Kraj

Zakazy z przymrużeniem oka

Tomasz Pietryga
Rzeczpospolita
Obowiązująca w latach 20. i na początku 30. XX wieku w Stanach Zjednoczonych prohibicja jest modelowym przykładem na to, jak zgubne skutki może przynieść nieprzemyślana norma prawna.

Wprowadzając zakaz, którego nie potrafi egzekwować, państwo godzi się bowiem na to, że jest lekceważone przez niepokornych obywateli. Pozwala też traktować się z przymrużeniem oka.

Podobnie robi państwo polskie. Widać to choćby w publikowanym dziś na łamach „Rzeczpospolitej" raporcie NIK o działalności hazardowej w Polsce. Mimo obowiązujących od kilku lat restrykcyjnych przepisów zakazujących m.in. internetowej bukmacherki liczba podmiotów przyjmujących zakłady stale rośnie. Dla polskich organów ścigania przedsiębiorcy zarejestrowani na egzotycznych wyspach są nieosiągalni. Poczucie bezkarności jest już tak duże, że hazard oficjalnie i bez skrępowania reklamują w mediach sportowcy i celebryci. Do odpowiedzialności pociągani są jedynie uczestnicy takich zakładów, czyli zwykli ludzie.

Ustawa hazardowa jest doskonałym przykładem prawa napisanego z pobudek populistycznych. Po głośniej aferze hazardowej trzeba było szybko dać odpór negatywnym emocjom społecznym. Żaden z posłów podnoszących wtedy entuzjastycznie ręce za nową ustawą nie zastanawiał się jednak nad jej skutkiem praktycznym. Nikt nie myślał, czy prawo będzie egzekwowane. Później też nikt nie sprawdzał, czy uchwalone w pośpiechu przepisy przynoszą zamierzony skutek.

Z takim podejściem do prawa mamy, niestety, do czynienia coraz częściej. Seryjnie tworzy się populistyczne przepisy w prawie karnym czy drogowym, bo liczą się wyłącznie doraźne cele polityczne. Cierpi na tym wizerunek państwa, które godzi się na to, by prawo było traktowane z przymrużeniem oka.

Racjonalne państwo powinno zmienić prawo na takie, które można egzekwować, i przestać afirmować kompromitującą fikcję.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL