Grzegorz Bronowicki, Radosław Majewski i Radosław Matusiak
Zabawa w „wytypuj skład na Euro” zaczęła się 16 kwietnia. Wtedy to Leo Beenhakker przedstawił listę 31 zawodników poszerzoną później o Rogera, spośród których zamierzał wybrać skład na turniej.
Tuż przed wyjazdem na zgrupowanie do Donaueschingen skreślił sześciu graczy: Wojciecha Kowalewskiego, Arkadiusza Radomskiego, Michała Golińskiego, Dawida Janczyka, Łukasza Piszczka i Artura Wichniarka. Po dziewięciu dniach w Niemczech i trzech meczach sparingowych dokonał ostatecznego wyboru. Przeciętna wieku drużyny to nieco ponad 30 lat, dziewięciu zawodników na co dzień gra w polskiej lidze, a wszyscy bramkarze na Wyspach Brytyjskich. Beenhakker zaufał sprawdzonym, ze swoich ulubieńców nie zabrał tylko Matusiaka, który w Niemczech przestał się chyba do nich zaliczać. Adam Kokoszka, Michał Pazdan czy Tomasz Zahorski na turniej jadą raczej podpatrywać kolegów. Wynik zależy od dyspozycji gwiazd.
Artur Boruc, Celtic Glasgow, ur. 20 lutego 1980, 33 mecze w repr. A Od kiedy miejsce w podstawowej jedenastce stracił Wojciech Kowalewski – bramkarz numer 1. Pewniak, którego może wykluczyć tylko kontuzja lub kartki. Dzięki świetnym występom w Celticu interesuje się nim pół Europy, Szkoci wyceniają go na 10 mln funtów. Podkreśla swą wiarę katolicką, przez co stał się symbolem klubu i ulubieńcem kibiców. Z Leo Beenhakkerem nadaje na tych samych falach. Trener zachwycił się nim, widząc, jak przez godzinę bawił się z dziećmi Michała Żewłakowa, a gdy czasami nie rozumie jego zachowania czy wypowiedzi, dowiaduje się, że Boruc sam siebie też często nie rozumie. Łukasz Fabiański, Arsenal Londyn, ur. 18 kwietnia 1985, 8 A Na mundialu w 2006 roku był jednym z dwóch bramkarzy rezerwowych, teraz w klasyfikacji selekcjonera znajduje się raczej wyżej niż Tomasz Kuszczak. W eliminacjach mistrzostw Europy zagrał tylko w ostatnim meczu z Serbią w Belgradzie (2:2). Trenerzy Frans Hoek i Andrzej Dawidziuk są zachwyceni pracą na treningach. W Arsnenalu rozegrał tylko 5 meczów w Pucharze Ligi, a także 3 ostatnie w Premiership. Nieśmiały, skromny, ale odporny psychicznie. W Legii mówiono na niego „Bambi”, bo wpadł na kolegów z drużyny, wychodząc z kina po kreskówce Walta Disneya. Tomasz Kuszczak, Manchester United, 23 marca 1982, 6 A Z zawodu: rezerwowy. Szybko wyjechał z Polski i dużo czasu stracił na obserwowanie gry Gabora Kiraly’ego z ławki Herthy Berlin. Alex Ferguson sprowadził go z West Bromwich do Manchesteru Utd, gdzie znowu częściej przygląda się grze Edwina van der Sara, niż stoi w bramce. Zakończony sezon potwierdził jednak, że Kuszczak się rozwija. 9 meczów w Premiership i 5 w Lidze Mistrzów, a do tego triumf Manchesteru w obu rozgrywkach – każą go szanować. Przez jakiś czas wydawało się, że na Euro nie pojedzie, bo za bardzo lubił narzekać na to, że także w kadrze nie jest numerem jeden. Kiedyś może będzie. Jacek Bąk, Austria Wiedeń, 24 marca 1973, 93 A, 3 gole Najbardziej doświadczony piłkarz w drużynie, debiutował w reprezentacji 15 lat temu, a Leo Beenhakker jest dziewiątym selekcjonerem, przy którym gra. Pewniak na środek obrony. Kiedyś żartowano, że do przeziębienia wystarczy mu, żeby ktoś w pobliżu otworzył lodówkę, często kontuzjowany. Od jakiegoś czasu nie narzeka jednak na problemy ze zdrowiem i udowadnia, że prawdziwemu profesjonaliście nie przeszkadza nawet dwuletnia gra w lidze katarskiej. Chętnie pomaga młodszym kolegom, bo twierdzi, że nigdy nie zapomni, jak pierwszy raz zobaczył w szatni Jacka Ziobra i nie wiedział, co powiedzieć. Paweł Golański, Steaua Bukareszt, 12 października 1982, 9 A, 1 gol Odkryty przez Beenhakkera, świetnie spisał się w najlepszym od lat meczu reprezentacji – wygranym z Portugalią 2:1. Później jednak zamienił Koronę Kielce na Steauę Bukareszt i stracił formę. Pod koniec sezonu wrócił jednak do gry, strzelił pięknego gola, a po przyjeździe na zgrupowanie pokazał trenerowi, że będzie walczył o miejsce w pierwszym składzie. Nawet jeśli przegra rywalizację z Marcinem Wasilewskim na prawej stronie, być może zastąpi Grzegorza Bronowickiego na lewej. Mówi, że Polska znajdzie się w finale mistrzostw. Jeśli zagra dobrze, może zamieni Bukareszt na FC Porto. Mariusz Jop, FK Moskwa, 3 sierpnia 1978, 23 A Ulubiony przykład Beenhakkera na obalenie teorii, że piłkarz niegrający w klubie nie może dobrze grać w reprezentacji. Jop w Moskwie, u trenera Leonida Słuckiego nie miał dobrych notowań. Mimo to w kadrze kilka razy tworzył parę stoperów z Bąkiem. Od tego sezonu ligi rosyjskiej wrócił do składu FK Moskwa, bo nowy trener Oleg Błochin uznał, że jeśli ktoś jest reprezentantem kraju, który zakwalifikował się do Euro, nie może być zły. U Beenhakkera też miał przerwę – po meczu we wrześniu 2006 roku z Serbią (1:1) ponownie o punkty zagrał dopiero rok później – z Portugalią w Lizbonie (2:2). Adam Kokoszka, Wisła Kraków, 6 października 1986, 7 A, 2 gole W kadrze na mistrzostwa z Wisły Kraków zabrakło króla strzelców Pawła Brożka i najlepszej lewej nogi w polskiej lidze Marka Zieńczuka. Nie znalazł się w niej także Arkadiusz Głowacki. Jest za to 22-letni Kokoszka, który jesienią rozegrał w ekstraklasie 27 minut, a wiosną wystąpił w 9 meczach, tylko wtedy, gdy kontuzjowany był któryś inny. Kokoszka przyznał nawet, że Beenhakker, uparcie go powołując do reprezentacji, wywierał presję na Macieju Skorży, by ten dawał mu więcej szans. W lidze strzelił jednego gola, w kadrze – dwa. Ostatniego w wygranym 1:0 meczu z Finlandią, gdy pełnił funkcję kapitana drużyny. Marcin Wasilewski, Anderlecht Bruksela, 9 czerwca 1980, 26 A, 1 gol W zakończonym sezonie ligi belgijskiej wygrał klasyfikację na najbrutalniejszego zawodnika, otrzymał aż 13 żółtych kartek, a także pseudonim Bizon z Polski. Trudny do przejścia, a kiedy rywalowi już to się uda, zdenerwowany Wasilewski zatrzymuje go w nieprzepisowy sposób. Kiedy do klubu sprowadzono reprezentanta Belgii Guillaume’a Gilleta, wydawało się, że Polak może mieć problemy z miejscem w składzie. Nie miał, co – jak przyznaje – stanowi dla niego powód do dumy. W reprezentacji pewniak na prawą obronę. Na zgrupowanie w Donaueschingen przyjechał, nie korzystając z przysługujących mu kilku dni wolnych. Często rozmawia przez telefon – w Brukseli została żona z dwójką dzieci. Córeczka urodziła się trzy tygodnie temu. Jakub Wawrzyniak, Legia Warszawa, 7 lipca 1983, 10 A Piłkarz cenny głównie z tego powodu, że lewonożny. Coraz bliżej pierwszego składu po kontuzji Grzegorza Bronowickiego. Do tej pory wystąpił tylko w jednym meczu o punkty – w Belgradzie z Serbią (2:2), zresztą jako ofensywny pomocnik. Beenhakker przed powołaniem go do reprezentacji długo rozmawiał z trenerem Legii Janem Urbanem. Wawrzyniak, tak jak Kokoszka, jedzie na mistrzostwa, chociaż nie ma nawet pewnego miejsca w klubie z polskiej ligi. Zagrał tylko w 17 meczach ligowych. Urban poparł jednak nominację dla swojego podopiecznego, a Beenhakker jest zachwycony pracą, jaką piłkarz wykonuje w Niemczech. Wawrzyniak może grać na kilku różnych pozycjach a jego silny strzał z lewej nogi jest jego kolejnym atutem. Michał Żewłakow, Olympiakos Pireus, 22 kwietnia 1976, 76 A, 2 gole Piłkarz instytucja. Trudno wyobrazić sobie bez niego reprezentację Polski. Doświadczony i uniwersalny. Bez problemów radził sobie w Anderlechcie Bruksela, nie inaczej jest w Olympiakosie Pireus, z którym drugi kolejny raz zdobył mistrzostwo, a w Lidze Mistrzów odpadł dopiero po dwumeczu z finalistą – Chelsea Londyn. Może grać z powodzeniem na każdej pozycji w obronie, jednak Beenhakker nie ukrywa, że najchętniej widziałby go w roli stopera. Jest jednym z liderów drużyny również z tego powodu, że zawsze ma coś mądrego do powiedzenia (i to w pięciu językach). Z Niemcami ma rachunki do wyrównania. Dwa lata temu zszedł z boiska na własną prośbę, a jego zmiennik zawinił przy utracie gola. Jedyny rodowity warszawiak w kadrze. Jakub Błaszczykowski, Borussia Dortmund, 14 grudnia 1985, 13 A, 1 gol Beenhakker powiedział o nim, że może być jedną z gwiazd turnieju. Piłkarz stracił jednak dużą część sezonu na leczeniu kontuzji. W Borussii kazano mu trenować nawet wówczas, gdy nie był jeszcze w pełni zdrowy. Świetny drybler, nie gorszy aktor wymuszający rzuty wolne. Jest chyba szybszy nawet od Ebiego Smolarka. W sparingowym meczu z FC Schaffhausen zszedł jednak z boiska po kwadransie gry z podejrzeniem naderwania mięśnia dwugłowego. Na szczęście kontuzja nie okazała się aż tak groźna, ale zawodnik ćwiczy indywidualnie i nie wiadomo, czy zdąży się wyleczyć do spotkania z Niemcami. Jeśli zdąży, miejsca na prawej pomocy może być pewny. Jego wujkiem jest były reprezentant Polski Jerzy Brzęczek. Dariusz Dudka, Wisła Kraków, 9 grudnia 1983, 25 A, 2 gole Marzy o transferze zagranicznym. Według Beenhakkera gotowy do wyjazdu nawet do ligi włoskiej. Świetny w odbiorze piłki, uniwersalny, bo może grać jako defensywny pomocnik, stoper lub lewy obrońca, doskonale gra w powietrzu. Trener widzi go w podstawowej jedenastce na Euro. Dudka nie chce mówić o Niemcach, bo błąd w meczu przeciwko nim na mundialu, kiedy nie upilnował Davida Odonkora spowodował kilka miesięcy kiepskiego snu. Wierzy jednak, że tym razem przez niego nie będą mogli spać rywale. Dysponuje dobrym uderzeniem z dystansu. U Beenhakkera debiutował w wyjazdowym meczu z Belgią, kiedy selekcjoner nie mógł skorzystać z 10 innych piłkarzy. Gdy usłyszał, że ma zagrać jako defensywny pomocnik, nie wierzył. Dzisiaj to jego ulubiona pozycja. Łukasz Garguła, GKS Bełchatów, 25 lutego 1981, 11 A, 1 gol Najbliższy przyjaciel Radosława Matusiaka, który przez jakiś czas miał razem z nim przejść do Palermo, pokazał, że czasami cierpliwość popłaca. Został w Polsce, przez długi czas dochodził do siebie po zabiegu, jaki przeszedł latem ubiegłego roku i wydaje się, że wrócił do dobrej formy w najlepszym momencie. W poniedziałkowym meczu z Macedonią najlepszy na boisku. Garguła dostawał powołania do reprezentacji nawet wtedy, gdy kontuzja nie pozwalała mu na grę w klubie. Trener chciał, by cały czas czuł się członkiem grupy najlepszych w Polsce. Pomocnik Bełchatowa kilka razy na łamach prasy zamieszczał niemalże ogłoszenie: „Trenerze, jestem gotowy poprowadzić grę”. Może dostanie szansę na Euro. Roger Guerreiro, Legia Warszawa, 25 maja 1982, 1 A Polski paszport odebrał dopiero w poniedziałek, a we wtorek zadebiutował w oficjalnym meczu reprezentacji z Albanią. Zagrał tylko w pierwszej połowie, jednak pokazał, że może się przydać drużynie. Piłkarze szybko go zaakceptowali, a sam Beenhakker mówi na niego już „Jasiu Rodżerski”. Wątpliwości związane z sensem naturalizowania Brazylijczyka na razie poszły w zapomnienie. Nawet jeżeli chciał otrzymać polski paszport tylko po to, by trafić do silnego klubu z Europy nie blokując miejsca dla zawodników spoza Unii, najpierw musi na transfer zapracować podczas turnieju. Do pierwszej jedenastki na razie mu daleko, bo trudno, by selekcjoner w pełni zaufał piłkarzowi, który pierwszy raz dres reprezentacji założył dwa tygodnie temu. Jacek Krzynówek, VfL Wolfsburg, 15 maja 1976, 78 A, 14 goli „Wielka Mała Stopa” jest gwiazdą reprezentacji i pewniakiem do gry na lewej pomocy lub w środku, zaraz za napastnikiem. W eliminacjach strzelił trzy gole Azerbejdżanowi i jednego Portugalii w Lizbonie. Kiedy zdecydował się na strzał z 30 metrów, na drodze do bramki stało 7 rywali. Piłka odbiła się od słupka, pleców bramkarza Ricardo, wpadła do siatki, a Polacy zremisowali być może decydujący o awansie mecz. Mimo że w Wolfsburgu jest tylko rezerwowym, potrafił utrzymać formę. Jedyny jego problem w klubie nazywa się Felix Magath, który chociaż na niego nie stawia, nie pozwala odejść do żadnego innego klubu Bundesligi. Euro dla Krzynówka będzie trzecim wielkim turniejem w karierze. Teraz wystąpi w najbardziej odpowiedzialnej roli – lidera drużyny. Mariusz Lewandowski, Szachtar Donieck, 18 maja 1979, 46 A, 3 gole Kiedy za kadencji Zbigniewa Bońka dostał koszulkę z numerem 10 – nie udźwignął ciężaru. Był słaby psychicznie, a kibice śmiali się z jego kiepskiego wyszkolenia technicznego. Teraz nikt już o tym nie pamięta, tak jak nikt nie wyobraża sobie podstawowego składu bez Lewandowskiego. Chyba najsilniejszy psychicznie w reprezentacji Polski. Grą na pograniczu faulu często wybija rywalom z głowy sztuczki i efektowne zagrania. Trudny do przejścia, świetne wsparcie dla ofensywnego pomocnika. Z Szachtarem Donieck mistrz Ukrainy, jednak czasami rezerwowy, bo zbyt szybko powiedział, że chciałby zmienić klub. Zapewnia, że jest już po wstępnych rozmowach. Kierunek Anglia. Wojciech Łobodziński, Wisła Kraków, 20 października 1982, 15 A, 2 gole Zadebiutował za kadencji Beenhakkera i należy do jego ulubieńców. Czasami wygrywał nawet rywalizację z Błaszczykowskim na prawej pomocy, na zgrupowaniu w Niemczech podzielił jednak jego los. Zszedł z boiska w meczu z Albanią z kontuzją. Podobno jednak uraz stawu skokowego nie jest poważny. Problemem Łobodzińskiego jest nierówna forma. W lidze, czy to w barwach Zagłębia Lubin, czy Wisły Kraków, nie potwierdzał swojej klasy, jednak przyjeżdżając na zgrupowania reprezentacji, zawsze odżywał. Tak samo było teraz. Jego dyspozycję po tygodniu treningów Beenhakker nazwał „innym światem” w porównaniu z tą zaraz po przyjeździe do Niemiec. Rafał Murawski, Lech Poznań, 9 października 1981, 9 A, 1 gol W trakcie eliminacji stanowił jedynie uzupełnienie składu i jego rola raczej się nie zmieniła. W najlepszej formie był jesienią, kiedy wyszedł w pierwszym składzie na ostatni mecz Polaków, z Serbią w Belgradzie. Strzelił gola i był najlepszy na boisku. Jego zadania różniły się od tych, jakie ma w Lechu Poznań. Był odpowiedzialny nie tylko za rozbijanie ataków rywali, ale także za konstruowanie akcji. Wcześniej wystąpił w obu meczach z Belgami, wchodząc z ławki rezerwowych na 10 i 8 minut. Podczas mistrzostw może liczyć na niewiele więcej. Zagra, jeśli Lewandowski lub Dudka będą zmęczeni. Michał Pazdan, Górnik Zabrze, 19 września 1987, 5 A Najmłodszy w drużynie, najmniej doświadczony, więc na mistrzostwa jedzie raczej po naukę. Może tylko patrzeć, jak na wielkiej imprezie zachowują się gwiazdy reprezentacji. Nie byłoby go w drużynie, gdyby nie rezygnacja z występów Radosława Sobolewskiego. Beenhakker w Pazdanie widzi olbrzymie możliwości, twierdząc, że może być nie tylko nowym Sobolewskim, ale nawet nowym Fabio Cannavaro. Selekcjoner podkreśla, że nieważne to, jakim piłkarzem Pazdan jest teraz, ale jakim może być za kilka miesięcy. Zawodnik Górnika na razie dostaje tylko defensywne zadania, ale wywiązuje się z nich doskonale. Marek Saganowski, Southampton, 31 października 1978, 22 A, 3 gole Potrzebuję takiego zawodnika, bo gdy pojawia się na boisku, to „robi wojnę”. Nawet jeśli sam nie strzela gola, zwraca uwagę obrońców, zostawiając dużo swobody kolegom – mówi o nim Beenhakker. Saganowski to jednak piłkarz, który wejdzie na boisko wtedy, kiedy trzeba będzie coś zmienić. Sezon w barwach drugoligowego angielskiego Southampton mało udany. Klub utrzymał się w lidze dopiero w ostatniej kolejce, a Polak strzelił tylko 3 gole. Mógł być podstawowym napastnikiem reprezentacji w czasie eliminacji. Odmienił losy meczu w Azerbejdżanie, kiedy dwa gole padły po jego akcjach, jednak w kolejnym spotkaniu z Armenią nie wykorzystał kilku dogodnych okazji. Euzebiusz Smolarek, Racing Santander, 9 stycznia 1981, 30 A, 13 goli W eliminacjach strzelił 9 goli i był najjaśniejszą gwiazdą drużyny. Pogrążył Portugalię i Belgię, strzelając im w Chorzowie po dwa gole, przeciwko Kazachstanowi po raz pierwszy w reprezentacji wywalczył hat-tricka. Najbardziej rozpoznawalna twarz drużyny, ponad milion złotych zarobionych z kontraktów reklamowych. Ustawiany częściej na skrzydle niż w ataku, jest graczem nieprzewidywalnym. Sam trener mówi, że jeden Smolarek w drużynie to skarb, dwóch – to samobójstwo. W Santander na razie nie do końca potwierdza swoją klasę. Jego klub wywalczył wprawdzie awans do Pucharu UEFA, ale Polak w 22 meczach strzelił tylko 4 gole. Tomasz Zahorski, Górnik Zabrze, 22 listopada 1984, 8 A, 1 gol Gole dla Górnika w lidze strzelał Dawid Jarka, powołanie dostał Zahorski. Beenhakker twierdzi, że gdyby ten piłkarz urodził się w Rotterdamie, już byłby gwiazdą reprezentacji. Może grać zarówno w ataku, jak i na którymś ze skrzydeł. W ostatnim meczu eliminacyjnym z Serbią asystował przy golu Radosława Matusiaka. Pomimo, że w reprezentacji grał o stawkę tylko raz, ma szansę powiększyć liczbę występów na mistrzostwach Europy. Ciągle przecież nie wiadomo, kiedy do dyspozycji wrócą Błaszczykowski z Łobodzińskim. Skoro Beenhakker nie zdecydował się powołać z listy rezerwowych Łukasza Piszczka, to znaczy, że wierzy w Zahorskiego. Maciej Żurawski, Larissa, 12 września 1976, 70 A, 17 goli Kapitan drużyny, który kompletnie zawiódł na mistrzostwach świata przed dwoma laty i teraz zapowiada rehabilitację. Według słów trenera na zgrupowaniu w Donaueschingen rozpoczął nową karierę, co potwierdził dobrą dyspozycją i pierwszym od 14 miesięcy golem dla reprezentacji w towarzyskim meczu z Albanią. W kadrze debiutował 10 lat temu, jeszcze za kadencji Janusza Wójcika. Kluczowy zawodnik dla drużyny. Tak bardzo chciał odpowiednio przygotować się do turnieju, że zamienił Celtic Glasgow na Larissę. W Grecji stał się najlepszym piłkarzem swojego klubu i wreszcie nie miał problemów z miejscem w składzie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL