fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Kubica dwukrotnie ósmy na treningu

Robert Kubica podczas treningu na torze w Sepang
AFP
W Malezji pada tropikalny deszcz. To może być bardzo istotny czynnik niedzielnej rywalizacji na torze Sepang. Dzisiejsze treningi rozegrano jeszcze na suchym torze, zatem kierowcy nie mieli szansy przyzwyczaić się do prowadzenia pozbawionych kontroli trakcji samochodów po mokrej nawierzchni. Najszybciej jeździli zawodnicy Ferrari i Lewis Hamilton.
Spodziewane opady deszczu wywołują spore zaniepokojenie. - Tutaj nigdy nie kropi, zawsze leje, i w takich warunkach na torze rozpęta się piekło - mówi Jenson Button. Obawy kierowcy Hondy podziela Nick Heidfeld: - Nie mam nic przeciwko jeździe w deszczu, ale w tropikalnej ulewie nie będziemy nic widzieli, a samochody będą bezustannie się ślizgać - ostrzega kierowca BMW Sauber.
Niemiecko-szwajcarski zespół liczy na powtórkę z Melbourne, gdzie Robert Kubica walczył z kierowcami McLarena o pierwszą pozycję startową, a Heidfeld zajął drugie miejsce. - Niestety, punktów nie zdobywa się za miejsce w kwalifikacjach - gorzko żartował Polak. W piątek Kubica dwukrotnie uzyskał ósmy czas, mimo porannych problemów ze skrzynią biegów. Konieczność jej wymiany oznaczała, że Kubica przejechał zaledwie cztery pomiarowe okrążenia. Nie tylko Polak miał problemy podczas treningów – lider klasyfikacji Lewis Hamilton także miał kłopoty ze zmianą biegów w swoim McLarenie, podobne problemy dotknęły Fernando Alonso (Renault). Koszmarny był ten dzień dla kierowców Red Bulla: Mark Webber miał awarię silnika, a w samochodzie Davida Coultharda po pozornie niegroźnej wycieczce na pobocze urwało się całe przednie zawieszenie. Sędziowie zażądali od przedstawicieli ekipy dodatkowych dowodów na to, że ich konstrukcja nie stwarza zagrożenia na torze.
Broniąca podwójnego tytułu mistrzowskiego ekipa Ferrari po rozczarowaniu w Melbourne rozpoczęła weekend w Malezji od zabawnej wpadki. W połowie pierwszego treningu mistrz świata Kimi Raikkonen zatrzymał się na poboczu toru z pustym zbiornikiem paliwa. W wyniku banalnego nieporozumienia Fin przejechał zaledwie sześć okrążeń pomiarowych, ale i tak wystarczyło to do uzyskania drugiego czasu w sesji. Szybszy był jedynie jego kolega z zespołu, Felipe Massa. W popołudniowym treningu przez długi czas dominowali także kierowcy Ferrari, ale w końcówce ich czasy poprawił Hamilton. Cała trójka uzyskała wyraźną przewagę nad resztą stawki. Piątkowe treningi z reguły niewiele mówią o formie poszczególnych zespołów, ale można śmiało założyć, że właśnie ekipy Ferrari i McLarena będą nadawać ton rywalizacji na torze Sepang. Włosi chcą wymazać z pamięci klęskę z Melbourne. Jeden punkt zdobyty przez Raikkonena to najgorszy debiut Scuderii od 1993 r., kiedy to w inaugurującej sezon Grand Prix RPA Gerhard Berger także zdobył jeden punkt i, podobnie jak przed tygodniem Raikkonen, też nie dojechał do mety po awarii silnika. Z kolei McLaren chce podtrzymać świetną passę z Grand Prix Australii – zespół z Woking stracił prawie pewny dublet, bo Heikki Kovalainen musiał tankować podczas neutralizacji i z drugiego miejsca spadł w dół stawki. Fin rozpoczął weekend w Sepang od trzeciego i siódmego czasu w piątkowych treningach. W obozie BMW Sauber panuje umiarkowany optymizm. Na długich prostych w Sepang samochody Kubicy i Heidfelda odstają pod względem prędkości maksymalnej od czołówki. Ten sam problem pojawił się już w Melbourne, ale uliczna natura australijskiego toru pomogła zatuszować braki w szybkości. Potrzebny jest spory kompromis pomiędzy dociskiem pomagającym osiągać lepsze czasy w zakrętach, a szybkością maksymalną na prostych. Czasy uzyskiwane przez duet BMW Sauber były jednak niezłe, choć Kubica i Heidfeld jeździli ze sporym obciążeniem paliwem. Sobota i niedziela z pewnością upłyną na pilnym śledzeniu prognoz pogody. W piątek po południu niebo nad malezyjskim torem zakryły chmury, wieczorem na horyzoncie zaczęło błyskać, a potem spadła gwałtowna ulewa. Tropikalny deszcz podczas kwalifikacji lub wyścigu wprowadzi do rywalizacji element przypadku i cała piątkowa praca nad przygotowaniem samochodów do jazdy po suchym torze może okazać się bezużyteczna. Przy braku kontroli trakcji wszystko pozostanie w rękach i nogach kierowców. Obawia się pan deszczowego wyścigu? Robert Kubica: Tutaj jeśli pada, to konkretnie. Mogą się utworzyć poprzeczne strumienie wody przepływającej przez tor i w takich warunkach są problemy nie tylko z szybką jazdą, ale i z utrzymaniem samochodu na prostej. Koła nie dotykają ziemi i łatwo wpaść w poślizg. Zimą mieliście okazję testować samochód na mokrym torze. Jak BMW Sauber spisuje się w takich warunkach? Podczas testów w Barcelonie nieźle szło nam na mokrym torze. Sporo jednak zależy od szczęścia, od trafienia z ciśnieniem opon. To jest najważniejszy czynnik decydujący o szybkiej jeździe w deszczu. A jak pan sobie radzi z upałem? Problem jest, temperatura w niektórych miejscach kokpitu dochodzi do 80 stopni Celsjusza. Klimatyzacji nie da się założyć, więc trzeba sobie jakoś dawać radę. Jest gorzej niż rok temu, bo w nowym samochodzie jest jeszcze trochę cieplej. Jednak w Australii mieliśmy już dobrą rozgrzewkę. Jak przebiegały piątkowe przygotowania? W pierwszej sesji straciliśmy prawie cały czas, w którym mieliśmy jeździć, czyli ostatnie 40 minut. Dzięki szybkiej pracy mechaników mogliśmy wyjechać na parę minut w końcówce. W drugim treningu było już lepiej, porównywaliśmy opony i sprawdzaliśmy różne ustawienia aerodynamiczne. Aerodynamika jest tutaj bardzo ważna, jak wypadły te porównania? Nie jesteśmy najszybsi na prostych. Postaramy się to nadrobić w zakrętach. Przed tegorocznym wyścigiem zmieniono nawierzchnię toru Sepang. Jak się jeździ po tej zmianie? Duże brawa dla organizatorów, bo tor jest teraz dużo bardziej równy. Z reguły na starą nawierzchnię kładzie się po prostu nową warstwę asfaltu i tworzą się jeszcze większe nierówności, a tutaj jest znacznie lepiej. Przyczepność jest większa, nawierzchnia bardziej się nagrzewa, bo nowy asfalt jest ciemniejszy. Jak będzie w kwalifikacjach? Sądzę, że tak samo jak w Australii – ale tym razem to dwójka Ferrari może być na czele. Cel na wyścig? Wypaść lepiej niż w zeszłym roku – rok temu po dwóch pierwszych wyścigach miałem na koncie zero punktów. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA