fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

PiS oskarża: Koniec mediów publicznych

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Po burzliwej Sejm uchwalił nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji. Zgodnie z nią większość obecnych kompetencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zostanie przekazanych Urzędowi Komunikacji Elektronicznej.
Przyjęte poprawki zakładają też zniesienie koncesjonowania platform satelitarnych i wykreślają z projektu jakąkolwiek rolę ministra skarbu. Nie mógłby on już mianować i odwoływać "z ważnych powodów" członków zarządów i rad nadzorczych TVP i Polskiego Radia. Zgodnie z poprawką Platformy członków tych gremiów będzie powoływała i odwoływała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Rada też - a nie jak początkowo projektowano minister skarbu wraz z KRRiT - będzie ustalała regulamin konkursu na członków zarządów i rad nadzorczych mediów publicznych.
Projekt zakłada też, że prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej na pięcioletnią kadencję ma powoływać Sejm na wniosek premiera; w tej chwili prezesa UKE mianuje premier. Przepis ten w połączeniu z zamkniętym katalogiem przyczyn, dla których można by odwołać prezesa UKE, zapewnić ma wymaganą przez Unię Europejską niezależność prezesa UKE jako regulatora rynku medialnego. Głosowało 437 posłów. Za uchwaleniem ustawy było 231 posłów, 163 było przeciw, 43 wstrzymało się od głosu. Projekt zmian w ustawie medialnej poparli posłowie PO i PSL-u. Przeciwko głosowali posłowie Prawa i Sprawiedliwości. LiD wstrzymał się od głosu.
Projekt ustawy trafi teraz do Senatu. Prezydencki minister Michał Kamiński zapowiedział, że jeśli projekt zostanie uchwalony w obecnym kształcie, to prezydent prawdopodobnie zawetuje ustawę. Poseł Paweł Kowal (PiS) powiedział, że przyjęcie tej nowelizacji oznacza koniec mediów publicznych, a "na czele konduktu" stoi przewodnicząca komisji kultury i środków przekazu Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO). Kowal pytał też "kto stoi za tą ustawą" i jacy eksperci ją napisali. Jacek Kurski (PiS) zapytał natomiast czy prawdą jest, że Śledzińska-Katarasińska jest "oddelegowaną" do Sejmu pracownicą koncernu medialnego Agora S.A.? Kurski zapytał też Śledzińską-Katarasińską "jak się czuje w sytuacji gdy jest pracownikiem prywatnych mediów elektronicznych, a jednocześnie w przebraniu przewodniczącej komisji kultury i środków przekazu lansuje ustawę, która prowadzi do ostatecznego upadku i zniszczenia mediów publicznych?". Śledzińska-Katarasińska odpowiadając na pytania podkreślała, że nowelizacja wprowadza konkursy na członków władz mediów publicznych, na co część sali wybuchnęła śmiechem. - Ja wiem, że to bardzo śmieszne, bo do tej pory wystarczyło znać panią Elżbietę Kruk - powiedziała na to Śledzińska-Katarsińska. Po tej wypowiedzi na trybunie sejmowej obok Śledzińskiej -Katarasińskiej stanął prezes PiS Jarosław Kaczyński mówiąc: "to jest skandal". Po uciszeniu sali przez prowadzącego głosowanie wicemarszałka Sejmu Jarosława Kalinowskiego (PSL), Śledzińska-Katarasińska kontynuowała odpowiedzi na pytania. Powiedziała m.in., że prawo pozwala na urlopowanie pracownika na czas pełnienia mandatu poselskiego. Posłanka zarzuciła też PiS, że dwa lata temu "w nocy" dokonał zmiany ustawy o rtv i doprowadził do przerwania działania konstytucyjnego organu jakim jest KRRiT. - Z moją komisją pracowało sześciu ekspertów, z pańską ani jeden - odpowiedziała Kowalowi. Grzegorz Napieralski (LiD) zarzucił z kolei PO, że w nowelizowanej ustawie zabrakło wielu ważnych kwestii - np. sposobu finansowania mediów publicznych. Śledzińska-Katarasińska odpowiedziała, że będzie nowa ustawa o nadawcach publicznych i tam zawarte zostaną kwestie o które upomina się LiD.
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA