fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Wystawa Nikofory w krakowskim MOCAKu

Marek Krauss, Studia, z cyklu Po co jest sztuka, życie rodzinne, 2013
Muzeum
Krakowski MOCAK prezentuje wystawę, na której sztukę Nikifora porównuje z twórczością innych malarzy-samouków oraz Edwarda Dwurnika.

To bardzo interesujący pomysł dyrektorki krakowskiego muzeum Marii Anny Potockiej. – Postawa typu „Nikifor" jest łatwo zauważalna – twierdzi. I wyjaśnia, że wyróżnia ją m.in. „uzależnienie od tworzenia" i „odkrycie własnej formy", a w przypadku nieprofesjonalnych twórców traktowanie sztuki jako swego rodzaju terapii.

Ostatnia z tych cech dotyczy samego Nikifora, a także Marka Kraussa i Aliny Dawidowicz. Ich twórczość wynika w dużym stopniu z chęci zrekompensowania trudności doświadczanych w realnym życiu, zapanowania na emocjami i stworzenia własnego świata, co w niczym nie umniejsza artystycznej wartości ich prac. Nikifor Krynicki – malarz- samouk pochodzenia łemkowskiego - nie potrafił dobrze pisać ani czytać, a wada wymowy utrudniała mu kontakt z otoczeniem, co nie przeszkadzało, że sam siebie nazywał Matejką, dając wyraz przekonaniu o wartości swej sztuki.

Odkrył go już w latach 30. Roman Turyn, który pokazał jego prace mieszkającym w Paryżu kapistom, ale nie zmieniło to trybu życiu Nikifora. Jeszcze w latach 50. i 60. malował i żebrał na ulicach Krynicy, stopniowo zyskując jednak coraz większą popularność, przede wszystkim dzięki powtórnemu odkryciu – przez małżeństwo Ellę i Andrzeja Banachów. To oni zaczęli organizować mu wystawy, pisać o nim artykuły i książki, pomagali w trudach codziennej egzystencji. Nikifor z wdzięczności do swych protektorów często ich portretował. I wiele ich wizerunków można zobaczyć na krakowskiej wystawie obok autoportretów oraz typowych prac, przedstawiających architekturę i pejzaże, w których żywy kolor miesza się z klimatem nostalgii .

Te wspaniałe prace Nikifor malował akwarelami, gwaszem i kredkami na tekturkach, kartkach z zeszytu i znalezionych skrawkach papieru. Mają centralną kompozycję i wyraziście obrysowany kontury domów, dróg, gór. Większość krajobrazów jest niepokojąco pusta. Niepowtarzalny styl Nikifora stał się źródłem inspiracji dla wielu artystów.

Marek Krauss przybrał pseudonim Nikifor Warszawski. Podobnie jak jego mistrz nie był w pełni sprawny, musiał więc pokonać wiele trudności, aby jego twórczość została zauważona i doceniona. Mieszka dziś w Legionowie; w 2012 roku stworzył program Centrum Sztuki Art Brut, wspierający początkujących malarzy. Prowadzi zajęcia plastyczne sztuki naiwnej. Maluje gwasze na papierze, mówiące o życiu artystów i ich miejscu w świecie (na wystawie w MOCAKu znalazły się m.in. dwa portrety Nikifora Krynickiego), a także zwykłych ludzi i sceny codzienne, które przez intensywną kolorystykę działają z niezwykłą ekspresją.

Alinę Dawidowicz (1918–2007) zwano „Nikiforem w spódnicy". Córka Leona Chwistka ukończyła matematykę i przez wiele lat była adiunktem na Politechnice Krakowskiej. Interesowała ją także sztuka, której w pełni poświęciła się dopiero na emeryturze. Był to dla niej sposób wypełniania wolnego czasu. Malowała olejami i akwarelami małe obrazki na kopertach, starych prospektach i gazetach, które naklejała na kawałki kolorowego papieru lub tektury, jakie miała pod ręką. Ramy tej twórczości określała z matematyczną precyzją: tygodniowo 20 obrazków, 2 razy po dziesięć motywów. Najczęstsze z nich to architektura, pejzaże, ludzie na towarzyskich spotkaniach, na plaży, w teatrze oraz kopie znanych dzieł. Jej spontaniczna twórczość oscylowała między sztuką naiwną, syntetycznym realizmem i kapizmem. Większość swych prac rozdała.

Jedyny w tym gronie profesjonalny, renomowany twórca to Edward Dwurnik. Jest w pełni świadomym artystycznych stylów, konwencji i źródeł własnej twórczości. Zawsze otwarcie mówił, że w kształtowaniu własnego stylu wiele zawdzięcza Nikiforowi.

W jednym z wywiadów opowiada: –Nikifora poznałem, gdy przyjechał do Warszawy i odwiedził ASP(...) Chodziłem za nim i patrzyłem, w jaki sposób maluje. Zafascynowały mnie jego prace, szczególnie widoki miast i ulic. (...) Nikifor wywarł duży wpływ na mój sposób rysowania – przejąłem od niego charakterystyczną graficzną kreskę. To on zainspirował mnie do portretowania otaczającej rzeczywistości, w wyniku czego zacząłem tworzyć pierwsze prace z cyklu „Podróże autostopem".

Jego zauroczenie Nikiforem w MOCAKu najpełniej ilustruje architektoniczny gwasz z połowy lat 60. „Chęciny". Późniejsze prace, zwłaszcza z cyklu „Robotnicy" z lat 80., pokazują raczej, jak daleko z czasem Dwurnik odszedł od tamtych wzorów, znajdując własne tematy i sposób komentowania otaczającej społeczno-politycznej rzeczywistości. Wystawa w MOCAKu rozbudza wyobraźnię i można by rozwijać dalej, tworząc własne listy kolejnych „Nikiforów".

Wystawa „Nikifory" w krakowskim MOCAKu czynna do 12 kwietnia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA