Wybory Prezydenckie 2015

Czy emocje napędzą prezydenckie sondaże

Paweł Majewski
Fotorzepa/Waldemar Kompała
Na półmetku kampanii prezydenckiej PiS udało się zdominować debatę tematem przyjęcia euro, ale powrót sprawy smoleńskiej może pomóc prezydentowi.

Do pierwszej tury majowych wyborów prezydenckich zostało siedem tygodni. Tyle samo minęło od lutowej konwencji, na której Andrzej Duda mocno rozpoczął swoją kampanię, a dzień wcześniej Platforma Obywatelska ogłosiła poparcie dla prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Aktualne notowania najczęściej cytowanych w mediach pracowni (IBRiS, Millward Brown, TNS Polska i CBOS) zapowiadają starcie kandydatów PO i PiS w drugiej turze. Przełom w sondażach nastąpił w lutym, jedynie CBOS dopiero w marcu pokazał, że Bronisław Komorowski nie ma już poparcia ponad połowy deklarujących udział w wyborach.

W porównywanych sondażach (dwa z nich są telefoniczne, a dwa przeprowadzane w domu respondenta) notowania Komorowskiego wahają się od 41 do 48 proc., a Dudy od 20 do 31 proc. Różnią się jednak trendy.

W IBRiS zmiana poparcia jest najmniej dynamiczna. Od stycznia prezydent stracił dziewięć, jego główny rywal zaś niemal stoi (zyskał jeden punkt). W pozostałych pracowniach w czasie ostatnich tygodni straty prezydenta są kilkunastopunktowe (w Millward Brown aż 16 punktów), dużo dynamiczniej wygląda też pogoń Dudy, który miał zyskać od 11 do 13 punktów (w CBOS zyskał pięć, ale ta pracownia nie robiła pomiaru w styczniu).

Uśredniając, Komorowski ma około 45, a Duda 25 proc. poparcia, czyli różnica między nimi wynosi około 20 pkt proc.

Potencjał zmian jest wciąż duży, bo prezydent ma wciąż znacznie wyższe, a Duda nieco niższe notowania niż wspierająca partia. Sztab PiS dość aktywnie zabrał się do odrabiania strat.

Narzucony przez niego temat wejścia do strefy euro wydawał się nie najlepszym pomysłem, biorąc pod uwagę, że w obecnej sytuacji ekonomicznej wzrost cen nie jest najbardziej dotkliwym problemem. Jednak to pierwsza tak udana próba wykreowania kampanijnej linii sporu od lat. Niektórzy porównują ją z atakiem na pomysł podatku liniowego lansowany przez PO w 2005 r. Spot z pustą lodówką wywindował wtedy poparcie PiS. W podobnej stylistyce utrzymane są zaprezentowane w czwartek spoty PiS. Cztery scenki pokazują czarną wizję zmiany waluty. Jest przekaz zarówno do gorzej sytuowanych (zabraknie na leki), jak i klasy średniej (przewalutowanie kredytu). W piątek Duda będzie robił zakupy na Słowacji, a w weekend politycy PiS rozdadzą milion ulotek atakujących prezydenta za wypowiedzi o przyjęciu euro.

Jak do tej pory otoczeniu Komorowskiego nie udało się uwypuklić linii sporu: Polska radykalna kontra racjonalna. W weekend prezydent odwiedza północno-zachodnią Polskę. Emocje społeczne mogą jednak w najbliższych dniach wzrosnąć, co może sprzyjać wizji podziału zaplanowanej w kampanii prezydenta.

Z kolei w piątek wojskowi śledczy zaprezentują ekspertyzę, która określi przyczyny katastrofy Tu-154M w Smoleńsku. Temperatura dyskusji na ten temat może mieć znaczenie w kampanii.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL