fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Obywatele skontrolują wybory

Wybory prezydenckie odbędą się w najbliższą niedzielę. Uprawnionych do głosowania jest ok. 30,5 mln osób
Fotorzepa/Łukasz Solski
Wolontariusze będą pilnować liczenia głosów. Spróbują nawet wyprzedzić PKW z podaniem wyników.

Każdy może przyłączyć się do sprawdzania ostatecznych wyników wyborów prezydenckich. Wystarczy mieć smartfon lub tablet. Jedna z warszawskich firm informatycznych stworzyła darmową aplikację Ctrl-PKW, która ma to umożliwić.

Na dowód – zdjęcie

– To inicjatywa techniczna, a nie polityczna. Kiedy w ubiegłym roku przez tydzień Państwowa Komisja Wyborcza nie mogła podać wyników wyborów samorządowych, postanowiliśmy stworzyć taki program – opowiada Tomasz Wielga, współwłaściciel firmy i współtwórca aplikacji.

Aplikację można ściągnąć na urządzenia z systemami Android i iOS. Użytkownicy wprowadzą do niej dane o wynikach ze swojej obwodowej komisji wyborczej. Te zaś zostaną zliczone przez twórców aplikacji. – Aby ustrzec się przed żartownisiami, poprosimy osoby, które się do nas przyłączą, by robiły też zdjęcia wywieszonych wyników, to pozwoli na weryfikację – mówi Wielga.

Przypomina, że 10 maja obwodowe komisje będą ogłaszać, kto zdobył ile głosów, najwcześniej o godz. 23.

– W tym roku PKW nie będzie publikować wyników cząstkowych, ale my będziemy – mówi współtwórca aplikacji. – Zależy nam, by jak najwięcej osób przyłączyło się do akcji, wtedy ona ma sens. Najlepiej, by było nas tylu, ile jest komisji wyborczych – dodaje.

„Sfałszować wyniki jest bardzo łatwo"

Według politologa z UJ dr. Jarosława Flisa jest to ciekawa inicjatywa. – I w dzisiejszych technicznych czasach nawet nie zaskakuje – zauważa.

Jego zdaniem może być trudno znaleźć tyle osób, by obsłużyły wszystkie obwodowe komisje choćby w Bieszczadach czy na Podlasiu, ale „na pewno zabawnie będzie, jak grupa obywateli poda wcześniej wyniki niż PKW". W Komisji zapewniają jednak, że konkurencji się nie boją. – To my liczymy i ogłaszamy wyniki wyborów. To, co robią różne organizacje, to jest ich sprawa – mówi „Rzeczpospolitej" Beata Tokaj, sekretarz PKW i jednocześnie szefowa Krajowego Biura Wyborczego. Flis przypomina, że to zamieszanie po wyborach samorządowych pobudziło inicjatywy społeczne. – Część z nich jest związana politycznie, inne nie – tłumaczy.

Jedną z nich jest Ruch Kontroli Wyborów założony przez środowiska patriotyczne, który ma pilnować prawidłowego przebiegu głosowania i liczenia głosów. Wyśle on swoich wolontariuszy do tysięcy komisji.

– Sfałszować wyniki wyborów jest bardzo łatwo. Przede wszystkim głosy oddane korespondencyjnie będą leżeć przez tydzień w urzędach, więc różne rzeczy będą się dziać, poza tym policzone wyniki najpierw będą przekazywane do PKW za pośrednictwem ich systemu informatycznego, który pracuje na ruskich systemach, a dopiero później drukowane i wywieszane na drzwiach komisji – mówi Marcin Dybowski z Ruchu Kontroli Wyborów.

Dodaje, że ważne są też długopisy, by nie okazało się, że w komisjach podaje się wyborcom takie, które szybko wysychają i zostaje pusta karta do głosowania.

PiS wystawia korpus

Wolontariusze Ruchu już są szkoleni. – Nie mamy tylu chętnych, by obsadzić wszystkie komisje, dlatego będziemy współpracować z Korpusem Ochrony Wyborów PiS – mówi Dybowski.

Partia Jarosława Kaczyńskiego zamierza bowiem wysłać do komisji mężów zaufania, by czuwali nad przebiegiem wyborów. Państwowa Komisja Wyborcza do tych inicjatyw podchodzi ze spokojem. – Niech będzie ta społeczna kontrola – mówi Beata Tokaj.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA