Media

Andrzej Krakowiak: Terrorystyczny atak na Polaków

Andrzej Krakowiak
Fotorzepa/Ryszard Waniek
Temat czołówek dzisiejszych dzienników mógł być tylko jeden – wczorajszy zamach w Tunezji, który zakończył się masakrą turystów w muzeum rzymskich mozaik Bardo w stolicy kraju Tunisie.

W „Rzeczpospolitej" piszemy o tym, że „Terror dosięgnął Polski". Zgodnie z informacjami ze środy wieczór, w bestialskim ataku zginęło co najmniej 21 osób. Pojawiające się wczoraj nieoficjalne informacje o liczbie Polaków wśród ofiar były sprzeczne: mówiły o czterech, pięciu, czy siedmiu turystach z naszego kraju. Premier Tunezji poinformował wieczorem, że wśród zabitych jest jedna osoba z Polski. Kolejnych 11 miało zostać rannych.

Oficjalnych informacji nadal nie podano. Wciąż nie jest również pewne, kto stoi za atakiem, ale wiele wskazuje na islamistów z Organizacji Państwa Islamskiego w Jemenie.

- Tunezja została zaatakowana, bo to jedyny kraj Afryki Północnej, który zdołał zbudować demokrację, jedyny kraj, w którym jest nadzieja – powiedział „Rzeczpospolitej" minister obrony Hiszpanii Pedro de Morenes. W czwartek na szczycie w Brukseli przywódcy UE mają zdecydować, jak Europa zareaguje na kolejny atak terroryzmu.

„Gazeta Wyborcza" zwraca uwagę, że podobnie jak cały region, „Tunezja nie jest wolna od ekstremizmu islamskiego, ale od dawna nie urządzono tak krwawego ataku na turystów. W 2002 r. w zamachu bombowym na synagogę w Dżerbie zginęło 19 osób, w tym 11 Niemców. Do ataku przyznała się Al-Kaida. Dziś najwięcej zagranicznych bojowników w szeregach Państwa Islamskiego pochodzi właśnie z Tunezji".

- Turyści to łatwy cel. Uderzenie w nich to także skuteczny atak na lokalny rząd, na który spada odpowiedzialność za tragedię – mówi z kolei na łamach „Dziennika Gazety Prawnej" orientalista Piotr Balcerowicz. Dziennikarze „DGP" przewidują również, że „zamach w Tunezji może – paradoksalnie – zaszkodzić samym terrorystom. Jeśli spadnie liczba turystów, społeczeństwo dostanie po kieszeni".

Siła szafy i tania operacja

Wśród innych tematów, w „Rzeczpospolitej" piszemy o „Rynkowej sile szafy". Okazuje się, że Polacy coraz częściej kupują używane towary – przyznaje się do tego już co drugi z nas. To nie tylko efekt poszukiwania oszczędności w domowych budżetach, ale także moda na tzw. świadomą konsumpcję. Coraz więcej tego typu transakcji odbywa się oczywiście w internecie, na wyspecjalizowanych serwisach, ale second-handy wciąż są stałym elementem krajobrazu polskich miast (działa ich nadal ponad 20 tysięcy).

Polacy lubią second-handy, a obcokrajowcy – polskie kliniki plastyczne i stomatologiczne. Na zabiegi tego typu przyjechało do naszego kraju niemal 390 tys. osób, a rynek turystyki medycznej wart był w ubiegłym roku aż 1,4 mld złotych. Jak piszemy na ekonomicznych stronach „Rz", obcokrajowców przyciągają przede wszystkim ceny, często nawet kilka razy niższe niż w krajach Europy Zachodniej czy USA.

Nawet te niskie ceny są coraz mniej atrakcyjne dla polskich przedsiębiorców, bo – jak donosi „DGP" - polski biznes zadłużony jest po uszy. Ponad 3 mld złotych wynosi już łączna wartość zobowiązań w czterech głównych branżach polskiej gospodarki zgłoszonych do KRD. Zadłużenie w branży budowlanej, handlu, transporcie i przemyśle było w marcu o prawie 350 mln zł wyższe niż rok wcześniej. I ponad 1,8 mld zł wyższe, niż przed pięciu laty. „Od 2011 r. rozmiar zgłoszonych długów najbardziej urósł w budownictwie, gdzie zwiększyły się o 651 mln zł, oraz w handlu, gdzie wzrost wyniósł 576 mln zł" – czytamy w „DGP".

Pełne zaćmienie i prokuratorzy w SKOK

Pozostając przy finansach, ale w innym wydaniu: „GW" pisze o tym, jak prokuratura zaczyna „czyścić" SKOK-i. „ W ciągu ostatnich dwóch lat prokuratura wszczęła aż 2252 śledztwa dotyczące głównie milionowych oszustw i nieprawidłowości w SKOK-ach. Według śledczych SKOK-i były okradane na „słupy" i przez własnych pracowników" – piszą dziennikarze „Wyborczej". Najwięcej śledztw dotyczy przestępstw wyłudzeń kredytów.

A dla tych z Państwa, którzy chcieliby odetchnąć od zamachów, śledztw i rosnących długów, doskonała okazja na odejście od biurek i komputerów pojawi się już w najbliższy piątek, 20 marca. Co się wtedy wydarzy? „Słońce zagra w chowanego", o czym przeczytać można w dzisiejszej „Rzeczpospolitej".

W niektórych punkach kuli ziemskiej zaćmienie Słońca będzie całkowite; w Polsce częściowe, ale bardzo duże. Warto skorzystać z okazji i zaobserwować to zjawisko – kolejna taka szansa pojawi się nad Wisłą za ponad 5 lat, 21 czerwca 2020 roku. Będzie to jednak zaćmienie niewielkie i widoczne wyłącznie z Bieszczadów. A następne zjawisko porównywalne z tegorocznym będziemy mogli obejrzeć dopiero za 11 lat...

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL