Finanse

Mniej pracy dla windykatorów

Rzeczpospolita
Firmy windykacyjne dostają więcej zleceń, ale mniejszych. W pierwszym kwartale ich wartość w największych firmach branży przekroczyła 1,3 mld zł
Osiem ogólnopolskich firm windykacyjnych od stycznia do marca tego roku przyjęło ponad 636 tys. spraw o wartości 1346,5 mln zł. Liczba spraw wzrosła w porównaniu z pierwszym kwartałem 2007 r. o 16,6 proc., ale ich wartość spadła o 14,1 proc. Jeśli spojrzymy na dane z pierwszych trzech miesięcy 2006 r., różnica jest jeszcze większa. Wtedy omawiane firmy dostały do odzyskania sprawy warte aż o 500 mln zł więcej niż w minionym kwartale.
Na wynikach firm windykacyjnych odbija się negatywnie dobra koniunktura w gospodarce. Cały ubiegły rok był zdecydowanie gorszy niż 2006 r. Początek bieżącego też nie napawa optymizmem. Polacy zadłużają się jak nigdy dotąd, ale na razie nie mają większych problemów ze spłacaniem zobowiązań. Dlatego windykatorzy mają mniej pracy.Biorąc pod uwagę dane po pierwszym kwartale, najgorzej dobrą koniunkturę w gospodarce znoszą Kruk i APS Poland. Pierwsza z firm przyjęła do windykacji sprawy o wartości prawie 64 proc. mniejszej niż w pierwszym kwartale 2007 r.– Na różnicę pomiędzy wynikami I kwartału 2008 i 2007 r. wpływ miało głównie przyjęcie przez nas do obsługi na początku ubiegłego roku portfela wierzytelności korporacyjnych o wartości ponad 400 mln zł. W tym roku podobnej transakcji nie było. Zanotowaliśmy natomiast zbliżony poziom wartości portfeli detalicznych przyjętych na zlecenie – tłumaczy Piotr Krupa, prezes Kruka. Natomiast wyniki ASP Poland (firma zmieniła nazwę ze względu na nowego właściciela, wcześniej nazywała się iCentrum) były gorsze o 48 proc.Windykatorzy mają nadzieję, że jeszcze w tym roku ich sytuacja się poprawi. Banki znów bowiem zaczęły wystawiać na sprzedaż stare kredyty. Finalizują się transakcje z udziałem ING Banku Śląskiego i PKO BP.Część pakietów kupują firmy windykacyjne, a pozostałe fundusze sekurytyzacyjne. Te ostatnie i tak zlecają odzyskanie długów windykatorom. – Banki odczuwają skutki dynamicznie rosnącej akcji kredytowej. Potrzebują w związku z tym gotówki na kolejne pożyczki. Szukają więc możliwości odblokowania gotówki zamrożonej w obowiązkowych rezerwach na kredyty zagrożone – tłumaczy Piotr Krupa.
Przedstawiciele branży windykacyjnej twierdzą, że jeszcze w tym roku zostaną wystawione na sprzedaż pakiety starych kredytów o wartości 3 – 4 mld zł. Natomiast w przyszłym roku banki będą dawać więcej zleceń, bo ze względu na rosnące stopy procentowe prawdopodobnie część kredytów będzie spłacana z opóźnieniem. Rz: Wyniki sektora windykacyjnego nie są najlepsze. Co jest tego powodem? Jarosław Długi: Sytuacja gospodarcza jest dobra, pensje Polaków rosną, w ich świadomości zmniejsza się ryzyko utraty pracy, dlatego na tę chwilę coraz mniej osób ma kłopot ze spłacaniem rat kredytowych. Także kondycja przedsiębiorstw cały czas jest jeszcze na tyle dobra, że mają pieniądze i płacą w terminie. Dlatego też firmy windykacyjne dostają mniej zleceń. Większe jest zainteresowanie monitorowaniem bieżących płatności i kontrolą nie tylko portfeli kredytowych banków. Okres koniunktury gospodarczej nie jest dla was najlepszy. W tym i przyszłym roku musimy przede wszystkim zadbać o współpracę z posiadanymi klientami. Czekamy na to, kiedy „kredytowy balon” pęknie. W tym roku to się raczej jeszcze nie stanie, może w przyszłym. Banki nie sprzedają już niespłacanych kredytów? Będą. ING Bank sprzedawał teraz portfel wierzytelności korporacyjnych o wartości ok. 1,2 mld zł, a PKO BP – ponad 2 mld zł. Jeszcze w tym roku będą kolejne przetargi. rozmawiała Eliza Więcław
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL