fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Autobiografia Johnny'ego Casha

materiały prasowe
„Autobiografii" Johnny'ego Casha towarzyszy premiera nieznanych nagrań na płycie „Out Among The Stars" - pisze Jacek Cieślak.
Country i folk przez wiele lat traktowane były w Polsce z pogardą, na co dowodem choćby fakt, że tak wielka postać muzycznej sceny jak Johnny Cash zawsze był w cieniu Elvisa Presleya, The Beatles czy The Rolling Stones.
Z countrowego getta wyprowadził go Rick Rubin – jeden z najbardziej prominentnych producentów, współautor albumów U2, Coldplay, Red Hot Chilli Peppers czy Jay-Z. Przygotowana przez duet, licząca sześć tytułów seria „American Recordings" dała Cashowi szansę na odnowienie repertuaru i albumy plasujące się na pierwszym miejscu listy „Billboardu". „Według ówczesnych mediów w ciągu jednej nocy z eksnashville'owca stałem się ikoną muzyki" – pisze z przekąsem Cash. Dziś i w Polsce ma prominentnych wyznawców: Muńka Staszczyka czy Macieja Maleńczuka, który śpiewa bodaj największy przebój ?– „Ring of Fire", ośmieszony niegdyś przez Franka Zappę.
W „Autobiografii" znalazł się opis przełomowego spotkania z Rubinem. Zapytał producenta, jak zamierza go nagrać. „Nic nie zrobię – odpowiedział. – Ty to zrobisz. Przyjdziesz do mojego domu, usiądziesz w moim salonie, weźmiesz gitarę i zaczniesz śpiewać". Cudowny przepis na prostotę.

Rodowe korzenie

Książka zaczyna się pompatycznie. „Mój ród wywodzi się od królowej Ady, siostry Malcolma IV, potomka Duffa, pierwszego króla Szkocji" ?– pisze król country. Motto w herbie dumnego szkockiego klanu brzmi: „Nadejdą lepsze czasy". Przydało się potomkom. Ich amerykańską przygodę zaczynał William Cash, żeglarz i właściciel statku „Good Intent", którym z Glasgow przewoził osadników pielgrzymujących do Nowego Świata. Początkiem finansowego upadku rodu była wojna secesyjna. Dziadek, jak na posiadacza upraw bawełny przystało, zaangażował się po stronie Konfederacji. Ceną było kilka podpaleń i ruina farmy. „Ojciec miał wszystko oprócz pieniędzy" – wspomina Cash. Łapał się dorywczych prac, ze starszym rodzeństwem Johnny'ego karczował nieużytki, wyrywając dzikiej naturze akr za akrem. Johnny zaczynał jako woziwoda, już jako pięciolatek śpiewając pieśni z bawełnianych pól. Zła sytuacja finansowa była przyczyną największego dramatu w dzieciństwie – ukochany starszy brat Jack konał długo rozdarty przez piłę tarczową. Całą rodzinę dręczyły wyrzuty sumienia. Jack miał rano złe przeczucia, nie chciał iść do pracy. Jednak matce i rodzeństwu nie udało się go powstrzymać. Wiedział, że musi zarobić 3 dolary. „Moje życie zawodowe było proste: bawełna w młodości i muzyka w wieku dojrzałym. W międzyczasie pracowałem w fabryce samochodów w Michigan, prowadziłem nasłuch radiowy dla Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Niemczech i byłem akwizytorem sprzętów domowych dla Home Equipment Company" – wspomina Cash. Służba wojskowa w amerykańskiej bazie lotniczej w Niemczech warta jest osobnego filmu. Cash nie tylko doskonalił muzyczny warsztat na czele pierwszego zespołu, ale też dawał dowody znakomitego słuchu, przechwytując meldunki radzieckich jednostek. W tej roli jako pierwszy uzyskał informację o śmierci Stalina.

Oszustwo narkotyków

Motywem przeplatającym się przez większość rozdziałów jest uzależnienie od narkotyków, głównie amfetaminy. Zniszczyło to pierwsze małżeństwo, relacje z czterema córkami. Zaczęło się niewinnie. Kiedy miał 11 lat, lekarz uśmierzył ból złamanego żebra zastrzykiem morfiny. Johnny zapamiętał miłe uczucie i postanowił  do niego powrócić. Dopiero po latach zrozumiał, że „środki poprawiające nastrój mają w sobie demona imieniem oszustwo. (...) Starsi mówią o pijaku: zaczynał, pijąc z butelki, a potem butelka piła z niego. Ktoś zaczyna brać prochy, lecz potem prochy zaczynają brać jego. To właśnie przytrafiło się mnie". Amfetamina wydawała się niezbędna, żeby wytrzymać piekielne tempo życia i podróży koncertowych. Jednocześnie zaniedbywał żonę i rodzinę, kompletnie nie biorąc udziału w ich życiu. Wkrótce musiał zacząć pić, żeby zwalić się z nóg po kilku bezsennych dniach i nocach.

Próba samobójstwa

Na skraju wyczerpania postanowił popełnić samobójstwo. W niezwykle malowniczy sposób. W 1967 roku pojechał do jaskini Nickajack, by „pozwolić Bogu zabrać się z tego świata i umieścić tam, gdzie zabiera ludzi takich jak ja". Wyszedł z jaskini odmieniony. Odstawił prochy i z pomocą nowej rodziny długie tygodnie walczył z narkotykowym głodem. Wygrał na kilka lat, ale pokusy powracały i dopiero przed śmiercią mógł powiedzieć, że choroba została zaleczona, choć jak wirus żyje w uśpieniu. Skutkiem nadmiaru amfetaminy w żyłach muzyka był słynny proces o podpalenie parku narodowego Los Padres National Wildlife Refuge w Kalifornii. Z pękniętego łożyska samochodu Casha olej wyciekał na tarczę, która była rozgrzana do czerwoności, przez co zapaliła się trawa. Naćpany Cash w czasie zeznań szedł w zaparte. Na pytanie, czy to on podpalił park, odpowiedział: „Nie. Zrobił to mój samochód, teraz już nie żyje, więc nie możecie go przesłuchać". W rozległej „Autobiografii" Cash opowiada o kumplach ze sceny, z którymi zaczynał – Elvisie Presleyu, Carlu Perkinsie, Jerrym Lee Lewisie, oraz o spotkaniach w Białym Domu z prezydentami Nixonem i Clintonem. Ze względu na ulubiony czarny strój pozostał do końca Man In Black, czyli mężczyzną w czerni. Takiego też można podziwiać go na okładce najnowszej, świetnej płyty„Out Among The Stars".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA