fbTrack

Polityka

Sondaż IBRiS: SLD poza Sejmem

Lider SLD Leszek Miller
Fotorzepa/Marian Zubrzycki
SLD poniżej progu wyborczego. Czwartą partią w Sejmie byłoby ugrupowanie Korwin-Mikkego.

To pierwszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej", który przewiduje taki skład parlamentu. Jednocześnie dawno nie było badania, w którym dominacja PO i PiS nad pozostałymi ugrupowaniami byłaby tak duża.

Gdyby wybory odbyły się w ostatnią niedzielę, na PO chciałoby głosować 37 proc. ankietowanych (wzrost o 1 punkt od połowy kwietnia). Tyle samo zyskuje PiS, na które chce głosować 32 proc. Polaków.

Słabną PSL i SLD

Różnica między prowadzącą dwójką utrzymuje się na podobnym poziomie od rozpoczęcia kampanii prezydenckiej w lutym. Rośnie jednak dominacja nad pozostałymi ugrupowaniami. Pod koniec stycznia zarówno SLD, jak i PSL miały po 8 proc. zwolenników.

W przeprowadzonym pod koniec zeszłego tygodnia pomiarze chęć głosowania na ludowców deklaruje 5 proc. respondentów, którzy zapowiadają, że pójdą głosować (spadek o 1 punkt). SLD notuje zaś aż 4-punktowy spadek i popiera go jedynie 4 proc. ankietowych. Obie partie rozdziela nowe ugrupowanie Janusza Korwin-Mikkego, które w ostatnich miesiącach lokuje się na granicy progu wyborczego (5 proc. w tym badaniu).

Taki układ oznaczałby rewolucję na polskiej scenie politycznej, od 2001 r. bowiem, czyli od powstania PO i PiS, nie było kadencji parlamentu, w którym zabrakłoby tych dwóch partii oraz SLD i PSL.

Zdaniem dr. Rafała Chwedoruka z Uniwersytetu Warszawskiego takie rozstrzygnięcie w jesiennych wyborach parlamentarnych jest mało prawdopodobne. – Sądzę, że słabe wyniki SLD i PSL nie muszą być zapowiedzią ich nieobecności w przyszłym Sejmie. To efekt słabej kampanii przed wyborami prezydenckimi, ale siła ich elektoratów jest dużo większa. Ich aparaty to nie są takie potęgi jak w latach 90., ale powinny wystarczyć do przekroczenie progu – ocenia politolog.

Dr Jacek Sokołowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego zauważa jednak, że wybory prezydenckie mogą zachwiać lojalnością lewicowego elektoratu. Wskazuje, że w kwestiach światopoglądowych PO robi coraz częściej ukłon w stronę tej części sceny politycznej. – Wyborca SLD, który teraz zagłosuje na Bronisława Komorowskiego, może przestać się identyfikować ze swoją partią – uważa.

Jak zauważa ekspert, PO potrzebne są w wyborach parlamentarnych głosy lewicy, ale jednocześnie brak SLD może sprawić, że trudniej będzie jej stworzyć w przyszłym Sejmie koalicję.

Co zmieni „partia Balcerowicza"?

Tym bardziej że skład nowego parlamentu wciąż jest niewiadomą. Paweł Kukiz już zadeklarował, że wystawi swoją listę. Nie wiadomo jednak, czy porozumie się w tej sprawie z Korwin-Mikkem. – Oni nie zwalczają się w tej kampanii, więc zostawiają sobie pole do współpracy – zauważa dr Sokołowski.

Jednocześnie coraz głośniej robi się o projekcie „partii Leszka Balcerowicza". Jej twarzą w mediach jest ekonomista Ryszard Petru. Przyznaje, że trwają rozmowy, w które zaangażowani są byli liderzy Unii Wolności (oprócz Leszka Balcerowicza również Władysław Frasyniuk). Petru nie przesądza jednak, czy stowarzyszenie Nowoczesna.pl zmieni się w byt polityczny.

Jak wynika z naszych informacji od osób zbliżonych do projektu, ma on już realny kształt. – Balcerowicz nie wszedłby do partii, byłby jedynie jej patronem zapewniającym zainteresowanie mediów – mówi osoba, która doradza środowiskom tworzącym ugrupowanie. Organizacyjnie partia stoi na wysokim poziomie zaawansowania. – Mają pieniądze od zaprzyjaźnionych przedsiębiorców i zalążki struktur w każdym z 41 sejmowych okręgów wyborczych – relacjonuje nasz rozmówca.

Projekt budzi duży niepokój w PO, bo podbierałby jej wyborców. Ale jak przekonuje osoba zbliżona do twórców nowego projektu, liczą oni na przychylność po wyborach prezydenckich Bronisława Komorowskiego. – To dlatego nie wystawili swojego kandydata – zaznacza nasz informator.

Politolodzy wątpią w sukces nowej formacji, ale już samo jej utworzenie mogłoby sporo zmienić na scenie politycznej. – Sam fakt powstania takiej partii mógłby służyć wielu środowiskom biznesowym do wywierania presji na PO – zauważa dr Chwedoruk.

 

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL