fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Skalpel dobry na wszystko

Polsat
1 kwietnia Polsat rozpoczyna emisję kolejnego serialu z lekarzami w głównych rolach. Tym razem są to najlepsi nowojorscy neurochirurdzy, którymi kieruje doktor Doug Hanson – w tej roli Stanley Tucci – człowiek szorstki i gruboskórny, ale świetny specjalista. Co do zagadkowej liczby w tytule: „1300 gramów”, właśnie tyle przeciętnie waży mózg dorosłego człowieka...
Autorem scenariusza „1300 gramów” jest Peter Ocko. — Twórcy filmowi chętnie sięgają po tematy niezwykłe, związane z science fiction i obcymi, podczas gdy ludzki mózg to jedna z najbardziej fascynujących tajemnic — mówi Ocko. — Zresztą rzeczywistość często okazuje się dziwniejsza nawet od fikcji literackiej. Mam nadzieję, że nasz serial oprócz tego, że służy rozrywce, też czegoś widzów nauczy.
Głównej roli podjął się Stanley Tucci — popularny amerykański aktor, znany m.in z filmów „Terminal” i „Diabeł ubiera się u Prady”. Jako dr Hanson jest zimnym profesjonalistą, który wierzy tylko swemu „szkiełku i oku”. Prywatnie aktor przyznaje: — Nie mógłbym być lekarzem, to wymaga ogromnej odporności psychicznej i fizycznej. I dodaje: — Naukowcy uważają, że ludzki mózg to najbardziej skomplikowany organ, na dodatek ciągle wiemy o nim tak niewiele. Można żyć bez ręki albo ze sztucznym sercem. A czym bylibyśmy bez mózgu? W obsadzie zobaczymy też Marka Feuersteina jako doktora Jonathana Segera, asystenta doktora Hansona, oraz Indirę Varmę (serial „Rzym”) — doktor Adrianne Holland. Seger jest całkowitym przeciwieństwem swego zwierzchnika: ciepły, wrażliwy, daje się od czasu do czasu uwieść metafizyce. Z kolei doktor Holland to... atrakcyjna kobieta. Czy będą potrafili współpracować? Wkrótce się okaże.
Popularność seriali z medycyną w tle to prawdziwy fenomen. Kiedy w Europie trwała II wojna światowa, za oceanem ekrany kin podbijała seria filmów o młodym i obiecującym interniście, doktorze Jamesie Kildare. Postać tak mocno zapadła w serca Amerykanów, że w latach 60. reanimowano ją na potrzeby tym razem serialu telewizyjnego zatytułowanego „Doktor Kildare”. Głównego bohatera zagrał przystojny Richard Chamberlain. W Polsce przeważyło tradycyjne upodobanie do Siłaczek i na początku lat 70. w telewizji pojawiła się „Doktor Ewa” z Ewą Wiśniewską w roli tytułowej. Na przełomie lat 70. i 80. na ekranach polskich telewizorów święcił triumfy czeski „Szpital na peryferiach”, potem — niemiecka „Kronika w Schwarzwaldzie”. Lata 90. przyniosły wysyp tytułów amerykańskich — na czele z „Doktor Quinn”, czyli zrealizowanym w konwencji westernowej serialu o dzielnej lekarce na Dzikim Zachodzie. Nową erę w historii gatunku zapoczątkował amerykański serial „Ostry dyżur” („ER”) — wyświetlany najdłużej, bo od 1994 r. do dziś. W USA trwa emisja 14. sezonu, kolejny — 15. — jest w trakcie realizacji i podobno ma być ostatni. W Polsce „Ostry dyżur” zadebiutował siedem lat temu na antenie Polsatu. Serial opowiadający o zawodowych i życiowych perypetiach lekarzy z chicagowskiego szpitala był trampoliną do sławy dla niejednego aktora. Najdalej zaszedł George Clooney, który zaczynał jako doktor Ross, a dziś ma już na koncie trzy nominacje do Oscara i jedną statuetkę za rolę w „Syrianie”. Clooney rozstał się z „Ostrym dyżurem” po czterech latach, a na jego miejsce wskoczył kolejny obiecujący przystojniak — Goran Visnjić. Błyskotliwe kariery aktorskie stały się zresztą charakterystycznym elementem szpitalnych seriali. Hugh Laurie jeszcze do niedawna był umiarkowanie popularnym brytyjskim aktorem i scenarzystą, ale po sukcesie amerykańskiego serialu „Doktor House”, znanego również polskim widzom (TVP 2), stał się ulubieńcem międzynarodowej widowni. Jego bohater — niezbyt atrakcyjny, gburowaty i bezczelny House — wydaje się zaprzeczeniem pozytywnego bohatera. Tak by było, gdyby nie genialne diagnozy doktora. No i niebieskie oczy Lauriego. Rekordy oglądalności biją „Chirurdzy” („Grey’s Anatomy”) o grupie młodych lekarzy pracujących w szpitalu w Seattle. Serial, który w 2005 roku pojawił się na ekranach w Ameryce, a także m.in. w Polsce, żyje już czwarty sezon, pewnie nie ostatni. W Polsce dotąd pokazywane były trzy serie „Chirurgów”, 25 marca Polsat kończy emisję trzeciego, a jesienią ruszy premierowa emisja czwartego. Od 31 marca na życzenie widzów rozpoczyna się też powtórka sezonów drugiego i trzeciego. Najpopularniejszy polski serial medyczny opowiadający o problemach lekarzy i pacjentów ze szpitala w Leśnej Górze — „Na dobre i na złe” gości w Dwójce od 1999 r. Rocznie powstaje ok. 40 odcinków, w sumie wyemitowanych już zostało ponad 320. Wiele nazwisk z aktorskiej czołówki — Artur Żmijewski, Małgorzata Foremniak, Agnieszka Dygant czy Bartosz Opania — z tym serialem związanych jest od lat. Mimo tak dużej konkurencji nowy medyczny serial Polsatu zapewne nie będzie się musiał martwić o brak zainteresowania widzów. Sądzę, że widzów przyciąga do seriali medycznych nie medycyna, ale próba pokazania środowiska lekarskiego – zamkniętego, trochę tajemniczego i przez to jeszcze bardziej intrygującego. Prawie każdy kiedyś zetknął się z lekarzami albo szpitalem i ma jakieś wyobrażenie na temat medycyny. Skomplikowane badania, nietypowe choroby, terminologia – to wszystko podsyca ciekawość. Moim zadaniem jako konsultanta jest, żeby to, o czym i jak mówią leśnogórscy lekarze, trzymało się realiów. Osobiście uważam, że medycyna w serialu powinna być jedynie tłem. Nie ma sensu robić z „Na dobre i na złe” podręcznika dla studentów medycyny. Oczywiście, taki serial ma też pewną misję edukacyjną: poświęciliśmy sporo miejsca np. zagadnieniom transplantologii, autyzmowi, chorobom serca – nawet w jednym odcinku wystąpił profesor Zbigniew Religa – żeby uwrażliwić ludzi na te kwestie, pokazać, trochę dodać otuchy. Powstało też kilka odcinków, w których pojawiały się przypadki konkretnych chorób, na prośbę widzów. Jeśli chodzi o sposób, w jaki pokazani są lekarze w serialach medycznych, jest to, rzecz jasna, pewnego rodzaju bajka. W Leśnej Górze nie ma pijanych lekarzy, nie ma korupcji i nieuprzejmego personelu. To trochę szpital z marzeń, ale właśnie taki każdy woli oglądać. not. akw
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA