fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dominik Zdort: Dziwadła na Eurowizji

Dominik Zdort
Fotorzepa/Ryszard Waniek
Kiedyś ich chorobę nazywano mongolizmem, dziś mniej wrażliwi mówią o nich w Polsce, że mają „downa" lub wręcz brutalnie nazywają ich samych „downami". Ale są kraje bardziej cywilizowane, w których problem zespołu Downa został niemal całkowicie rozwiązany.

Choćby Dania – tam liczba niemowląt z tą przypadłością corocznie zmniejsza się o 13 proc. i w 2030 roku ma nie być ich w ogóle. Przyczyną jest rzecz jasna błyskawiczny rozwój wiedzy medycznej.

Tyle że nie chodzi o technologie, które mają bezpośredni wpływ na leczenie, ale o nowe, coraz dokładniejsze metody badań prenatalnych. Dzięki nim kobiety już w ósmym tygodniu ciąży mogą się dowiedzieć o wrodzonych wadach dzieci i podjąć decyzję o aborcji. We wspomnianej Danii na przerwanie ciąży decyduje się 99 proc. kobiet poinformowanych o tym, że ich nienarodzone dziecko ma ciężkie wady. W Hiszpanii, Niemczech i Francji nieco mniej, ale nadal powyżej 90 proc.

Jak jest w Polsce? W internecie hula tekst pochodzący z lewicowego tygodnika „Przegląd", w którym czytamy o badaniach prenatalnych przeprowadzonych w Zakładzie Genetyki w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie: „Patologiczne zmiany stwierdzono u 33 płodów, 27 kobiet zdecydowało się na przer...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA