fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Opłaca się ograniczać nierówności dochodów

Bloomberg
Wzrost zróżnicowania dochodów ma nie tylko negatywny wpływ społeczny ale też obniża wzrost gospodarczy- ostrzega najnowszy raport OECD, organizacji skupiającej 34 wysoko rozwinięte państwa.

I radzi by skupić się głównie na wsparciu najuboższych a nie na ograniczaniu płac wąskiej elity.

Ten wzrost zróżnicowania dochodów - mierzony m.in. współczynnikiem Giniego - nastąpił w ostatnich 30 latach w większości z państw członkowskich OECD i nasilił się jeszcze po kryzysie finansowym. W latach 2007-2011 nierówności rynkowego dochodu (z pracy i kapitału) wzrosły tam średnio o 0,3 pkt. Giniego.

Tylko w czterech państwach, w tym w Polsce, współczynnik Giniego w tym okresie spadł.

Jak oceniają autorzy raportu, głównym powodem wzrostu luki dochodowej był kryzysowy spadek zatrudnienia, który mocno dotknął najmniej zarabiających pomimo redystrybucji poprzez podatki i zasiłki. W rezultacie od 2007 roku, najuboższe gospodarstwa odczuły znaczący spadek realnych dochodów i dzisiaj najzamożniejsze 10 proc. populacji zarabia średnio 9,6 krotnie więcej niż najuboższe 10 proc. (W latach 90. XX wieku ta proporcja wynosiła 8:1).

Istotne 40 proc.

- Jeśli nierówności rosną, to wzrost gospodarki zwalnia- podkreślają eksperci OECD dowodząc, że główną przyczyną tej sytuacji jest luka dochodów jaka dzieli już nie dolne 10 proc. ale 40 proc. najmniej zarabiających. Według wyliczeń autorów raportu, wpływ nierówności na wzrost gospodarczy jest całkiem znaczący. W 19 krajach OECD, gdzie w latach 1985- 2005 współczynnik Giniego poszedł w górę średnio o 2 punkty, w latach 1990-2010 zabrało to 4,7 proc. skumulowanego wzrostu PKB. Gdyby nierówności dochodów nie zwiększyły się, to przeciętny kraj OECD uzyskałby w tym okresie o jedną trzecią wyższe tempo wzrostu gospodarki- oceniają eksperci organizacji radząc też, by zadbać o zmniejszanie nierówności na przyszłość. Jak szacują, obniżenie wskaźnika Giniego o 1 punkt przełożyłoby się w kolejnych pięciu latach na skumulowany wzrost PKB o 0,8 proc. czyli ok.0,15 proc. rocznie. W perspektywie 25 lat zmniejszenie nierówności o 1 punkt Giniego podwyższyłoby wzrost o ok.0,1 pkt proc. dodając 3 pkt proc. do wzrost PKB.

Nierówności dochodów ograniczają dodatkowo wzrost gospodarki poprzez negatywny na rozwój kapitału ludzkiego – maleją bowiem szanse na edukacyjne inwestycje najuboższych gospodarstw domowych, co potem przekłada się na słabe kwalifikacje pracowników.

Jak twierdzi raport, najbardziej obciążająca jest nierówność na dole- mierząca lukę między 10 proc. najmniej zarabiających a średnim dochodem w społeczeństwie. Mniej istotna jest górna nierówność, które mierzy lukę między przeciętnymi płacami a zarobkami 10 proc. najlepiej zarabiających.

Jakość zatrudnienia

Kluczowy dla zniwelowania różnic dochodowych jest wzrost zatrudnienia- jego spadek w większości krajów był powodem wzrostu tych nierówności. Liczy się też jakość zatrudnienia. Jak przypominają eksperci OECD, praca tymczasowa i praca w niepełnym wymiarze godzin to już jedna trzecia zatrudnienia w krajach członkowskich. Co więcej ponad połowa nowo utworzonych miejsc pracy po 1990 roku to stanowiska tworzone w niestandardowej formule (np. praca kontraktowa, tymczasowa, brytyjskie dorywcze zero-hour contracts) co często oznacza gorszą jakość. Z danych wynika, że niestandardowe miejsca pracy oznaczają mniejszą pewność stałego zatrudnienia (job security) , mniejszą dostęp do szkoleń nie wspominając o zarobkach- zwłaszcza wśród pracowników o niższych kwalifikacjach.

Jak przypominają autorzy raportu, kwestia rosnących nierówności dochodowych jest już stałą częścią debaty publicznej, ale dotychczas koncentrowano się w niej na górnej warstwie najlepiej zarabiających- zwłaszcza przedstawicieli jednego procenta samego szczytu płacowej piramidy (próbując na różne sposoby utemperować ich wynagrodzenia). Raport OECD zwraca uwagę nie na wzrosty na górze a na spadki na dole piramidy, które dotyczą już nie tylko 10 proc. a 40 proc. najmniej zarabiających. To dlatego, że wskutek kryzysu nastąpiła wyraźniejsza polaryzacja rynku pracy- gdzie dawna niższa klasa średnia obsunęła się z dochodami mocno w dół (m.in. wskutek spadku zatrudnienia w administracji, czy w przemyśle.)

Grunt to edukacja

Raport przyznaje, że dobór polityki, która ograniczy rozpiętości dochodów i przyspieszy wzrost jest sporym wyzwaniem. Głównym pomysłem rządów jest zwykle ograniczenie nierówności poprzez podatki i zasiłki (benefity). Może to jednak mieć negatywny wpływ na wzrost jeśli wysokie podatki i transfery społeczne prowadzą do marnotrawienia środków.

Zgodnie ze znaną analogią Arthura Okuna, który porównał transfery majątku od bogatych do ubogich do noszenie wody w dziurawym wiadrze: spora część majątku marnuje się w trakcie dokonywania transferów.

Zdaniem ekspertów OECED, redystrybucja nie jest złym pomysłem- w najgorszym przypadku może być neutralna wzrostu. Jednak bardzo duże znaczenie mają jej aktywne metody – polegające na inwestycjach w kapitał ludzki a zwłaszcza w edukację (także dorosłych), które pozwalają większej grupie społeczeństwa osiągać wyższe kwalifikacje( i płace). Warto też inwestować w polityki rynku pracy, które pobudzają zatrudnienie grup mało aktywnych zawodowo, oraz w opiekę nad dziećmi- raport podkreśla, że większa aktywność zawodowa kobiet ogranicza lukę dochodów gospodarstw domowych (druga pensja w domu).

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA