Gdy rakiety zaczęły spadać na Teheran, kwestią czasu było, kiedy dosięgną także sportu. Nie chodzi nawet o to, że Amerykanie i Izraelczycy celowali w jakieś obiekty, stadiony lub centra treningowe, chociaż i tak doszło do ogromnej tragedii, bo pod gruzami zbombardowanej hali zginęło kilkadziesiąt siatkarek i wobec takiej straty wszelkie wyrazy współczucia i oświadczenia są tylko słowami.
Wiadomo było, że po wymianie ognia prędzej czy później jedna ze stron konfliktu zacznie się domagać wyłączenia drugiej ze sportowej rodziny, zawieszenia jej w prawach i obłożenia sportową infamią. Sport jest niestety bliżej polityki, niż wszyscy by chcieli. W tym roku odbędzie się piłkarski mundial, który na miesiąc przykuje uwagę całego świata. Żeby sytuacja stała się jeszcze bardziej skomplikowana, ich współgospodarzem, obok Kanady i Meksyku, będą Stany Zjednoczone, a reprezentacja Iranu swoje mecze miałaby rozegrać w Los Angeles i Seattle.