Biznes

Kryzys energetyczny rozwiążą politycy

Rzeczpospolita
Fatih Birol, główny ekonomista Międzynarodowej Agencji Energetycznej
RZ: W ostatnich dniach doszło do kolejnej hossy cenowej na rynku ropy. Czy pana zdaniem powodem był tylko spadek kursu dolara?
Fatih Birol: W przypadku ropy jest kilka powodów drożyzny. Główny powód jest taki, że popyt i podaż są niemal zrównoważone. Gwałtownie rośnie popyt, zwłaszcza ze strony Chin i Indii. Producenci robią wszystko, by nadążyć za tym wzrostem, ale ich wolne moce są minimalne. Do tego dochodzi jeszcze spekulacja, która kreuje dodatkowy popyt. To dlatego właśnie ceny ropy sięgnęły prawie 120 dol. za baryłkę. W Rzymie podczas forum energetycznego usłyszeliśmy po raz kolejny od OPEC: ropa nie jest za droga. Zgadza się pan z tą opinią?
Producentom z OPEC chodzi o to, że za wysokie ceny nie są odpowiedzialni wyłącznie oni. Przecież są i inni producenci tego surowca. Aby ceny zaczęły spadać, importerzy powinni bardziej oszczędzać ropę. Gdyby więc producenci zwiększyli wydobycie, a importerzy trochę ograniczyli popyt, ceny by spadły. Moim zdaniem kraje importujące ropę mają też ze swojej strony wiele do zrobienia, zwłaszcza w dziedzinie transportu. Przecież superjumbo A380 poleciał już z gazowym napędem, pojawiły się na rynku auta zasilane gazem, prądem, biopaliwami. To wszystko za mało, bo dotyczy zaledwie ułamka rynku. Jednak w ciągu ostatnich dwóch lat ponad 80 procent wzrostu popytu na ropę przypadło na Indie, Chiny i kraje Bliskiego Wschodu. W tych krajach potrzebna jest interwencja polityków, w przeciwnym razie popyt na ropę będzie tam rósł lawinowo także w kolejnych latach. Nam pozostaje tylko mieć nadzieję, że producenci sprostają wymogom popytu. W przeciwnym razie drożyzna na rynkach energetycznych będzie nam towarzyszyć przez całe lata. W Chinach 18 osób na 1000 posiada samochód, w Europie 600 osób na 1000. Skoro w Chinach dochody obywateli bardzo szybko rosną i pierwszym zakupem, jaki zwykle robią, jest właśnie samochód, to popyt na paliwa musi rosnąć. Podobnie jest w Indiach. Popyt w tych krajach będzie rósł jeszcze przez wiele lat. Przyjeżdża pan do Polski. Co chce pan powiedzieć naszym władzom? Powtórzę to, co mówiłem kilka dni temu we Włoszech i Stanach Zjednoczonych: idą ciężkie czasy. Energia będzie droga, a jej cena będzie skakała. W tej sytuacji rządy muszą jak najszybciej wypracować odpowiednią politykę pozwalającą nieco złagodzić te trudności. Jestem gotów zasugerować polskiemu rządowi, przemysłowi i społeczeństwu rozwiązania, jakie mogą okazać się przydatne. Bo wprawdzie kryzys energetyczny dotyczy wszystkich, ale każdy musi z nim się uporać na własny sposób. Jeśli tak się nie stanie, nie ma co liczyć na zadowalający wzrost gospodarczy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL