fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Spektakle, które prowokują. Warszawskie Spotkania Teatralne

„Nie-Boska Komedia” Pawła Demirskiego w Narodowym Teatrze Starym w Krakowie
Narodowy Teatr Stary w Krakowie
W teatrze jest miejsce do stawiania ważnych pytań, czego dowodzą zbliżające się do półmetka Warszawskie Spotkania Teatralne.

Z zaprezentowanych dotąd spektakli wynika niezbicie, że to, co wybrano na inaugurację imprezy, czyli autorska wersja „Nie-Boskiej Komedii" Pawła Demirskiego jest, jak na razie, głównym daniem stołecznego festiwalu.

Przedstawienie „Nie-Boska Komedia. Wszystko powiem Bogu" to jedno z najlepszych (oprócz „W imię Jakuba S." ) spektakli spółki Strzępka- Demirski. Widzowie, którzy oczekiwali inscenizacji dramatu Zygmunta Krasińskiego mogą czuć się zaskoczeni. Tyle, że po wielkiej wrzawie dotyczącej prac nad inscenizacją „Nie – Boskiej" Krasińskiego, jakich podjął się bośniacki reżyser Oliver Frljić, dyrektor Jan Klata zlecił przygotowanie premiery Monice Strzępce i Pawłowi Demirskiemu.

W opowieści jest bardzo luźne nawiązanie do postaci z dramatu Krasińskiego. Większość aktorów gra po dwie postacie. Wśród nich pojawia się m.in. Barbara Niechcic (znakomita Dorota Segda). Orcio nie jest nadwrażliwym dzieckiem lecz dorosłym ślepcem, który potyka się na każdym kroku w naszej „przyjaznej" rzeczywistości. Leonard/Przechrzta nawiązuje do postaci Wajdowskiego Birkuta - człowieka z zabandażowanymi rękami.

Z oryginału Krasińskiego pozostała jedynie rozmowa Hrabiego Henryka z rewolucjonistą Pankracym w znakomitym wykonaniu Małgorzaty Hajewskiej-Krzysztofik i Marcina Czarnika. Ale pokazana jest w zupełnie innym kontekście. Ich dialog wyraźnie zaciera różnicę między ludźmi starej i nowej władzy. Są oczywiście i żydzi i narodowcy. Jest mowa o wzajemnych oczekiwaniach i wzajemnych fobiach. A nad wszystkim unosi się poczucie bezradności i przeczucie wojny. Spektakl poruszający, świetnie zagrany i pozostający długo w pamięci.

„Koń, Kobieta i kanarek" Tomasza Śpiewaka to przykład teatru nie bojącego odnosić się do bolesnych tematów współczesności. Problem aborcji porównanej przez Jana Pawła II do „wybuchu bomby jądrowej" rozpatrywany jest na przykładzie katolickiej rodziny. Twórcy stawiają także pytania o rolę Kościoła, jakość wiary, jej wyznawców. Spektakl przygotowany przez Remigiusza Brzyka z aktorami Teatru Zagłębia w Sosnowcu wywołał żywe dyskusje na WST i spotkał się z gorącym przyjęciem widzów.

Znakomite aktorstwo, błyskotliwa reżyseria to także cechy „Morfiny" Teatru Śląskiego w Katowicach. Inscenizacji głośnej powieści Szczepana Twardocha podjął się obiecujący młody dramaturg Jarosław Murawski. Spacer przez polsko-niemiecko-śląską historię odbywa się w klimacie dansingowo-wodewilowym. Ta wizja historii z graną na żywo muzyką i piosenkami wytrzymuje pierwszą godzinę, potem każdy kwadrans staje się męczarnią. Nadmiar pomysłów reżyserskich Eweliny Marciniak po prostu zaczyna nużyć. A tu trzeba wysiedzieć dwie i pół godziny bez przerwy.

Warszawskie Spotkania Teatralne znów prowokują dyskusje. A o to przecież chodziło.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA