Wybory Prezydenckie 2015

Gdzie jest plan działań prezydenta - analiza Bartosza Marczuka

Ulga dla innowacyjnych firm to jeden z niewielu konkretnych pomysłów, jakie Bronisław Komorowski ogłosił podczas konwencji
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Bronisław Komorowski chwali się tym, co było, niewiele oferuje na przyszłość

Choć przemówienie Bronisława Komorowskiego podczas sobotniej konwencji wyborczej trwało ponad 40 minut i traktowało o wielkich wyzwaniach, trudno się oprzeć wrażeniu, że prezydent chce właściwie jednego – kontynuacji. I choć w deklaracjach spogląda w przyszłość, tkwi w przeszłości. Nie ma w jego zapowiedziach przełomowych projektów, odważnych planów, nie ma porywającej wizji. To odwołanie do dotychczasowego dorobku. Wszystko podlane sosem ważnych, choć niewypełnionych treścią spostrzeżeń – o młodych, rodzinie czy edukacji.

W słowach głowy państwa uderza niekonsekwencja logiczna. Z jednej strony mówi o „wielkich wyzwaniach", „kryzysie w Europie", o tym, że decydujemy obecnie o „losie regionu i naszych dzieci", że „musimy dokonać skoku modernizacyjnego". Z drugiej wciąż nawołuje do polityki kontynuacji. Słowo „zgoda" pada w jego przemówieniu kilkadziesiąt razy. „Wybierzmy zgodę" – nawołuje bez końca. Ma to oznaczać odrzucenie „chaosu i politycznych eksperymentów". Prezydent odwołuje się też do tego, że Polska „przeżywa swój złoty okres".

Słuchając Komorowskiego, ma się wrażenie, że mówi on do establishmentu lub tych (zwanych lemingami), którym przekaz o złotym wieku jest bliższy niż niewygodne informacje o zbierających się nad krajem ciemnych chmurach.

Bronisław Komorowski zdaje się mówić: mamy wiele do zrobienia, ale wystarczy, że wybierzecie mnie i ludzi z PO. Choć jako przekaz do elektoratu jest to sensowne, to w zestawieniu z realiami brzmi fałszywie – to Platforma odpowiada za zgubną politykę ciepłej wody w kranie, czyli niepodejmowania wyzwań. Nie bardzo wiadomo, gdzie tu miejsce na ambitne plany modernizacji.

To dlatego konkretne propozycje głowy państwa są nijakie, odwołują się do spraw załatwionych, a nie do przyszłości. Prześledźmy, co się w nich pojawia.

Garść konkretów

Najbardziej konkretnie brzmi zapowiedź dotycząca podatków. „Przedstawię system ulg dla innowacyjnych firm i ustawę ułatwiającą współpracę nauki i biznesu" – deklaruje prezydent. Z naszych informacji wynika, że w tej sprawie prace w Kancelarii są dość zaawansowane. To dobra wiadomość. O taką ulgę upomina się wiele środowisk biznesu – na przykład Ryszard Florek, prezes Fakro. Przekonuje on, że ulga pozwoli na modernizację polskich firm i wzmocni je w międzynarodowej konkurencji.

Ile to będzie kosztować? Okazuje się, że nic, nie jest to zatem wielki projekt. Kancelaria Prezydenta odpowiedziała nam we wtorek, że nie przewiduje kosztów dla budżetu, bo „zniesiona zostanie ulga podatkowa na nabycie nowych technologii". Obecnie kosztuje ona 308 mln zł.

Do konkretów można też zaliczyć deklaracje z zakresu polityki rodzinnej, czyli „przyspieszenie tworzenia form opieki nad małym dzieckiem, wprowadzenie bonów opiekuńczych finansujących koszty opieki i wsparcie rozwoju programu mieszkań na wynajem z niskim czynszem".

Deklaracje pierwsza i trzecia dotyczą tego, co robi już rząd (potwierdza to w korespondencji do nas Kancelaria Prezydenta), co do drugiej można spekulować, że głowa państwa wesprze np. pomysł Związku Dużych Rodzin 3+, by państwo wypłacało rodzicom dzieci w wieku od roku do trzech lat 500 zł miesięcznie. Ma to „wypełnić" lukę między końcem rocznego urlopu rodzicielskiego a momentem, gdy można posłać dziecko do przedszkola. Koszt tego pomysłu dla budżetu wyniósłby, jak się szacuje, ok. 4,5 mld zł rocznie.

Kancelaria odpowiedziała nam, że nie jest w stanie podać skutków finansowych bonu, bo trwają „wstępne prace".

Nijakie obietnice

Na tym konkrety się kończą. Kolejne deklaracje są albo enigmatyczne, albo prezydent mówi o rzeczach, które są już zrobione.

Zacznijmy od tych pierwszych. „Przedstawię program dla polskiej wsi" – deklaruje Bronisław Komorowski. Ma być finansowany nie tylko z UE, ale także z budżetu państwa. Na tym koniec.

„Potrzebny jest dobry start dla młodych", „już pracuje grono ekspertów, które sformułuje realistyczne, ale ambitne rekomendacje" – mówi prezydent. Choć brzmi to słusznie – to młodzi są w Polsce najbardziej dyskryminowaną grupą – trudno poważnie traktować tę deklarację. Głowa państwa nie mówi nawet o projekcie ustawy, lecz jedynie o rekomendacjach. Może się zatem skończyć na słusznych postulatach. A w tej kwestii konieczna jest wręcz rewolucja.

Fałszywie brzmi w tym kontekście atak prezydenta na PiS – Komorowski mówi, że w latach 2005–2007 wyemigrowało najwięcej Polaków. Po pierwsze, trudno, by było inaczej, bo to w 2004 r. otwarto granice UE, wtedy też mieliśmy rekordowo wysokie bezrobocie (ponad 20 proc.). Po drugie, to za późniejszych rządów PO miał powstać wielki plan „Powroty", z którego nic nie wyszło – okazuje się wręcz, że Polacy wciąż uciekają z kraju. Z danych GUS wynika, że w 2013 r. za granicą żyło 2,2 mln rodaków, w 2010 r. było ich o 200 tys. mniej.

Cała reszta deklaracji prezydenta dotyczy spraw, które udało się już załatwić albo których załatwianie właśnie trwa. Głowa państwa mówi o: ordynacji podatkowej, która wprowadzi rozstrzyganie wątpliwości na korzyść podatnika; zgłoszonej do Sejmu nowelizacji kodeksu pracy ułatwiającej godzenie życia zawodowego i rodzinnego; Karcie Dużej Rodziny; wprowadzonej od stycznia wyższej uldze w PIT na dzieci; wdrażanej od ponad pół roku przez rząd reformie służb zatrudnienia.

Można się zgodzić, że udział Komorowskiego był tu istotny (np. w przypadku ulgi podatkowej), ale trudno nie wymagać zapowiedzi konkretnych przyszłych działań.

Nie należy oczekiwać, że prezydent zarzuci nas pomysłami projektów ustaw. Porządek konstytucyjny wskazuje, że w tej roli występuje rząd. Dobrze, że nie zgłasza też planów, które są poza zasięgiem budżetu – tak robi np. Andrzej Duda, obiecując przywrócenie niższego wieku emerytalnego. Można jednak oczekiwać, że wizja i propozycje głowy państwa będą odważniejsze i konkretniejsze. Sam prezydent mówi przecież o wielkich wyzwaniach, jakie stoją przed Polską.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL