fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Putin zmienia zeznania w sprawie Krymu

Prezydent Rosji w czasie dzisiejszego show telewizyjnego
AFP
Prezydent przyznał, że ?w wydarzeniach na Krymie uczestniczyła rosyjska armia.
– Za plecami oddziałów samoobrony stali nasi żołnierze – powiedział Putin. Nie tak dawno w wywiadzie telewizyjnym mówił dokładnie co innego, udowadniając, że mundury, w których wystąpili uzbrojeni zwolennicy oderwania Krymu od Ukrainy, „można kupić w sklepie".
– To była doskonale zorganizowana niemająca precedensów akcja. Rosja nie mogła postąpić inaczej – tłumaczył dzisiaj, domagając się „uszanowania wyboru mieszkańców Krymu" przez Ukrainę.
W tym kontekście mało przekonująco brzmiały wypowiedziane z całą powagą zapewnienia prezydenta, że na wschodzie Ukrainy „nie ma żadnych rosyjskich oddziałów ani służb specjalnych".
Zdaniem Putina Rosji nie zależy na podziale Ukrainy, a wszystkie podejmowane tam akcje przeciwników władz w Kijowie są spontaniczną reakcją na działania niekonstytucyjnych władz Ukrainy.  – Czy już całkowicie zgłupieli, wysyłając armię przeciwko obywatelom? – pytał prezydent, komentując próby ustabilizowania sytuacji przez rząd w Kijowie w regionach wschodniej Ukrainy opanowanych przez separatystów.
Domagał się gwarancji dla rosyjskojęzycznej ludności Ukrainy. Mieszkańcom zaanektowanego Krymu obiecał życie na poziomie reszty kraju. Oświadczył, że Rosja nie ma żadnego zaufania do USA i zareaguje na przybliżenie do jej granic infrastruktury wojskowej NATO.
Aplauzem zrozumienia i aprobaty przyjęła publiczność zgromadzona w studiu telewizyjnym wyznanie prezydenta, który przypomniał, że miał „związki z wywiadem". Była to odpowiedź na pytanie ukrywającego się w Rosji pracownika amerykańskiej agencji wywiadowczej NSA Edwarda Snowdena. Pojawił się na ekranie, starając się dowiedzieć, czy Rosja inwigiluje obywateli w sieci. – Tylko na podstawie decyzji sądu – zapewnił Putin.
„Priamaja linia" – taką nazwę nosi show Władimira Putina, którego 12. edycja odbyła się dzisiaj. – To unikatowe w skali światowej spotkanie prezydenta z obywatelami i mieliśmy już wiele pytań z innych państw zainteresowanych organizacją podobnego przedsięwzięcia – wyjaśniał w przeddzień Dmitrij Pieskow, rzecznik rosyjskiego prezydenta.
Założenie jest proste - obywatele przesyłają pytania, prezydent odpowiada. – To szyta grubymi nićmi farsa sięgająca do najgorszych wzorców sowieckiej propagandy – tłumaczy „Rz" Andriej Piontkowski, moskiewski politolog krytycznie nastawiony do Kremla. Nie jest tajemnicą, że spośród 2,5 mln pytań przesłanych na adres Kremla wyselekcjonowana została garstka, na którą rosyjski przywódca przygotował odpowiedzi.
Pytania można z grubsza podzielić na dwie zasadnicze grupy. Wydźwięk pierwszej był następujący: dziękujemy za przyłączenie Krymu i pytamy, kiedy wschodnie obszary Ukrainy znajdą się w granicach Rosji.
Druga grupa pytań sprowadzała się do skarg na brak obiecanej budowy gazociągów do zapomnianych przez władze wiosek i trudne warunki życia. – Takie sprawy są rozwiązywane w cudowny sposób przez lokalne władze – tłumaczył Dmitrij Pieskow.
Najważniejszą sprawą była jednak dzisiaj dla Putina Ukraina. Nie krył, że polityka Moskwy zmierza do destabilizacji  sąsiada. – Wierzę, że nie będzie konieczne użycie naszych sił na wschodzie Ukrainy – powiedział, co oznacza ni mniej, ni więcej, tylko groźbę interwencji militarnej, jeżeli rozwój wydarzeń nie będzie przebiegał według kremlowskiego scenariusza.
Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie. – Jeżeli tak dalej pójdzie, to nie będziemy mogli uznać wyników wyborów prezydenckich 25 maja – zagroził prezydent Federacji Rosyjskiej. Chodziło mu nie tylko o „czynne napaści na kandydatów ze wschodu Ukrainy", ale też o fakt, że Ukraina ma przecież „żywego i działającego prezydenta" w osobie Wiktora Janukowycza.
– Jeżeli nie nastąpi zmiana konstytucji, to nowe wybory nie mogą być przeprowadzone – ostrzegał Putin.
Rosyjski prezydent jest na dobrej drodze do pobicia własnego rekordu popularności z sierpnia 2008 roku (był wtedy premierem) po konflikcie z Gruzją, kiedy wspierało go 80 proc. Rosjan. Obecnie zadowolonych ze swego prezydenta jest 71 proc. obywateli.
Rok temu Putin miał poparcie „zaledwie" 57 proc. obywateli.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA