fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Polskie siatkarki najlepsze w Tokio

Pokonały 3:2 Serbię, zwyciężyły 3:0 Portoryko i po 40 latach znów zagrają na igrzyskach
Marco Bonitta po pierwszych setach sobotniego meczu Polski z Serbią tryskał humorem – nie wiedział, co go czeka.
Trener Zoran Terzić wystawił do tego spotkania rezerwowe. Z pierwszego składu grały tylko Jovana Brakocević i Natasa Krsmanović oraz libero Suzana Cebić. Czasami na zmiany pojawiała się rozgrywająca Maja Ognjenović.
Katarzyna Skowrońska-Dolata (21 punktów w meczu), pytana, dlaczego nastąpiła zapaść, gdy zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, powiedziała krótko: – Straciłyśmy koncentrację. Ktoś z tyłu szepnął, że awans mamy w kieszeni, próbowałam protestować, ale nikt nie słuchał.
Kiedy Serbki wygrały trzeciego seta 25:18, w niepamięć poszły początkowe sukcesy. Teraz Terzić uśmiechał się częściej, a Bonitta zrozumiał, że będą kłopoty.
I były. Prawie dwumetrowa Brakocević zdobywała najważniejsze punkty, w tym ostatni doprowadzający do tie-breaku, który decydował nie tylko o losach spotkania.
Bonitta sięgnął po Małgorzatę Glinkę, koło ratunkowe Polek, Terzić znów zaczął wrzeszczeć, bo kilka minut później jego dziewczyny przegrywały. Obudziła się Podolec, po atakach Skowrońskiej trzęsło się Tokyo Metropolitan Gymnasium, a Brakocević nie miała już sił, by gasić pożar. Kiedy posłała piłkę daleko za końcową linię, a spiker krzyknął, że to aut, było już jasne, że nasze siatkarki pojadą na olimpiadę.
Glinka płakała, bo spełniło się jej marzenie. Prosiła, by nie przesadzać z oczekiwaniami, bo grupowe rywalki w Pekinie (Chiny, Kuba, USA, Japonia i Wenezuela) są mocne.
Ostatni mecz z Portoryko Polki wygrały bez straty seta, najskuteczniejsza znów była Skowrońska-Dolata. Bonitta dał szansę gry tym, które jeszcze walczą o miejsce w olimpijskim składzie. Dwie przyjmujące i jedna środkowa są zagrożone, muszą podczas Grand Prix udowodnić swoją przydatność.
W ostatnim dniu olimpijski awans wywalczył Kazachstan, a Serbia pokonała Japonię, co dało naszym siatkarkom pierwsze miejsce w turnieju. Dziś wieczorem Polki wylądują w Warszawie.
Janusz Pindera z Tokio
• Polska – Serbia 3:2 (25:18, 25:14, 18:25, 22:25, 15:10) • Dominikana – Portoryko 3:0 • Kazachstan – Korea Płd. 3:0 • Japonia – Tajlandia 3:2.
- Niedziela
• Polska – Portoryko 3:0 (25:22, 25:22, 25:22) • Dominikana – Korea Płd. 3:1 • Kazachstan – Tajlandia 3:1 • Japonia – Serbia 2:3.
1. Polska 7 13 19-7
2. Serbia 7 13 20-7
3. Japonia 7 13 20-9
4. Dominikana 7 11 15-10
5. Kazachstan 7 9 9-16
6. Korea Płd. 7 9 8-18
7. Tajlandia 7 8 9-18
8. Portoryko 7 8 5-20
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA