Nauka

Marek Oramus: Niebezpieczne zabawy z pamięcią

Fotorzepa, Robert Gardziński
Rozmowa z Markiem Oramusem, pisarzem fantastyki

Rzeczpospolita: Manipulacja wspomnieniami jest realna. Naukowcom udało się właśnie wszczepić myszom podczas snu nowe wspomnienia. Brzmi to trochę jak science fiction, prawda?

Marek Oramus: Mnie się kojarzy z hipnopedią. To metoda modna w latach 60. XX wieku, która polegała na tym, że człowiek miał się uczyć podczas snu. Stanisław Lem opisywał to w „Powrocie z gwiazd". Za to Aldous Huxley w „Nowym wspaniałym świecie" nazywał tę metodę warunkowaniem. Tam aplikowana ona była małym dzieciom. Ówcześni naukowcy twierdzili, że metoda sprawdza się np. w nauce języków obcych. Jednak pozostaje pytanie: skoro była tak skuteczna, to dlaczego szeroko się nie rozpowszechniła?

Dziś jeszcze daleko do opracowania technologii, która pozwalałaby wszczepiać ludziom nowe wspomnienia. Jeśli jednak do tego dojdzie, to będzie można mówić o wielkim przełomie w nauce?

Na razie tzw. cyborgizacja polega wyłącznie na tym, że wymienia się poszczególne części ciała – ramię, nogę. Można nawet przygotować protezy zmysłów – wzroku czy słuchu. Krótko mówiąc, wymienia się „hardware". Gdybyśmy potrafili wymieniać „software", to rzeczywiście byłaby to nowa jakość. Jednak taka technologia mogłaby być bardzo niebezpieczna.

Dlaczego?

Dlatego, że dotyczyłaby tego, co konstytuuje człowieka: pamięci, tożsamości, sposobu myślenia, zdolności. Jeżeli zaczniemy w tym grzebać, to obawiam się, że może to się bardzo niedobrze skończyć. Wyobraźmy sobie, że ktoś wpadnie na pomysł, iż wymiana pamięci mogłaby być świetną metodą resocjalizacji. O takiej wymianie pamięci i zmianie tożsamości pisali np. cyberpunkowcy, np. William Gibson.

Taka manipulacja mogłaby jednak pomóc w leczeniu traumatycznych wspomnień, takich jak gwałt czy okropności wojny.

Tego typu technologia raczej nie będzie dostępna dla przeciętnego śmiertelnika. Zapewne będzie służyła do celów specjalnych: zwalczania przeciwników politycznych, przerabiania szpiegów wroga, nawet tortur... Te kwestie porusza zresztą powieść szpiegowska „Tożsamość Bourne'a". Część tej technologii mogłaby służyć także celom rozrywkowym. Bogaci ludzie mogliby chcieć dla zabawy wszczepiać sobie różne wspomnienia, by poudawać jakąś księżniczkę czy piosenkarkę.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL