Muzyka

Przewodnika po muzyce fortepianowej

Marcin Tadeusz Łukaszewski P"rzewodnik po muzyce fortepianowej" PWM Edition, Kraków 2014
Rzeczpospolita
W czasach gdy coraz więcej jest autorów radzących, ?jak żyć, musiał pojawić się ?ktoś, kto podpowie, czego ?i jak słuchać - pisze Jacek Marczyński.
Tym kimś okazał się 40-latek Marcin Tadeusz Łukaszewski – pianista, kompozytor i teoretyk muzyki. A do tak poważnej charakterystyki dodajmy również, że człowiek odważny. Udowodnił to, porywając się na opracowanie pierwszego w Polsce „Przewodnika po muzyce fortepianowej".
Książka jest niewielka, wręcz kieszonkowa, ale wydawca zastosował papier najcieńszy z możliwych. Na 1165 stronach mieści się zaś ogrom treści. Jak zresztą mogło być inaczej, fortepian bywa nazywany królem instrumentów, choć w porównaniu ze skrzypcami o stosunkowo krótkiej historii. Ogromną popularność zdobył dopiero w XIX wieku. Bardzo uboga byłaby historia muzyki bez fortepianu, co udowodnił i Łukaszewski, wybierając utwory prawie 150 kompozytorów.  I tak zapewne znajdą się tacy, którzy będą wytykać braki na tej liście.
Dla zwykłego odbiorcy muzyki, który pragnie wiedzieć nie tylko czego, ale i jak ma słuchać, przewodnik jest kopalnią wiadomości. Obok kompozytorów oczywistych, jak Chopin, Beethoven czy Brahms, znajdziemy twórców zapomnianych lub wręcz nieznanych, choćby Anton Areński – profesor Skriabina i Rachmaninowa. Autor wznosi się nad podziały polityczne, bo nie zapomniał o czołowych twórcach radzieckich (Aram Chaczaturian czy Dmitrij Kabalewski), ale i ponad gatunki. Znalazło się więc miejsce dla słynnego „Koncertu warszawskiego" z pogranicza klasyki i muzyki pop. Skomponował go w 1941 r. Richard Addinsell na potrzeby melodramatu filmowego „Niebezpieczne światło księżyca" o polskim lotniku pianiście. Mamy i koncert fortepianowy, który Henryk Wars tworzył przez wiele lat, choć to dzieło nigdy nie dorówna nieśmiertelnym jego piosenkom. I są utwory wielu XX-wiecznych i współczesnych polskich kompozytorów. Dzięki tej książce mają zapewniony żywot, który nie zakończy się po kilku estradowych wykonaniach. Zaletą przewodnika jest to, że mogą z niego korzystać różni odbiorcy. Łukaszewski używa fachowej terminologii, przydatnej dla nauczycieli muzyki, a jednocześnie pisze przystępnie. Analizuje konkretne utwory, ale i w kilku zdaniach potrafi scharakteryzować każdego kompozytora. Po tej lekturze każdy lepiej będzie słuchał pianistów. Jacek Marczyński
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL