Polityka

PiS: nie zgłaszają ustaw, a nasze blokują

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Minęło pięć miesięcy tej kadencji, a ciągle nie ma zapowiadanego przez PO przyspieszenia legislacyjnego
– To, co się dzieje w Sejmie, można w skrócie nazwać KKP, czyli kwintesencją klasy próżniaczej. Po hucznych obchodach 100 dni rządów miało być przyspieszenie, a projektów jak nie było, tak nie ma. Tymczasem problemy się nawarstwiają – wytyka Marek Suski z PiS. Szef Klubu PiS Przemysław Gosiewski dodaje: – Projektów jest ciągle mało. A co gorsza rząd zachowuje się jak pies ogrodnika. Nie ma swoich propozycji, a blokuje wszystko, co my zgłaszamy.
Gosiewski narzeka, że w szufladzie marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego leży ponad 30 projektów, które opracował Klub PiS. – Są tam istotne projekty dotyczące polityki prorodzinnej, ułatwień inwestycyjnych, nowelizacje upraszczające dostęp do zawodów prawniczych. Marszałek nie nadaje im biegu. Tłumaczy, że rząd pracuje już nad tymi sprawami i nie chce wprowadzać bałaganu. Tylko że projektów ciągle nie widać – twierdzi Gosiewski. Kiedy na początku lutego posłowie PiS zaczęli się skarżyć, że nie mają nad czym pracować, politycy PO zapewniali, że w ciągu kilku tygodni zasypią Sejm projektami, a posłowie, którzy narzekają na brak zajęć, jeszcze będą mieli ich nadmiar.
Minęły dwa miesiące, a zapowiadanego wysypu nie ma. Ze statystyk sejmowych wynika, że projektów jest nawet mniej. W pierwszych miesiącach pracy Sejmu do laski marszałkowskiej wpływało średnio 36 projektów miesięcznie, w listopadzie i grudniu 2007 r. w sumie 73. W 2008 średnia ta spadła do 27 nowelizacji w ciągu miesiąca – od stycznia do 7 kwietnia do marszałka wpłynęły tylko 82 projekty. Politycy PiS zwracają uwagę, że lawinowo rośnie za to liczba zapytań i interpelacji poselskich. W zeszłym roku posłowie miesięcznie zgłaszali ich ok. 130, średnia z pierwszych trzech miesięcy 2008 przekroczyła 600.– Posłowie nie mają innych zajęć, więc pytają i interpelują – żartuje jeden z polityków PiS. – To znaczy, że parlamentarzyści zajmują się tym, czym powinni, czyli pracą w swoich regionach, bo właśnie takich spraw dotyczą przeważnie interpelacje – odpowiada na to Waldy Dzikowski, wiceszef Klubu PO. Jego partia spokojnie podchodzi do oskarżeń o ciągły brak inicjatyw legislacyjnych. – Mówiliśmy już, że nie będzie konkurowania z innymi Sejmami liczbą projektów – powtarza Dzikowski. Przyznaje, że PO wiąże duże nadzieje z pakietem zmian uchylających nieżyciowe przepisy, nad którym pracuje komisja „Przyjazne państwo”. W przyszłym tygodniu ma ona przedstawić gotowy projekt zmian, które zwolnią z podatku darowizny na cele charytatywne, uwolnią przedsiębiorców od konieczności przechowywania przez pięć lat wydruków z kas fiskalnych (po roku stają się nieczytelne). – Nasze prace przebiegałyby dużo szybciej, gdyby bardziej wydolna była machina sejmowa – narzeka Paweł Poncyljusz, członek komisji z PiS. Podkreśla, że najdrobniejsza nawet zmiana prawna przed oficjalnym zgłoszeniem musi uzyskać odpowiednie opinie i ekspertyzy. – To nas hamuje – wyjaśnia. Na to samo zwraca uwagę Waldy Dzikowski: – Zależy nam, by nie zarzucać Sejmu bublami, które trzeba będzie poprawiać. Dlatego potrzeba trochę czasu. Podtrzymuje jednak obietnicę, że do połowy roku do Sejmu trafi nie tylko spory pakiet zmian przygotowany przez resort finansów, ale też tzw. pakiet ustaw kompetencyjnych, który ma ograniczyć rolę wojewodów i wzmocnić samorządy. masz pytanie, wyślij e-mail do autorak.manys@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL