Obyczaje

Karaiby wolą turystów z samolotów niż za statków

Facebook
Turyści, którzy na Karaiby przylatują samolotem, są dla lokalnej gospodarki o wiele cenniejsi niż pasażerowie statków wycieczkowych. Nawet jeśli tych ostatnich jest dwa razy więcej.

W ubiegłym roku na amerykańskie Wyspy Dziewicze na pokładach statków wycieczkowych przypłynęło prawie dwa miliony osób (1,9 mln), na pokładach samolotów przybyło zaś 800 tys. gości. I choć tych drugich było ponad dwa razy mniej, silniej wsparli karaibską gospodarkę.

Przyczyna jest dość oczywista – pasażerowie statków nie korzystają z zakwaterowania na wyspach i są zazwyczaj jednodniowymi odwiedzającymi. Turyści, którzy wysiedli z samolotów, wydają natomiast sporo. I to nie tylko na noclegi.

Za przykład posłużyć mogą wspomniane amerykańskie Wyspy Dziewicze. Pasażerowie statków każdego dnia wydają przeciętnie od 138 do 158 dolarów na osobę. Tymczasem każdy pasażer samolotu – średnio od 200 do 250 dolarów.

– Choć przypływa do nas coraz więcej gości statków wycieczkowych i osoby te są dla nas bardzo ważne, to prawda jest taka, że tzw. turyści lądowi wydają dziennie prawie trzy razy tyle, co pasażerowie rejsów – mówi cytowana przez portal Skift Beverly Nicholson-Doty, komisarz odpowiedzialna za turystykę Wysp Dziewiczych.

Jak opisuje, osoby, które pozostają na Karaibach na dłużej, poza kupnem noclegów, często decydują się też na udział w wycieczkach fakultatywnych. Nie można pomijać też ich wpływu na generowanie miejsc pracy, ponieważ to właśnie dzięki nim mieszkańcy mogą znaleźć zatrudnienie w hotelach i pensjonatach.

Na Wyspach Dziewiczych 68 procent przychodów pochodzi właśnie z turystyki. Podobnie jest też w innych częściach regionu. Na Bermudach w 2014 roku 61 procent zagranicznych gości stanowili pasażerowi statków wycieczkowych, którzy średnio wydali 153 dolary na cały pobyt. Turystów lądowych wakacje na wyspach kosztowały przeciętnie 1249 dolarów.

Źródło: turystyka.rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL