fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Aneta Łazarska: Dlaczego sędziowie nie ufają pełnomocnikom

Fotorzepa/Marian Zubrzycki
W relacji sędzia – profesjonalny pełnomocnik w procesie cywilnym jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia. O tym między innymi dyskutowali uczestnicy konferencji na temat dobrych praktyk, zorganizowanej wspólnie przez praktyków sędziów i profesjonalnych pełnomocników, o której pisała w dniu 12 grudnia 2016r. na swoich łamach Rzeczpospolita

Można jedynie ubolewać, że środowiska te praktycznie jak dotąd nie podjęły żadnych instytucjonalnych działań w kierunku poprawy relacji proceduralnych, dialogu oraz ułatwienia komunikacji. Tym czasem budowanie dobrych praktyk powinno być wspólnym priorytetem obu tych środowisk. Ten właśnie postulat powinien być jednym z głównych filarów programowych działalności stowarzyszeń sędziowskich i związków zawodowych profesjonalnych pełnomocników. W końcu też każdy sędzia na sali rozpraw powinien traktować profesjonalnego pełnomocnika jako swojego partnera.

Zjawisko anonimowości

Dobre praktyki w sądach zginęły wraz ze stopniowo postępującym zjawiskiem anonimowości sędziów, sądów, pełnomocników. W małym sądzie sędzia znał profesjonalnych pełnomocników, a pełnomocnicy znali zwyczaje sędziów i sądów. Jeśli adwokat choć raz wprowadził sędziego w błąd tracił swoją reputację. Dziś wszystko stało się anonimowe i nikt nie przejmuje się osobistą reputacją. Dawniej też sędziowie i profesjonalni pełnomocnicy wspólnie odbywali aplikacje i znali się praktycznie od czasów wspólnych czasów studenckich. Dziś jesteśmy świadkami postępującej alienacji obu tych środowisk.

Niewiele zmieniło w tym zakresie nawet otwarcie zawodu sędziego na przedstawicieli korporacji adwokackich czy radcowskich. Wbrew szczytnym założeniom w Polsce zawód sędziego nie jest traktowany jako korona zawodów prawniczych. Przykładowo zaś w Wielkiej Brytanii łatwiej jest budować zaufanie między sędziami i pełnomocnikami, w sytuacji, gdy wielu sędziów wcześniej wykonywało zawód adwokata. Rozdzielenie zaś ścieżki zawodowej sędziów i profesjonalnych pełnomocników utrudnia później na sali dialog i budowę partnerstwa. W konsekwencji adwokaci narzekają na sędziów i ich nieprzewidywalność, zaś sędziowie mają złe zdanie o profesjonalizmie zawodowych pełnomocników. Brak wspólnych staży, szkoleń, a nawet konferencji szkoleniowych nie sprzyja partnerstwu.

Dodatkowe trudności rodzą również przepisy kodeksowe, które zamiast budować zaufanie na sali rozpraw i współodpowiedzialność za rzetelny proces, wręcz przeciwnie prowadzą do antagonizmów.

Praktyka wzajemnego zaskakiwania i brak dialogu

Spuścizną przeszłości jest wciąż preferowany przez ustawodawcę model sędziowskiego kierownictwa postępowaniem cywilnym, który nie sprzyja dialogowi sędziów z pełnomocnikami. Brak obowiązku roztrząsania z pełnomocnikami podstaw materialnoprawnych prowadzi do efektu zaskoczenia. Polega to na tym, że pełnomocnik dopiero z wyroku dowiaduje się jakie przepisy prawa materialnego sąd uznał za istotne. Wówczas nie pozostaje mu nic innego jak tylko wnieść apelację. W ten sposób również sam sąd wydający wyrok bywa często zaskoczony, albowiem gdyby wcześniej poznał tą argumentację pełnomocnika mógłby inaczej orzec. W wielu przypadkach takie rozstrzygnięcia sądów rażąco naruszają prawo do wysłuchania i standard rzetelnego procesu.

Adwokat pierwszy sędzia w sprawie

W okresie PRL-u zasada wszechwładnej prawdy obiektywnej doprowadziła do całkowitej marginalizacji roli profesjonalnych pełnomocników i upośledzenia ich udziału w dochodzeniu do sprawiedliwego rozstrzygnięcia sporu. System, w którym ciężar dostarczenia i zebrania dowodów obciążał wyłączenie sąd w istocie premiował bezczynność profesjonalnych pełnomocników. Adwokat zaś nawet w przypadku nieprofesjonalnego przygotowania sprawy mógł liczyć na wynagrodzenie za prowadzenie sprawy. Obecny model wprawdzie ewoluował w kierunku zwiększenia kontradyktoryjności postępowania, które jedynie w niewielkim zakresie jest uzupełniane inicjatywą sądu, to wciąż jednak mamy do czynienia z faktyczną marginalizacją roli profesjonalnych pełnomocników. Zasadą jest nadal to, że sąd zawsze bez względu wkład pełnomocnika w przyczynienie się do jej wyjaśnienia i rozstrzygnięcia sprawy zasądza opłatę za czynności pełnomocników w wysokości minimalnej.

Do tej pory dobre praktyki w dziedzinie przygotowania sporu sądowego praktycznie nie istniały. Zwyczajem jest składanie wielostronicowych, nieczytelnych pism procesowych, przeładowanych balastem zbędnych treści i nieistotnych orzeczeń. Zdarza się również, że pełnomocnicy na wszelki wypadek składają setki, czas i tysiące załączników do pism procesowych bez ich wcześniejszej analizy i oceny przydatności dla sprawy. Odraczanie rozpraw, niedostatki sędziowskiego kierownictwa w fazie przygotowawczej postępowania są konsekwencją złego przygotowania procesów przez pełnomocników. Najlepsze zatem regulacje procesowe nie usprawnią postępowań sądowych, jeśli rzetelne przygotowanie procesu nie rozpocznie się na etapie przedsądowym w kancelarii pełnomocnika.

Współodpowiedzialność za sprawiedliwe rozstrzygnięcie

Mimo odmiennych ról procesowych sędziowie i adwokaci powinni wspólnie dążyć do wydania przez sąd sprawiedliwego rozstrzygnięcia. Opracowywanie kalendarzy procesowych, włączenie się aktywne sądów i pełnomocników w ugodowe rozstrzyganie sporów powinno być standardem. Sędziowie i profesjonalni pełnomocnicy w jednakowym stopniu są współodpowiedzialni za przestrzeganie reguł rzetelnego procesu.

Brak modelowych rozwiązań proceduralnych opartych na zaufaniu

Zapewne do spuścizną peerelowskich kodeksów jest także to, że wzajemne relacje procesowe sędzia – pełnomocnik nie są oparte na zaufaniu. Wystarczy choćby podać przykład regulacji nakładającej na pełnomocnika obowiązek wykazania swojego umocowania, choć w innych systemach prawnych wystarczy w tym zakresie samo oświadczenie pełnomocnika, który przecież wykonuje zawód zaufania publicznego. Podobnie nie znana dla tej pory w Polsce jest praktyka wysyłania pełnomocnikowi akt sądowych, co znacząco ułatwia pracę pełnomocnikom i oszczędza ich czas. Natomiast polski sędzia skrupulatnie sprawdza, czy pełnomocnik procesowy uiścił opłatę skarbową od pełnomocnictwa.

Znane również z przeszłości skrajne zaostrzanie reguł formalizmu procesowego co do środków odwoławczych w odniesieniu do profesjonalnych pełnomocników najbardziej zaszkodziło samym obywatelom. Regulacje te nie przewidywały prawa pełnomocnika do błędu i ostatecznie zostały uznane za niekonstytucyjne, jako że przerzucały ryzyko wszelkich uchybień na mocodawców (osoby udzielające pełnomocnictw) przy założeniu, że ich rozczarowanie czy wręcz frustracja spowodowana nienależytą obsługą prawną - znajdując wyraz w roszczeniach odszkodowawczych lub spadku popytu na pracę określonych podmiotów - wymusi jej poprawę.

Przepisy kodeksowe opierają się na zasadzie nieufności do obywatela czy jego pełnomocnika. Podczas, gdy zasadą powinno być konstruowanie norm opartych na zaufaniu, zaopatrzonych jednakże w system racjonalnych sankcji w przypadku nadużycia takiego zaufania.

Sankcje za nadużycie praw procesowych

Od dłuższego czasu trwa u nas debata na temat rozbudowy systemu sankcji za nadużycie praw procesowych. Opracowywane zmiany KPC zmierzają do wprowadzenia wyraźnych sankcji za nadużycie praw procesowych. Niewątpliwie system ten zaostrzy system represji. Powstaje pytanie jednak, czy będzie on służył budowie zaufania?

Wydaje się, że system ten nie może być skrajnie represyjny, gdyż ostatecznie sankcje za nadużycie praw uderzają w interes samej strony i prawo do sądu. Niewątpliwie jednak problem jest szerszy, gdyż dotyczy należytej staranności profesjonalnego pełnomocnika w relacji nie tylko sędzia – pełnomocnik, ale również w stosunku pełnomocnik – klient i pełnomocnik- pełnomocnik. Należałoby się zastanowić właśnie nad system zachęcającym pełnomocników do aktywnego włączenia się w przygotowanie i rzetelne opracowanie sprawy na etapie przedprocesowym. Sam system sankcji procesowych nie zmieni podejścia do przygotowania spraw, a co najwyżej wyeliminuje pewne patologie.

Ustawodawca powinien zrozumieć, że zamiast „karać" pełnomocnika lepiej zastanowić się nad taką zmianą modelową, aby uczynić go partnerem i podmiotem współodpowiedzialnym na równi z sądem za wydanie sprawiedliwego rozstrzygnięcia.

Sędziowie zamknięci w wieży z kości słoniowej

Sędziowie i sądy muszą zmienić swoje tradycyjne, nieufne podejście do profesjonalnych pełnomocników. Konieczne jest wypracowanie standardów dialogu sędziów z pełnomocnikami nie tylko na sali rozpraw, ale także poza nią telefonicznie czy mailowo. Ważne jest też wzajemne zrozumienie problemów związanych z wykonywaniem danej profesji. Dlatego też konferencje szkoleniowe, staże, debaty powinny dotyczyć obydwu profesji oraz ich wzajemnych relacji.

Palestra na miarę XXI wieku

Jeśli palestra chce istotnie być społecznie, proobywatelsko zaangażowaną wspólnotą powinna podjąć starania w kierunku budowy relacji środowiskowych opartych na wzajemnym zaufaniu. Budowanie dobrych praktyk jest pierwszym krokiem we właściwym kierunku. Nie chodzi przy tym o spotkania korporacyjnych vipów na najwyższym szczeblu, lecz pionierską, organiczną pracę u podstaw, w obrębie poszczególnych sądów na rzecz przywrócenia dobrych praktyk sądowych.

Aneta Łazarska

Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA