Show-biznes

Najważniejsza rola w życiu

Wdzięk Stefanie Powers sprawia, że przypomina wielkie gwiazdy ze złotej ery Hollywood w latach 30. i 40. ubiegłego wieku. Na dodatek miała gorący romans ze sławnym aktorem. Z takim wizerunkiem powinna zrobić zawrotną karierę w kinie. Jednak jej przeznaczeniem okazały się telewizja i działalność charytatywna
Zdarzają się aktorzy, którzy nie do końca trafili w swój czas. Należy do nich Stefanie Powers. Urodziła się za późno, by liczyć na karierę w stylu takich legend jak, np. Joan Crawford lub Katharine Hepburn.
Przyszła na świat w 1942 roku jako Stefania Zofia Federkiewicz w polsko-amerykańskiej rodzinie w Hollywood. Gdy jej matka rozwiodła się z ojcem i ponownie wyszła za mąż, obie zdecydowały się zmienić nazwisko na Powers. Wszystko wskazywało więc na to, że Stefanie ma główne atuty, by zostać sławą dużego ekranu: klasyczną urodę, chwytliwy pseudonim, a do tego jeszcze — podpisany już w wieku 16 lat — kontrakt ze wytwórnią Columbia Pictures. Studio zauważyło ją gdy, miała wystąpić w musicalu „West Side Story” (1961). Ostatecznie okazało się, że jest za młoda, by zagrać. Jednak producenci z Columbii dostrzegli jej talent i podpisali z młodziutką Stefanie umowę. Wystąpiła w „McLintock!” (1963) u boku samego Johna Wayne’a, a w remake’u „Dyliżansu” (1966) pojawiła się w towarzystwie Binga Crosby’ego i Van Heflina. Tyle, że w latach 60. system wielkich studiów załamał się, a wraz z nim era filmowych gwiazd, o których wizerunek dbały wytwórnie, odeszła w zapomnienie. Stare Hollywood rozminęło się z oczekiwaniami młodych widzów. Przegrało również z błyskawicznie rozwijającą się telewizją. I właśnie mały ekran spowodował, że kariera Powers wreszcie rozkwitła.
Zaczynała się na nim pojawiać już od końca lat 50. Jednak dopiero po odejściu z Columbii i głównej roli w telewizyjnym serialu „The Girl From U.N.C.L.E.” (1966) — który przez rok szedł w NBC — mogła poczuć smak sławy. Następna fala popularności przyszła pod koniec lat 70., gdy Powers wraz z Robertem Wagnerem, zagrała w serialu ABC „Hart dla Hart” (1979). On był milionerem. Ona dziennikarką. Razem stanowili małżeństwo, które w wolnych chwilach bawiło się w detektywów. Rozwiązywali zagadkowe morderstwa, udaremniali przemyt, kradzieże i walczyli z międzynarodowym szpiegostwem. Jak w tym nawale zajęć zajęć znajdowali czas na miłość? Tylko scenarzysta mógł to wiedzieć. Jednak najważniejsze, że serial spodobał się widzom. Szedł w kanale telewizji ABC przez pięć sezonów (a po dziesięciu latach państwo Hart wrócili na ekran). W tym czasie Stefanie Powers przeżyła osobistą tragedię. Była dwukrotnie zamężna, ale wielki romans przeżyła z Wiliamem Holdenem, którego poznała w 1972 roku. Starszy od niej o 26 lat gwiazdor (znakomite role m.in. w „Bulwarze Zachodzącego Słońca”, „Dzikiej bandzie” i „Sieci”) zabrał ją w podróż do Afryki. Tam Powers zakochała się także w dzikiej przyrodzie. Dlatego, gdy w 1981 roku Holden nagle zmarł, Stefanie założyła William Holden Wildlife Foundation w Kenii. Jej powołanie okazało się najważniejszą życiowa rolą Stefanie. Każdego roku około dziesięciu tysięcy młodzieży spędza w Kenii czas, ucząc się w fundacji o zwierzętach i ekologii. Prowadzenie organizacji, zbieranie pieniędzy stało się głównym zajęciem aktorki. Poza tym Stefanie Powers promuje zdrowy tryb życia. W telewizji prowadzi programy o zachowaniu właściwej sylwetki. Na pytania dziennikarzy o to, jak jej samej udaje się zachować dobry wygląd, odpowiada: „dobre geny”. I dodaje skromnie: „Nie jestem olśniewająca. Ava Gardner, Lana Turner i Elizabeth Taylor — one oczarowywały ludzi. Ja jestem przyziemna”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL