fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Ostatni sprawdzian w pełnym składzie

Drużyna Leo Beenhakkera przygotowuje się do środowego meczu ze Stanami Zjednoczonymi
Fotorzepa, Bartosz Siedlik
Drużyna Leo Beenhakkera przygotowuje się w Krakowie do środowego meczu ze Stanami Zjednoczonymi. Do sztabu trenerskiego dołączył Michael Lindemann - pisze z Krakowa nasz specjalny wysłannik Michał Kołodziejczyk.
Mimo zapewnień, że kadra na mistrzostwa Europy nie jest jeszcze gotowa, a na zgrupowaniu, które rozpoczęło się dziś w Krakowie wcale nie ma samych pewniaków, to jednak właśnie rozpoczęło się ostatnie odliczanie przed powołaniami na czerwcowy turniej. Dokładnie za dwa miesiące Leo Beenhakker będzie musiał oficjalnie ogłosić skład drużyny na mistrzostwa, a spotkanie ze Stanami Zjednoczonymi jest ostatnim sprawdzianem przed majowym zgrupowaniem w Niemczech, które poprzedzi wyjazd do Austrii.
W czasie eliminacji, nawet gdy brakowało wielu kontuzjowanych graczy, piłkarzy uspokajał widok zasępionego Beenhakkera. „On coś wymyśli” - powtarzali i rzeczywiście trener zazwyczaj znajdował wyjście z sytuacji. Jeśli dzisiejsze nieco zmartwione oblicze selekcjonera odzwierciedlało zastanawianie się nad składem, w wyjazd na mistrzostwa mogli uwierzyć nawet Michał Pazdan, Paweł Brożek, Michał Goliński czy Łukasz Piszczek. Pierwszy z nich ma 21 lat i występy w trzech meczach towarzyskich, Brożek - ostatni występ w meczu o punkty zaliczył przeciwko Kostaryce na mistrzostwach światach w 2006 roku, a Beenhakkera nie potrafi do siebie przekonać golami w lidze, Piszczek nie może się odnaleźć po przenosinach z Zagłębia Lubin do Herthy Berlin, a Goliński został powołany w trybie awaryjnym. Reszta zawodników, którzy dziś przez cały dzień zjeżdżali do krakowskiego hotelu Radisson, to starzy znajomi trenera, którzy wywalczyli awans.
- Chociaż mecz ze Stanami rzeczywiście jest ostatnim poważnym sprawdzianem, to jednak nie przestajemy jeździć po Polsce i szukać piłkarzy. Leo mówi, że ma 18, 19 piłkarzy, a więc trwa walka o pozostałe miejsca - mówi asystent selekcjonera Bogusław Kaczmarek. W Krakowie brakuje kontuzjowanych Rafała Murawskiego i Jakuba Błaszczykowskiego, którzy bilety do Austrii mają już raczej w kieszeni. Miejsce w kadrze może wywalczyć także Radosław Majewski, który pojechał do Anglii na mecz z reprezentacją młodzieżową oraz dwóch zawodników z listy rezerwowych: Jakub Wawrzyniak i Tomasz Zahorski. Inni czekają już raczej do następnych kwalifikacji. Wyjątkiem jest Roger, który czeka na polski paszport. Na razie Beenhakker zdecydował się tylko poszerzyć swój sztab o kolejnego Holendra. Michael Lindemann odpowiadał będzie za przygotowanie fizyczne piłkarzy. Pracujący na co dzień w szwajcarskim FC Luzern trener, jak sam przyznał - był już wszędzie na świecie, ale do Polski przyjechał pierwszy raz. Wcześniej pracował z olimpijską drużyną Arabii Saudyjskiej, kiedy selekcjonerem był Carlos Alberto Perreira, w Libii, gdy drużyną rządził Carlos Bilardo, samodzielnie prowadził także młodzieżową reprezentację Kataru. Od 6 lat mieszka w Szwajcarii, gdzie pomagał w przygotowaniu Grasshoppers Zurych i Young Boys Berno. Z Beenhakkerem był w kontakcie od kilku miesięcy, zasady współpracy uzgodnił przed dwoma tygodniami podczas roboczej wizyty sztabu reprezentacji Polski w Austrii. - Rozmawiałem tam także z Michałem Listkiewiczem. Kontrakt będzie mnie obowiązywał do finału mistrzostw Europy - mówi Lindemann. Holender, którego z najsłynniejszym badaczem kontaktów z UFO łączy tylko imię i nazwisko, do Polski przywiózł jednak technologię z innej planety. System, według którego przygotowują się piłkarze Bayernu Monachium, Ajaksu Amsterdam czy Liverpoolu, pozwala na dokładne zbadanie stanu przygotowania zawodnika i opracowanie osobnego programu ćwiczeń dla każdego z nich. - Badania robione są codziennie rano. Zawodnik leży przez trzy minuty podłączony do specjalistycznego sprzętu, a ja już później wiem czego mu potrzeba. To bardzo ważne, bo przed mistrzostwami każdy przywiezie inny bagaż: jeden skończy ligę trzy tygodnie wcześniej, inny - zaledwie tydzień. Do Krakowa przyjechałem tylko poznać zawodników i powiedzieć im, jakie będę stawiał wymagania - wyjaśnia Lindemann. Nowy trener ma także wykształcenie psychologiczne, jednak uważa, że osobny specjalista z tej dziedziny przy Beenhakkerze jest niepotrzebny. Wczoraj dziwiło go tylko jedno - tradycja Lanego Poniedziałku. Piłkarze od jednego ze sponsorów dostali karabiny na wodę. Beenhakker zapowiedział, że jeśli któryś z nich wypróbuje go na nim, na Euro nie pojedzie. Na treningach i tak było mokro, bo pogoda w Krakowie od rana padał deszcz ze śniegiem. Piłkarze ćwiczyli na stadionie Cracovii, żeby nie niszczyć i tak fatalnej nawierzchni na obiekcie Wisły, gdzie odbędzie się mecz. Biletów już nie ma, na trybunach usiądzie ponad 20 tysięcy widzów. Po raz pierwszy od dawna przyjeżdżam na zgrupowanie kadry, jako zawodnik regularnie występujący w klubie. Przejście z Celticu do Larissy było dobrym krokiem, bo teraz na pewno jestem w stanie odpowiednio przygotować się do mistrzostw Europy. Mam szansę wejść w odpowiedni rytm, nie jestem przygnębiony tym, że nie wychodzi mi w klubie. Mecz ze Stanami Zjednoczonymi jest ostatnim przed wyjazdem drużyny na zgrupowanie do Niemiec, jednak nie ma sensu narzekać na za małą ilość sprawdzianów. Może to i dobrze, kiedy nie będzie za dużo materiału do przemyśleń? To czy Roger dostał już paszport czy nie, w ogóle mnie nie interesuje. Żurawski też niedługo będzie miał nowy paszport, bo mu się ważność starego skończyła. Cieszę się, że mimo tak długiej rehabilitacji po kontuzji, trener o mnie nie zapomniał i daje szansę w meczu towarzyskim. Skłamałbym jednak mówiąc, że nie liczyłem na to powołanie. Cały czas byliśmy w kontakcie i nigdy nie poczułem, że wypadłem z drużyny.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA