Medycyna i zdrowie

Komary nadlatują z południa

Wirus dengi – tak wygląda jego budowa na poziomie cząsteczkowym
123RF
Na skutek ocieplenia klimatu i globalizacji do naszej części Europy mogą trafić choroby tropikalne – twierdzą lekarze.

Komary przenoszące malarię, gorączkę denga czy gorączkę zachodniego Nilu staną się realnym i powszechnym zagrożeniem w ciągu kilkunastu, kilkudziesięciu lat. To nie tylko efekt podnoszącej się temperatury, która umożliwia przetrwanie nowym, ciepłolubnym gatunkom owadów. Winna jest również globalizacja i migracje ludzi.

Obecność malarii w Europie nie powinna być zaskoczeniem. W południowej Polsce przypadki tej choroby notowano jeszcze w latach 20. XX wieku. Dopiero w 1968 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała nasz kraj za wolny od malarii.

Ale wygląda na to, że dobre czasy się skończyły. Komary przenoszące malarię pojawiły się w ostatnich latach w Grecji i we Włoszech. Chikungunya – choroba „pogiętych" ludzi powodująca silne bóle stawów – atakowała jeszcze do niedawna tylko takie „egzotyczne" miejsca, jak Mauritius, Seszele czy Reunion. Przez samoloty pojawiła się również we Francji i Włoszech.

– Komary przenoszące tę chorobę pojawiły się we Włoszech kilka lat temu – mówił prof. Antonio Cassone z włoskiego Narodowego Instytutu Zdrowia. – Wiemy, że wzrost temperatury i wilgotności sprawił, że klimat stał się bardziej tropikalny i teraz sprzyja rozwojowi tych komarów.

Podobnie jest z wirusem zachodniego Nilu: zachorowania rejestruje się obecnie w USA i Kanadzie, jak również w Europie Wschodniej.

Według naukowców publikujących wyniki symulacji zmian klimatu na łamach „Lancet Infectious Diseases" sytuacja jeszcze się pogorszy. Nawet wahnięcie średniej temperatury podczas jednego sezonu o kilka stopni spowoduje gwałtowny wzrost zachorowań.

– Takich komarów ciepła zima nie zabije – mówi sieci BBC dr Jolyon Medlock, główny autor tych badań, pracujący dla brytyjskiego Ministerstwa Zdrowia. – W lecie będzie ich po prostu więcej, choć bezdeszczowe lata wcale nie są dla nich dobre. Ale przeżyją na przykład w oczkach wodnych w ogrodach.

Ten sam problem co z komarami lekarze mają również z dobrze znanymi u nas kleszczami. Wyższa średnia temperatura zimą oznacza, że ich populacja będzie liczniejsza i bardziej rozpowszechniona.

Naukowcy z WHO ostrzegają przed jeszcze poważniejszymi schorzeniami. W Chinach cieplejsze zimy otworzyły drogę na północ schistosomatozie wywoływanej przez przywry. W USA problemem stały się bytujące w stojących, ciepłych wodach ameby uszkadzające mózg człowieka.

– Ta ameba kocha ciepło, im cieplej, tym lepiej jej się żyje. W przyszłości, gdy temperatury wzrosną, należy się spodziewać więcej takich przypadków – uważa Michael Beach z amerykańskiego Centers for Disease Control and Prevention.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL