fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Rodzice już wiedzą, jak ratować maluchy

Jolanta Ojczyk
Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Rząd postawił rodziców pod ścianą. Nie chce przyznać się do błędów przy wprowadzaniu reformy obniżenia wieku szkolnego. Nie szkodzi. Rodzice i tak postawią go pod tablicą.
Jak? Bardzo prosto. Bez większego problemu dostaną w poradniach pedagogiczno-psychologicznych opinię o tym, że ich sześciolatek nie jest gotowy na rozpoczęcie przygody ze szkołą. A ona jest podstawą odroczenia przez dyrektora szkoły obowiązku szkolnego.
Z naszej sondy wynika, że rodzice wręcz szturmują poradnie. I jeśli podzielą one ich obawy (a potem potwierdzą to dyrektorzy szkół), to 1 września znaczna część dzieci urodzonych od stycznia do czerwca 2008 r. zostanie w przedszkolach. Wbrew planom rządu.
Autorytety i zwolennicy reformy zaczną alarmować: Opanujcie się, nie krzywdźcie dzieci! Im wcześniej rozpoczną naukę, tym lepiej!
Nie lubię się powtarzać, ale muszę, bo reforma wprowadzana jest od sześciu lat i od sześciu lat mamy do czynienia z tymi samymi błędami. Większość rodziców zdaje sobie sprawę z tego, że wczesna nauka popłaca, ale tylko wtedy, jeśli się odbywa w sprzyjających warunkach i pod okiem odpowiednio przygotowanych nauczycieli. A na takie zmiany zabrakło pieniędzy, co zdenerwowało i rodziców, ?i samorządowców. Dlatego zapobiegliwi wolą, aby ich dziecko nudziło się, powtarzając zerówkę, niż było głodne, ?bo nie zdążyło zjeść obiadu i bało się starszych kolegów na świetlicy.
I kolejne panie minister nie przekonały rodziców, że klasy będą składały się z dzieci w podobnym wieku, a ich liczba nie przekroczy 25. Każdy, kto ma dziecko w wieku wczesnoszkolnym, wie, że o tym, do jakiej klasy trafi maluch, wiadomo najczęściej dopiero w czasie wakacji lub wręcz 1 września.
Dlatego rodzice mówią: nie. I trudno się im dziwić.
Za rok sama będę musiała podjąć decyzję, co zrobić z moją córką, jeśli nie uda mi się zapisać jej do dobrej szkoły. ?I nie wiem, co zrobię. Ale wiem na pewno, że nie wolno eksperymentować na dzieciach i wprowadzać tak ważnych reform wbrew obywatelom. Wiadomo, że to nie zadziałała. Tym bardziej że reforma dotyka bardzo ważnej kwestii, jaką jest edukacja. I to w kraju, w którym dobre wykształcenie zawsze było cenione. ?W mniejszych i większych miejscowościach, bogatszych i biedniejszych rodzinach.
Dlatego rodzice mówią: nie. I sprawdzają, czy ich dziecko jest gotowe. Bo lepiej być niedojrzałym i nie iść do pierwszej klasy, niż na początku ponieść porażkę i zrazić się do nauki na całe życie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA