fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Oskubią was i będziecie jeszcze zadowoleni - felieton Krzysztofa Rybińskiego

Prof. Krzysztof Rybiński, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie
Fotorzepa/Dominik Pisarek
Korporacje szykują się do wyrafinowanego skoku na portfele konsumentów.

Narzędziem, które zastosują, będzie tzw. Big Data, czyli wielkie zbiory danych o was, konsumentach, o waszych zachowaniach, zakupach, płatnościach oraz bardzo wyrafinowane metody analizy tych danych. Co więcej, oskubią konsumentów z pieniędzy, a ci będą z tego jeszcze bardzo zadowoleni. Tak jak na początku byli zadowoleni ci, którzy brali kredyty walutowe we frankach.

Na czym polega Big Data? Otóż największą zmorą korporacji jest tzw. nadwyżka konsumenta. Każdy z was jest w stanie zapłacić jakąś maksymalną kwotę za dany towar. Jeżeli jest on droższy, niż wynosi ta kwota, to nie kupujemy, ale jeżeli jest tańszy, to jak najbardziej. Różnica między maksymalną kwotą, którą możemy zapłacić, a ceną towaru nazywa się nadwyżką konsumenta.

Oczywiście korporacje marzą o tym, żeby tę nadwyżkę przejąć, czyli żeby każdemu sprzedać towar po maksymalnej dla niego cenie. Ale na rynku jest jedna cena, rynkowa, i konsument idzie do domu z nadwyżką, co niesamowicie wkurza korporacje. Ale od kiedy mamy e-commerce i Big Data, sytuacja się zmieniła. Mimo że o tym jeszcze nie uczą na studiach z ekonomii, to jedna cena rynkowa nie istnieje, każdemu będzie wyświetlała się inna cena na smartfonie lub laptopie.

Jak będziecie kupowali bilet lotniczy, logując się na mieście albo z najnowszego iPhone'a, to zapłacicie więcej niż ci, którzy będą się logować na wsi lub ze starego komputera, bo korporacja będzie wiedziała, kogo można skubnąć bardziej, a komu trzeba odpuścić. I przejmie waszą nadwyżkę konsumenta, a wy się nawet nie zorientujecie. A jeżeli nie sprzedadzą wam drożej towaru lub usługi, to silniki rekomendacyjne pracujące na Big Data podsuną wam kolejny towar do kupienia i będziecie mieli wrażenie, że właśnie o tym myśleliście, jakby komputer wam czytał w myślach. Potem okaże się, że oczywiście tego nie potrzebujecie, ale pieniądze zostaną wydane.

Co więcej, myślicie, że im intensywniej będziecie wyszukiwali w sieci, tym lepszą dostaniecie cenę? Będzie dokładnie odwrotnie! Im większa będzie wasza aktywność zakupowa i transakcyjna w sieci, tym skuteczniej systemy Big Data was omotają i „zmuszą" do wydawania pieniędzy.

Strzeżcie się Big Data.

Autor jest profesorem i rektorem Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA