Sport

Rekordy w pływaniu na razie biją inni

Paweł Korzeniowski i Mateusz Sawrymowicz zdobyli brązowe medale w ostatnim dniu MŚ na krótkim basenie
Przedpołudniowe eliminacje w Manchesterze wskazywały, że o złoto na swym koronnym dystansie 200 m stylem motylkowym powinien walczyć Korzeniowski z Rosjaninem Nikołajem Skworcowem.
Polak (wszedł do finału z drugim czasem) stracił wprawdzie ułamki sekund na starcie, ale gdy ruszał na ostatnią długość basenu, był drugi za rewelacyjnym Mossem Burmesterem, który od pierwszych metrów prowadził zdecydowanie. Nowozelandczyk nie dał się dogonić, ale Korzeniowski tak. Wyprzedził go Skworcow, trzeci pływak mistrzostw Europy. Polak przypłynął do mety w czasie gorszym od rekordu kraju i zdobył brązowy medal. Chyba liczył na więcej. Brązowy medal zdobył też mistrz świata z Melbourne Mateusz Sawrymowicz. 1500 metrów na krótkim basenie to dystans dla cierpliwych. Jurij Priłukow potrzebował na jego pokonanie ponad 14 minut. Rosjanin prowadził od startu do mety.
Nikt, nawet drugi Anglik David Davies, nie był w stanie wytrzymać jego tempa. Sawrymowicz, choć nie jest w najwyższej formie, odparł atak Amerykanina Jensena Larsena i nie dał się zepchnąć z podium. Szósty był Przemysław Stańczyk. Ambitnie o dobre miejsce w finale sprintu na 50 metrów stylem dowolnym walczyła Agata Korc. Miała najlepszą reakcję startową ze wszystkich ośmiu finalistek, ale rywalki, szczególnie Holenderki, były szybsze. Wygrała Marleen Veldhuis, bijąc rekord świata. Polka była szósta. Na cztery miesiące przed igrzyskami w Pekinie niektórzy odkrywają już karty. W Manchesterze rekordy padały każdego dnia. Bito je 17 razy. Nasi pływacy w tym wyścigu nie brali jednak udziału. Paweł Słomiński, główny trener Polskiego Związku Pływackiego, od dawna tonuje mocarstwowe nastroje, które pojawiają się zawsze po udanych międzynarodowych imprezach. Argumentuje, że w naszym kraju jest tylko kilku pływaków najwyższej klasy, i wymienia na pierwszym miejscu Otylię Jędrzejczak, a za nią Sawrymowicza i Korzeniowskiego. Jędrzejczak w Manchesterze zabrakło, gdyż nieudane dla niej mistrzostwa w Eindhoven sprawiły, że zapaliło się światełko ostrzegawcze. Najlepsza polska pływaczka długo chorowała, mało trenowała, więc zdarzyło się to, co musiało się zdarzyć. Wielka mistrzyni przegrała. Teraz najważniejsze są igrzyska w Pekinie – mówi Słomiński. Na razie może być umiarkowanie zadowolony z Korzeniowskiego, który najlepiej pływał w Eindhoven i Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie rozgrywano mistrzostwa Polski. Pływak chyba wreszcie zrozumiał, że bez ciężkiego treningu nie będzie w stanie walczyć o medal w Pekinie. Rekordy świata w Manchesterze nie pozostawiają wątpliwości, na jakim poziomie stoją przedolimpijskie przedbiegi. Rywale mają już mocno naładowane akumulatory, a Polacy dopiero je ładują. Kolejne mistrzostwa na krótkim basenie za dwa lata w Dubaju, następne w 2012 roku w Stambule.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL