Edukacja

Komiksy w lekturach oburzają posłów

Katarzyna Hall uspokajała w piątek, że ministerialny projekt lektur pojawi się w czerwcu
Rzeczpospolita
Wiele utworów uczniowie poznają tylko we fragmentach. A nauczyciele sami zdecydują, które dzieło omawiać
Roman Giertych, były minister edukacji i były lider Ligi Polskich Rodzin, w piątek triumfował. – Minister Hall zrobiła z Gombrowiczem dokładnie to co ja. Ale o Gombrowicza się nie martwię – zaznaczył. – Niepokoi mnie, że uczniowie nie będą czytać „Potopu” i „Quo vadis” Sienkiewicza. A zamiast „Pamięci i tożsamości” Jana Pawła II poznają „Imię róży” Umberto Eco. To oznacza, że polska szkoła będzie uczyła nie według rodzimego, ale europejskiego kodu kulturowego.
Z kolei posłowie PiS zwołali w Sejmie konferencję poświęconą lekturom. Polityków zaniepokoiła propozycja nowej listy lektur. Pojawiła się na ministerialnej stronie internetowej opisującej założenia reformy szkolnictwa. – Ten projekt nie wnosi nic wartościowego. Wyeliminowanie „Trylogii” Sienkiewicza i utworów Żeromskiego z gimnazjum spowoduje, że młody człowiek nie będzie nauczany w duchu historycznym – mówi Sławomir Kłosowski z PiS. Zaniepokoiła go też propozycja omawiania komiksu w gimnazjum. – To nie wróży nic dobrego. Jak można młodzież wychowywać na komiksach? – pyta. Nowy spis układał zespół pod kierunkiem prof. Sławomira J. Żurka z KUL. Wiele dzieł ma być omawianych we fragmentach, np. „Ferdydurke” Gombrowicza, „Inny świat” Herlinga-Grudzińskiego, „Zbrodnia i kara” Dostojewskiego. Eksperci pozostawiają też swobodę nauczycielom w wyborze lektur i w wielu wypadkach podają jedynie nazwisko autora. Tak jest w przypadku Sienkiewicza, Prusa, Orzeszkowej, wierszy Leśmiana, Tuwima, Gałczyńskiego.
Ryszard Legutko, który chciał, by uczniowie czytali książki w całości, i do spisu lektur dodał nawet całe „Noce i dnie” Dąbrowskiej, twierdzi, że minister Katarzyna Hall ma złych doradców. – Takich, którzy uważają, że nie ma czegoś takiego jak kanon, który każdy powinien znać – mówi. Ostrzega, że to doprowadzi do „produkowania przez szkołę ćwierćinteligentów”. Inaczej do propozycji listy podchodzą eksperci. Prof. Alina Nowicka-Jeżowa z UW twierdzi, że nie ma nic złego w tym, iż podaje się tylko nazwiska pisarzy: – Nauczyciel będzie wybierał ich najlepsze utwory. Co do czytania we fragmentach, to czasem uczeń lepiej w ten sposób pozna walory literackie utworu, niż powierzchownie czytając całość. Minister Katarzyna Hall uspokaja, że lista to propozycja ekspercka. Ministerialny projekt powstanie w czerwcu. Najważniejsze zmiany zaproponowane przez ekspertów - Szkoła podstawowa Teraz w klasach I – III obowiązkowo omawia się m.in. „Baśnie” Andersena, „Kto ty jesteś? Polak mały!” Bełzy, „Kubusia Puchatka” Milne’a. Po zmianach nie będzie lektur dla klas I – III, nauczyciel sam wybierze, co będzie omawiał. Z listy lektur dla klas IV – VI wyrzucono „Wspomnienia niebieskiego mundurka” Gomulickiego, „Szatana z siódmej klasy” Makuszyńskiego, a dodano „Hobbita” Tolkiena. - Gimnazjum Obecnie są: „Bogurodzica”, „Krzyżacy” Sienkiewicza, „Balladyna” Słowackiego. Po zmianach będzie się omawiać dowolną powieść historyczną Sienkiewicza, fragment „Balladyny”. Wykreśla się „Syzyfowe prace” Żeromskiego – jego dzieła są tylko w liceum, podobnie jak „Bogurodzica”. Dodaje się utwory o Holokauście (np. opowiadanie Idy Fink), wybraną powieść fantasy i detektywistyczną. - Liceum Teraz omawia się m.in. „Konrada Wallenroda” Mickiewicza, „Potop” i „Quo vadis” Sienkiewicza, „Noce i dnie” Dąbrowskiej, „Pamięć i tożsamość” Jana Pawła II. W nowym spisie tych tytułów nie ma. Zostają tylko fragmenty „Ferdydurke” Gombrowicza. Dodaje się: „Imię róży” Eco, „Sto lat samotności” Marqueza. rc Uczeń jest w stanie przeczytać osiem książek prof. Sławomir J. Żurek, polonista z KUL Rz: Czym kierował się zespół opracowujący spis lektur? Sławomir J. Żurek: Nauczanie w gimnazjum i liceum traktujemy jako całość. Dlatego np. nie ma Sienkiewicza w liceum, bo jest w gimnazjum, gdzie można wybrać jego dowolną powieść. Kierowaliśmy się też badaniami dotyczącymi możliwości przyswajania tekstów przez dzieci w różnym wieku. Mówią one, że uczeń obciążony nauką z innych przedmiotów jest w stanie czytać ok. siedmiu, ośmiu dużych tytułów w ciągu roku. Dlatego w spisie lektur proponuje się fragmenty zamiast całych dzieł? Musimy przyjmować realia, jakie są w polskiej szkole. Naszym zdaniem o wiele lepiej jest, gdy dziecko pod kierunkiem nauczyciela poznaje jakiś fragment utworu, niż życie fikcją, że uczniowie czytają całe lektury. Ministerstwo chce wziąć odpowiedzialność za to, czego naprawdę uczy się w szkole, a nie za to, czego życzylibyśmy sobie, by nauczać. Podkreślam jednak, że nikt nie zabrania nauczycielom omawiać całych tekstów. Czemu „Ferdydurke” jest we fragmentach? Gdy Roman Giertych wykreślił książkę z listy, wielu polonistów jej broniło. Poniważ ten tekst jest bardzo trudny. Problem z nim ma nawet wielu literaturoznawców. Nie obawia się pan, że spis lektur, w którym wybiera się powieść Sienkiewicza, spowoduje, że wielu uczniów nigdy nie zajrzy np. do „Potopu”? Nikt nie zwalnia nauczycieli z obowiązku informowania o arcydziełach. Czy taką samą fikcją jak czytanie książek w całości nie jest zalecenie czytania gazety codziennej? To zalecenie jest na poziomie rozszerzonym. Poza tym nie wyobrażam sobie ani inteligenta, ani nawet ćwierćinteligenta, który nie czyta prasy. Jak to ma być sprawdzane na lekcji polskiego? Ważne teksty prasowe mogą być omawiane. W polskiej szkole powinni być czytelnicy prasy codziennej, tygodników, miesięczników. W ten sposób kształtuje się polską inteligencję, a nie za pomocą jednej powieści historycznej. rozmawiała Renata Czeladko
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL