fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Prof. Gersdorf o pomyśle publikowania oświadczeń majątkowych sędziów

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Niezgodny z konstytucją i jednoznacznie zły – tak pomysł publikowania oświadczeń majątkowych sędziów ocenia I prezes Sądu Najwyższego.
Projekt nowej ustawy o oświadczeniach majątkowych składanych przez osoby pełniące funkcje publiczne w ocenie prof. Małgorzaty Gersdorf, I prezesa SN, nie kwalifikuje się do dalszych prac legislacyjnych. Przede wszystkim profesor podważa jego konstytucyjność.
Marek Biernacki, minister sprawiedliwości, proponuje w nim, by więcej osób ujawniało majątki. Deklaracje m.in. sędziów i prokuratorów mają trafić do internetu. Jedni i drudzy są oburzeni.

Nie wiedzą, co robią

„Przyjęte rozwiązania świadczą o zupełnym niezrozumieniu roli niezależnych sądów i niezawisłych sędziów w państwie" – pisze prof. Gersdorf w opinii do projektu.
Podkreśla, że sędziowie nie są ani urzędnikami, ani politykami, pełnią misję związaną z wymiarem sprawiedliwości, rozstrzygając spory i konflikty związane z przestrzeganiem prawa. „Stąd na ministrze sprawiedliwości, także jako członku Krajowej Rady Sądownictwa, spoczywa obowiązek dbania o prestiż polskiego sądownictwa i zapewnienie sędziom skutecznej ochrony i poczucia bezpieczeństwa" – tłumaczy.
Tymczasem, jak zauważa I prezes SN, projektodawca uznał, że polskie sądy wymagają dodatkowej kontroli. To, jej zdaniem, wotum nieufności wobec władzy sądowniczej i ułatwienie wywierania na nią nacisku.
Wskazuje, że w ten sposób dochodzi do nieuzasadnionego zrównania sędziów z innymi urzędnikami, co pozwala na ich w zasadzie nieskrępowaną kontrolę przez służby CBA. Zgodnie bowiem z projektem, 5 proc. osób zobowiązanych do składania oświadczeń ma być poddanych weryfikacji z urzędu.

Zarzutów masa

Lista zarzutów wobec projektu jest długa. Zdaniem autorów opinii projekt jest niezgodny z konstytucją i prawem Unii Europejskiej. Zarzut niezgodności z Europejską Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności polega na tym, że obowiązek przedstawiania imiennych danych , dochodów i majątku do wiadomości osobom trzecim stanowi naruszenie prawa do poszanowania życia prywatnego zainteresowanych. Aby uznać takie ograniczenie za dopuszczalne, konieczne jest spełnienie kryterium proporcjonalności. W ocenie SN warunek ten nie został spełniony.
Ponadto projekt nie przewiduje żadnej, w tym sądowej, kontroli działania organów związanych z analizą i publikacją danych objętych oświadczeniem o stanie majątku.
Uderza ponadto różnorodność adresatów norm projektowanej ustawy. To pozwala wątpić w jej zasadnicze cele. Trudno bowiem wyjaśnić, dlaczego jeden akt normatywny miałby nakładać obowiązek składania oświadczeń na tak szeroką grupę obywateli – jako instrument podejmowanych działań antykorupcyjnych.
Pomysł jawnych oświadczeń sędziów nie podoba się też prof. Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu, byłemu ministrowi sprawiedliwości, który nie odważył się wprowadzić takich zmian.
– Jest niebezpieczny i ryzykowny – powiedział „Rz". Stwierdził też, że obecna kontrola jest wystarczająca. Za dowód może świadczyć to, że nie słychać o jakichś rażących aferach korupcyjnych w środowisku sędziów.
Bardzo krytycznie do tej pory pomysł w odniesieniu do sędziów oceniły Krajowa Rada Sądownictwa, Krajowa Rada Prokuratury, Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, a w odniesieniu do śledczych – Związek Zawodowy Prokuratorów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA