fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Kryzys w adwokaturze: Potrzebujemy silnego głosu - pisze Michał Bieniak

Jeżeli na każdym kroku będziemy się wzajemnie krytykować na forum publicznym, a środowisko będzie w stanie permanentnej kampanii wyborczej, niczego nie osiągniemy – odpowiada adwokat Michał Bieniak.
W ostatnim czasie na łamach „Rzeczpospolitej" ukazały się teksty dotyczące adwokatury o zbliżonym wydźwięku („Złoto dla zuchwałych" Tomasza Pietrygi i „Ocalić monarchię" Łukasza Supery). Oba jasno definiują stan faktyczny (wzrost liczby adwokatów, pauperyzacja zawodu) oraz cele adwokatury (szukanie nowych pól aktywności zawodowej). W jednym z tekstów pojawia się też teza o potrzebie obniżenia składek.
Z tak sformułowanymi opiniami nie sposób się nie zgodzić. Należy się zatem zastanowić nie nad tym, czy chcemy, żeby było lepiej, ale jak to zrobić oraz jak wiele teraz można osiągnąć.
Adwokatura nie jest bierna. Wszystkie pola, o których piszą autorzy, są zagospodarowane: trwają prace nad poszerzeniem pól aktywności zawodowej adwokatów (np. w zakresie postępowań przed Urzędem Patentowym; coraz częściej postulowane są zmiany kodeksu etyki adwokackiej), trwają prace nad urealnieniem stawek za zastępstwo procesowe, obniżone zostały składki na fundusz administracyjny Naczelnej Rady Adwokackiej. Wiem, że cele nie zostały w pełni osiągnięte. Wiem też, że chyba wszyscy adwokaci chcieliby osiągnąć cele nakreślone przez autorów obu artykułów.

Niech do walki ?staną też inni

Co jednak można osiągnąć, a czego osiągnąć żadną miarą się nie da w chwili obecnej? Adwokatura miała przez wiele lat fatalną prasę, której skutkiem była m.in. tzw. lex Gosiewski i kolejne ustawy zwane deregulacyjnymi, chociaż śmiem twierdzić, że główną przyczyną tych ustaw była wielkość elektoratu, jaki tworzyli absolwenci wydziałów prawa. W tej sytuacji jakiekolwiek rozszerzenie uprawnień adwokatów będzie sukcesem, zwłaszcza że zawsze wiąże się z oporem innych grup zawodowych (np. rzeczników patentowych).
W kontekście natomiast sytuacji budżetowej państwa i podejścia znaczącej części środowisk politycznych do adwokatury stworzenie sprawnego, profesjonalnego systemu pomocy prawnej dla najuboższych jawi się jako cel, ku któremu należy zmierzać, ale który bardzo trudno będzie osiągnąć. Trzeba jednak podkreślić jedną kwestię. Taki system nie powinien zostać stworzony ze względu na interes adwokatów, co zdaje się sugerować red. Pietryga, ale ze względu na dobro najuboższych i szacunek dla praw człowieka. Nie zapewnimy faktycznej równości wobec prawa, jeżeli nie stworzymy sprawnego systemu pomocy prawnej dla najuboższych. Walka o ten system nie może więc być walką wyłącznie adwokatury; powinna zajmować również dziennikarzy, sędziów, polityków, innymi słowy – wszystkich, którym powinno zależeć na tym, aby hasło równości wobec prawa nie było tylko martwym sloganem. Niestety, głos innych środowisk w tej sprawie jest słabo słyszalny.

Teraz jest czas pracy

Musimy zdać sobie sprawę również z innej kwestii. Jak wskazał red. Pietryga, adwokatów jest już ok. 15 tysięcy. Do tego dochodzą liczni aplikanci. To potężne środowisko również w wymiarze ekonomicznym i potężny elektorat (zwłaszcza biorąc pod uwagę członków ich rodzin oraz radców prawnych, z którymi interesy adwokatów są często zbieżne). Rzeczywiście, jak słusznie zauważył red. Pietryga, to środowisko może i powinno wyznaczać sobie ambitne i daleko idące cele. Aby jednak je osiągnąć, musi być spełnionych wiele warunków. Przede wszystkim adwokatura musi mówić jednym głosem (pełna jednomyślność jest oczywiście ułudą). Ktoś, kto wymyślił hasło „w jedności siła", nie mylił się. Ostatnie zdarzenia i wielokrotne komentarze prasowe kolegów adwokatów kontestujące wszystko i wszystkich nie służą dobrze środowisku. W żadnym razie nie oznacza to, że nie może być żadnej krytyki. Cenię sobie opinie wszystkich kolegów. Jeżeli jednak na każdym kroku będziemy się wzajemnie krytykować na forum publicznym i w wypowiedziach nieskierowanych wyłącznie do kolegów adwokatów, a środowisko będzie znajdowało się w stanie permanentnej kampanii wyborczej, to nie uda się nam niczego osiągnąć. Jest czas kampanii wyborczej, czas pracy i czas rozliczeń przy okazji następnych wyborów. Teraz powinien być czas pracy.

Żeby to były ?dorodne jabłka

Do tekstów krytykujących wszystko i wszystkich nie zaliczam ostatniego artykułu mec. Supery. W porównaniu z wypowiedziami niektórych kolegów adwokatów jest  nadzwyczaj wyważony. Cele jednak znamy wszyscy. Dajmy teraz czas wybranym w demokratycznych wyborach władzom, aby mogły je realizować wybranymi przez siebie środkami. Jeżeli nie przyniosą efektów, to wszyscy adwokaci będą mieli okazję wypowiedzieć się przy urnach wyborczych. Wszak „po owocach ich poznacie". Każdy owoc jednak wymaga czasu, aby mógł wyrosnąć i dojrzeć. Trzeba też pamiętać, że w niesprzyjającym środowisku nie zawsze uda się od razu uzyskać dorodne jabłka.
Autor jest doktorem nauk prawnych, adwokatem, przewodniczącym Komisji Komunikacji Społecznej Naczelnej Rady Adwokackiej
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA