Społeczeństwo

Złodzieje penisów z Kinszasy

EAST NEWS
Złodzieje penisów grasują w Kinszasie, stolicy Demokratycznej Republiki Konga. Męska część ludności drży z przerażenia i nie wychodzi z domów. Do kradzieży męskości dochodzi najczęściej w autobusach, a narzędziem zbrodni jest... czarna magia.
Kongijska policja aresztowała już 13 podejrzanych o dokonanie tych zuchwałych aktów grabieży. O aferze rozpisują się gazety, a stacje radiowe poświęcają jej specjalne audycje. Dzwoniący do rozgłośni poszkodowani ostrzegają, że złodzieje polują na mężczyzn w środkach komunikacji miejskiej.
Rozpoznać ich można po charakterystycznych złotych pierścieniach. Wystarczy, że tak wystrojony czarownik dotknie ofiary, a jej penis błyskawicznie się kurczy do mikroskopijnych rozmiarów lub w ogóle zanika. Poszkodowani przypuszczają, że złodzieje robią to, by potem wymuszać pieniądze za dostarczenie antidotum. Mężczyźni w Kinszasie wpadli w panikę. Już doszło do wielu brutalnych pobić. – Wystarczy, że ktoś powie, że jesteś złodziejem penisów, i od razu rzuca się na ciebie tłum przechodniów. W ostatnich dniach odnotowaliśmy wiele prób linczu – powiedział Agencji Reutersa szef lokalnej policji Jean-Dieudonne Oleko, który kazał dla uspokojenia nastrojów zamknąć również kilkunastu poszkodowanych. – Kiedy udowadniamy im, że ich penisy jednak są na miejscu, nie chcą słuchać i dowodzą, że bardzo się skurczyły lub że stali się impotentami – dodał Oleko.
Mimo że większość Afrykańczyków wyznaje chrześcijaństwo, na Czarnym Lądzie nadal popularne są rozmaite prymitywne wierzenia. Afrykanie szczególnie boją się szamanów uprawiających czarną magię wudu i mogących rzekomo rzucać na ludzi złe uroki. Pogłoski o złodziejach penisów pojawiają się w rozmaitych państwach Afryki bardzo często. W 1997 roku w Ghanie tłum przerażonych mężczyzn rozszarpał na strzępy 12 osób oskarżonych o podobną działalność. Na nic się zdały telewizyjne wystąpienia profesorów medycyny, którzy usiłowali wytłumaczyć obywatelom, dlaczego penis raz staje się większy, a raz mniejszy. Porządek zaprowadziła dopiero armia. Władze Konga nie sięgnęły po tak drastyczne środki. Na razie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL