Reklama

Jan Bończa-Szabłowski: Uśmiech i pogoda ducha to chyba najważniejsza cecha „genu Dykiel”

Zawsze myślałem, że kiedy w Polsce powstaną sceny prywatne, to jedną z pierwszych chętnych do ich poprowadzenia będzie Bożena Dykiel.
Aktorka Bożena Dykiel

Aktorka Bożena Dykiel

Foto: PAP/Leszek Szymański

Przekonywały mnie o tym dwa czynniki. Jej miłość do teatru oraz jej niezwykły talent organizacyjny. Ten drugi, jak wspominają znajomi i przyjaciele, doskonale wykorzystywała w domu, czego doświadczyli zarówno mąż, jak i córki zmarłej niedawno w wieku 77 lat aktorki.

Co do miłości do teatru, to można rzec, że zaczęła się już od Adama. A był to Adam Hanuszkiewicz. To on dostrzegł w niej żywioł natury i obsadził w roli Panny Młodej w „Weselu”. Dostrzegł też siłę nowoczesnej kobiety. Jako pędząca po teatralnych rusztowaniach na Hondzie Goplana w legendarnej „Balladynie” miała kostium znany z popularnej wówczas komiksowej serii fantasy o seksownej Barbarelli (ten pamiętny spektakl dopełniały kostiumy inspirowane kulturą masową, filmem, telewizją, komiksem, cyrkiem, ówczesną modą, a także sportem i folklorem). Jako Telimena w „Panu Tadeuszu” swą kobiecość okraszała szczyptą przewrotności i perwersji. W spektaklu „Wacława dzieje” była przepełnioną rozpaczą Heleną.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama