fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Polskie sokoły osłaniają jastrzębie

Sokolnik na lotnisku w Szawlach na Litwie, gdzie stacjonują polskie samoloty
PKW Orlik 6
Zwierzęta znad Wisły odstraszają ptaki, które zagrażają samolotom wojskowym. Uczestniczą też w zagranicznej misji.

Nad lotniskiem w Szawlach na Litwie latają nie tylko polskie samoloty MiG-29 M, które uczestniczą w natowskiej misji, której zadaniem jest monitorowanie przestrzeni powietrznej wschodniego przyczółka sojuszu. Cztery migi patrolują obszar Litwy, Łotwy i Estonii.

Wokół lotniska szybują również trzy ułożone drapieżne sokoły oraz jeden jastrząb. – Latają u nas od około trzech tygodni, ich zadaniem jest odstraszanie innych ptaków – mówi „Rzeczpospolitej" kpt. Janusz Szczypiór z Polskiego Kontyngentu Wojskowego Orlik 6.

Lot bez kolizji

Drapieżniki, które osłaniają polskie statki powietrzne, przyjechały na Litwę z bazy w Mińsku Mazowieckim. – Litwini nie wykorzystują tej metody odstraszania ptaków. Teraz na wszystkich lotniskach wojskowych, nawet tych najmniejszych, pracują ptaki – dodaje kpt. Szczypiór.

Dzięki sokołom i jastrzębiom na tym lotnisku nie doszło do żadnej kolizji pomiędzy ptakami a startującymi samolotami. Tymczasem, jak przypominają piloci, zderzenie statku powietrznego z ptakiem może być bardzo niebezpieczne. W wyniku takich kolizji uszkodzeniu ulegają głównie silniki, czyli elementy wpływające bezpośrednio na bezpieczeństwo lotu, kadłub i skrzydło oraz kabina załogi. Przednią szybę awionetki może przebić nawet niewielki jerzyk, a mewa może uszkodzić nawet urządzenia sterujące maszyną.

– Ochrona lotnisk metodą sokolniczą jest najbardziej skuteczna – zapewnia nas Marcin Szymczak, sokolnik, który wraz z ptasimi podopiecznymi pracuje na lotnisku wojskowym w Powidzu. Na tym lotnisku stale dyżuruje sześć drapieżnych ptaków szponiastych.

– Ptaki boją się swojego naturalnego wroga, jakim jest ptak drapieżny, i uciekają. Presja drapieżnika jest bardzo silna. W dodatku ptaki nigdy nie przyzwyczają się do obecności drapieżników, tak jak np. przy stosowaniu armatek hukowych czy emitowanych z głośników tzw. głosów trwogi (odstraszający krzyk drapieżnika – red.) – opisuje Marcin Szymczak.

Służba z hodowli

Sokoły i jastrzębie płoszą zarówno ptaki gniazdujące w okolicach lotniska, jak i te migrujące. Praca sokolnika na lotnisku polega na monitorowaniu terenu wokół lotniska. – Objeżdżam go samochodem z ptakiem. Reagujemy także na sygnały z wieży o pojawieniu się ptaków. To praca od świtu do zmierzchu. Na jednym lotnisku pracuje kilka ptaków, mają one m.in. przerwy na posiłek i odpoczynek – opisuje Marcin Szymczak.

Z sokolnikiem także współpracuje pies myśliwski, który płoszy ptaki gniazdujące w trawach, przepędza także z bezpośredniego sąsiedztwa płyty lotniska zające i lisy.

Ptaki, które pracują na polskich lotniskach wojskowych, pochodzą z hodowli, które zwykle prowadzą sami sokolnicy. Na polskich lotniskach pracuje w tej chwili ok. 60 zwierząt. Obok lotniska ustawiają oni wolierę, czyli pomieszczenie ogrodzone siatką, w której mieszkają ptaki.

– Zwykle na jednym lotnisku sił powietrznych jest pięć ptaków – mówi nam ppłk Artur Goławski, rzecznik Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Chociaż ich liczba dostosowana jest do powierzchni, które muszą chronić. Na przykład na lotniskach Marynarki Wojennej w Gdyni – Babie Doły oraz w Siemirowicach – pracują po cztery drapieżniki.

Sokolnicy rozpoczynają treningi z młodym około dwumiesięcznym ptakiem. Szkolenie trwa około miesiąca. – Przede wszystkim trzeba go przyzwyczaić do otoczenia, nie może się bać niczego: człowieka, samochodu, psa czy samolotu. Potem praca z ptakiem może trwać i kilkanaście lat, zwykle takie ptaki żyją dłużej niż dziko żyjące, nie muszą bowiem polować, ponadto znajdują się pod stałą opieką weterynarza – tłumaczy sokolnik.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA