fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Mimo embarga Rosja kupuje broń od Europy

Karabinów Heckler-Koch używa między innymi Bundeswehra
DPA
Unijne embargo do Rosji nie obejmuje broni myśliwskiej i sportowej. Ale nie taką dostarczają Czesi.

Pewne faktury, do których dotarła „Rz", pochodzą dosłownie sprzed kilkunastu dni. 17 lutego czeska firma Exim-Arms z Rožnova pod Radhoštěm (we wschodnich Czechach) dostarczyła na przykład rosyjskiej spółce Nowo-Obninsk spod Kaługi (na zachodzie Rosji, niedaleko granicy z Ukrainą) amerykańskie karabiny bojowe typu Bushmaster 90705 oraz DPMS RFA 3-3G2. Kilka dni wcześniej te same spółki zawarły umowy na dostawę karabinów automatycznych Bushmaster 90838 i 90899.

W tym samym czasie inne czeskie przedsiębiorstwo specjalizujące się w handlu bronią – Cairo Cz – z miejscowości Lubina dostarczyło firmie Nowo-Obninsk niemieckie pistolety Sig-Sauer i karabiny automatyczne Heckler-Koch. To broń wykorzystywana przez jednostki specjalne z całego świata, w tym amerykańską Delta Force i brytyjską SAS. Czesi przekazali równocześnie 40 tys. sztuk amunicji firmy Magtech z USA, która chwali się, że jest ona używana przez „milion funkcjonariuszy służb siłowych".

Dwa miesiące wcześniej Cairo dostarczyło z kolei Rosjanom elitarne amerykańskie karabiny automatyczne Rifle Daniel. Jesienią zeszłego roku trafiła z Pragi do Rosji amunicja do tego uzbrojenia, w tym m.in. amerykańskie pociski produkowane przez Remingtona.

Z faktur, które zdobyła „Rz", wynika, że Czesi od dawna sprowadzali część broni z zagranicy z myślą o reeksporcie do Rosji. W czerwcu ub.r. otrzymali np. z USA karabiny automatyczne CheyTac 408 M300, które były m.in. używane przez marines w Afganistanie. Tego samego typu broń była w ub.r. sprzedawana Rosjanom z ok. 10-proc. zyskiem.

Czesi odgrywają rolę pośrednika nie tylko między USA a rosyjskimi odbiorcami. Faktura z 23 października ub.r. pokazuje np., że Cairo dostarczyło Rosjanom 80 tys. sztuk fińskiej amunicji Lapua. Natomiast faktura z 9 lutego opisuje transakcję zakupu przez Cairo 45 tys. sztuk amunicji ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Przedsiębiorstwo przekazuje ładunek klientowi w Moskwie.

– Amerykanie nie zastrzegają możliwości reeksportu tego uzbrojenia do innych państw świata. Gdyby takie zastrzeżenie było, nie odsprzedawalibyśmy tej broni – zapewnia Jan Jindrich, odpowiedzialny w Czechach za nadzór nad eksportem broni.

Embargo nałożone na sprzedaż uzbrojenia do Rosji obejmuje pewną szarą strefę.

– Chodzi o sprzęt, który nie znajduje się na liście uzbrojenia państw NATO, czyli głównie broń myśliwską i sportową – tłumaczy „Rz" Pierre-Arnaud Lotton, szef grupy ds. kontroli eksportu broni konwencjonalnej w Radzie UE.

Czesi i ich rosyjscy kontrahenci najwyraźniej z tej możliwości chcieli skorzystać. Być może dla niepoznaki Cairo zawarło umowy z rosyjskim odbiorcą spod Kaługi na dostawę sportowych karabinów brytyjskiej firmy Accuracy używanych m.in. w warunkach arktycznego mrozu. Jednak nawet jeśli założyć, że to broń, której nie da się wykorzystać w warunkach bojowych, to cała reszta dostarczonego sprzętu jest już bronią używaną przez elitarne jednostki specjalne na całym świecie. Ich amerykańscy producenci na filmach reklamowych pokazują, jak strzał nawet z kilkuset metrów dosłownie rozstrzaskuje głowy manekinów, tak wielka jest moc uderzenia.

– Jeśli kontrakt został zawarty przed 1 sierpnia, nie mamy prawa odmówić wydania licencji eksportowej. Tak po prostu stanowi czeskie prawo – przekonuje „Rz" Jan Jindrich, szef urzędu ds. kontroli eksportu broni.

Tyle że w Radzie UE wiele krajów Unii z własnej inicjatywy zawiesiło realizację kontraktów zawartych przed datą wprowadzenia embarga. Najbardziej znanym z nich jest Francja, która nie dostarcza Rosjanom żadnej broni, w tym przede wszystkim wartych wiele miliardów euro dwóch helikopterowych okrętów desantowych typu Mistral. Realizację starych kontraktów zawiesiły także m.in. Polska, Wielka Brytania, kraje bałtyckie. Na to nie zdecydowały się natomiast m.in. Austria i Niemcy.

– Mamy gwarancje od naszych rosyjskich odbiorców, że broń będzie używana tylko przez prywatnych odbiorców, w żadnym wypadku przez jednostki wojskowe i paramilitarne – przekonuje Jindrich.

Jak takie gwarancje mogą być przestrzegane w kraju, którego władze wbrew zobowiązaniom międzynarodowym dostarczają separatystom w Donbasie nie tylko broń strzelecką małego rozmiaru, lecz także czołgi, ciężką artylerię, działa przeciwlotnicze – Jindrich nie chce jednak powiedzieć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA