fbTrack

Wiadomości

Gowin dla "Rz": Liczymy przynajmniej na 20 proc. poparcia

Jarosław Gowin
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Odbierzemy wyborców obu największym partiom, bo ludzie są zniechęceni tym ciągłym jałowym konfliktem - mówi "Rz" Jarosław Gowin.
"Rz": Czym jest Polska Razem?
Jest ugrupowaniem centroprawicowym. Jaki przekaz dla Polaków ma partia z jabłkiem?
W nazwie kluczowe jest słowo "razem". Przeciwstawiamy się polityce jałowych konfliktów, polityce dzielenia Polaków na dwa wrogie plemiona, wyłącznie dla korzyści dwóch największych partii. Jabłko w kształcie Polski symbolizuje nadzieję, wspólnotę i życie. Ale też nawiązuje do tego, że jesteśmy przecież gospodarczą potęgą w eksporcie jabłek. Tymczasem my proponujemy program, dzięki, któremu moglibyśmy stać się potęgą także w innych dziedzinach gospodarki. To także symbol naszego wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw. Będziemy konsekwentnie działać na rzecz wyrównania szans polskich firm i kapitału zagranicznego, który dzisiaj korzysta z wielu nieuzasadnionych przywilejów. Dlaczego zdecydował się pan na współpracę akurat ze środowiskami Przemysława Wiplera i Pawła Kowala, które w sondażach lokują się w granicach błędu statystycznego? Oczywiście ze względu na bliskość programową. Łączą nas wspólne wartości i podobne pomysły na rozwiązanie podstawowych problemów Polaków: bezrobocia, kolejek do lekarza, skomplikowanych podatków, złego prawa utrudniającego życie polskim przedsiębiorcom. Działając razem będziemy skuteczni. Docelowo liczymy na przynajmniej 20 proc. głosów. Liczy Pan na 20 proc? Wyborców łączących przywiązanie do wolności gospodarczej z przywiązaniem do tradycyjnych wartości jest w Polsce około 20%. Będziemy walczyli o głosy ich wszystkich. Jeśli materiały z monitoringu będą kompromitujące dla Wiplera, to zaprzestanie Pan współpracy byłym posłem PiS? Poczekajmy na monitoring, który najpierw niby miał być ujawniony, a potem najwyraźniej pojawiły się jakieś problemy. Poza tym, jestem przekonany, że Przemysław Wipler będzie wiedział, jak powinien się zachować. Połowa sądów zlikwidowanych przez Gowina wróci Czy zgłaszają się do Was parlamentarzyści PO, PiS i innych ugrupowań? Zgłaszają się. Ale moim celem, obok współpracy ze wspomnianymi wyżej politykami, jest przede wszystkim promowanie i zachęcanie do publicznego zaangażowania się mniej znanych lub zupełnie nowych ludzi. Samorządowców, lokalnych aktywistów, przedstawicieli organizacji pozarządowych, ekspertów. Ci ludzie wnoszą bardzo potrzebne polskiej polityce doświadczenie i świeżość. Czym Wasza partia ma się różnić od obecnych ugrupowań parlamentarnych? Jesteśmy jedynym ugrupowaniem konsekwentnie wolnorynkowym. Kładziemy też nacisk na program. Mamy poglądy, czasami niepopularne, ale mamy też odwagę, by je głosić. W imię tych wierności tym poglądom jedni z nas odeszli z PiS, inni porzucili bezpieczne schronienie w Platformie. Kiedy poznamy konkretny program partii? Jakie są główne cele programowe, które już dzisiaj może Pan zdradzić? Założenia programu zostały obszernie zaprezentowane na sobotniej konferencji. Mamy trzy główne cele. Po pierwsze, gospodarka. Chcemy uwolnić polskich przedsiębiorców od nadmiaru bezsensownych, skomplikowanych regulacji i nieustannych kontroli oraz zrównać opodatkowanie polskich i zagranicznych firm. Po drugie, proponujemy skuteczną politykę rodzinną zamiast obecnego zbiurokratyzowanego, marnującego publiczne pieniądze systemu. Po trzecie, chcemy dać obywatelom rzeczywisty wpływ na politykę poprzez jednomandatowe okręgi wyborcze do Sejmu, wzmocnienie mechanizmów demokracji bezpośredniej i zapewnienie jawności i przejrzystości funkcjonowania administracji m.in. przez szerszy dostęp do informacji publicznej. Proponujemy też system głosowania rodzinnego, czyli tzw. Demeny voting. Wystartuje Pan w wyborach na prezydenta Polski lub Krakowa? Za wcześnie na takie deklaracje. Przed nami cały maraton wyborczy. We wszystkich wyborach wystawimy znacznie lepszych kandydatów niż pozostałe partie, takich, którzy dadzą Polakom nadzieję na nową, jakość. Czy liczycie na odbicie wyborców PO czy PiS? Odbierzemy wyborców obu największym partiom, bo ludzie są zniechęceni tym ciągłym jałowym konfliktem. Tym, że cały program Donalda Tuska to niedopuszczenie PiS do władzy, a cały program Jarosława Kaczyńskiego to postawienie Tuska przed sądem. Poza tym liczę na to, że przyciągniemy ludzi całkowicie zniechęconych do polityki, którzy zazwyczaj nie głosują. Zdolność koalicyjna Pańskiej partii pozwoliłaby Panu zawszeć koalicję z PO, PiS, SLD. Twoim Ruchem? Nie myślimy na razie o koalicjach. Polacy zdecydują przy urnach, którym partiom są jeszcze w stanie zaufać. Spodziewam się sporych zmian na polskiej scenie politycznej. Jakie system podatkowy proponuje Pańska partia? Chcemy przede wszystkim uprościć i obniżyć podatki i składki na dla najmniejszych przedsiębiorców. Absurdem jest, że ktoś, kto prowadzi małą firmę o niewielkim dochodzie, co miesiąc i tak musi wpłacać 1000 złotych do ZUS. Mamy generalnie za duże obciążenia pracy. Gdybyśmy wprowadzili zamiast PIT podatek od funduszu płac, moglibyśmy połączyć podatki ze składkami i wtedy ludzie by jasno widzieli, że rzeczywiste opodatkowanie pracy wynosi około 60%. Absurdem jest też to, że kwota wolna od podatku w Polsce jest tak niska w stosunku do innych państw europejskich. Potrzebna jest fundamentalna reforma systemu podatkowego przez przyjęcie Kodeksu Podatkowego i skuteczną ochrona praw podatników. Takie były już założenia mojego programu w kampanii na przewodniczącego PO. Cieszę się, że nowy minister finansów przejął te postulaty. Ale martwi mnie, że zapowiedział, że prace trwać będą aż dwa lata. Polacy nie chcą i nie mogą tak długo czekać. Czy Polska Razem chce przyjęcia euro? W kwestii wstąpienia do strefy euro Polacy powinni się wypowiedzieć w referendum. A jakie jest Wasze stanowisko ws. 6-latków w szkole? Uważamy, że odrzucenie wniosku o referendum było skandalem. Natomiast kwestia 6-latków jest elementem szerszego programu naprawy polskiej edukacji. Rodzice powinni w dużo większym stopniu decydować, gdzie, czego i kiedy uczą się ich dzieci. Co Polska Razem chciałaby zaoferować rodzinom wielodzietnym? Nasz program polityki rodzinnej składa się z trzech elementów – powszechnego urlopu macierzyńskiego, również dla osób pracujących na umowach cywilno-prawnych, studentów i bezrobotnych, bonów wychowawczych w wysokości 550 złotych miesięcznie na dzieci od 1 do 6 roku życia i progresywnych ulg podatkowych na dzieci. Koszt tego programu zamyka się w 30 miliardach, które są już obecnie wydawane na wsparcie rodzin. Po prostu zlikwidujemy instrumenty nieskuteczne i na wielką skalę marnotrawiące pieniądze podatników. Nie planujemy, więc zwiększenia obecnych nakładów budżetowych. Jaki macie plan na obniżenie bezrobocia? Należy przede wszystkim ułatwić Polakom, zwłaszcza młodym, zakładanie firm tutaj, a nie wypychać ich na emigrację do Wielkiej Brytanii.  To można zrobić przez uproszczenie podatków i przez deregulację prawa gospodarczego. Należy też radykalnie zmienić nieskuteczny system aktywizacji bezrobotnych. Proponujemy oderwać opłacanie składki zdrowotnej od pozostałych mechanizmów aktywizacji. Zbyt wiele osób zarejestrowanych, jako bezrobotni w rzeczywistości nie poszukuje pracy. Bezrobotni w ramach szkoleń powinni też robić rzeczy pożyteczne – proponujemy, żeby budowali domy, przedszkola czy ośrodki opieki zdrowotnej. Są już takie przykłady w Polsce, trzeba je tylko upowszechniać. Jak należy zmienić polskie szkolnictwo? Jesteśmy za likwidacją gimnazjów, które się ewidentnie nie sprawdziły. Uważamy, że należy umożliwić jednostkom samorządu przekazywanie szkół publicznych podmiotom obywatelskim, z zachowaniem ich publicznego charakteru na podstawie umowy. Jesteśmy za wprowadzeniem bonu edukacyjnego zapewniającego wszystkim rodzicom równy dostęp do różnego typu szkół bez względu na organ prowadzący (publiczny czy prywatny). Jesteśmy za likwidacją Karty Nauczyciela po to, żeby doceniani byli rzeczywiście najlepsi nauczyciele. Jak pomóc młodym ludziom wejść na rynek pracy i w życie? Młodym ludziom pomoże uwolnienie przedsiębiorczości od skomplikowanych przepisów podatkowych, gospodarczych i nieustannych kontroli. Potrzebna jest też zasadnicza reforma regulacji budowlanych, rząd jakoś wciąż nie może uchwalić kodeksu budowlanego, który trochę by sytuację poprawił, choć też nie idzie wystarczająco daleko. Trzeba ułatwić budowę mieszkań pod wynajem. Jak Pan postrzega szybką procedurę sejmową ws. OFE? Głosowałem z pełnym przekonaniem za odrzuceniem projektu rządowego, bo jest on niczym innym jak grabieżą prywatnych oszczędności. Szybka procedura jest skandaliczna, niezgodna ze wszystkim zasadami prawidłowej legislacji. Jestem przekonany, że skok na oszczędności 16 milionów Polaków odbije się rządowi czkawką. Obawiam się tylko, że odszkodowania będą płacone z kieszeni polskich podatników... Co nam mówi sprawa p. Bajkowskich? Jak powinna skończyć się ta sprawa i kto powinien za nią odpowiedzieć? Jako minister interweniowałem w ich sprawie. Trzeba się przyjrzeć decyzjom konkretnych osób, które doprowadziły do oddania dzieci p. Bajkowskich do sierocińca. Ale przede wszystkim trzeba zmienić prawo. W Polsce zbyt łatwo odbiera się dzieci rodzicom! Jak Pan ocenia prokuratora generalnego i sytuację na linii Seremet- Tusk? Uważam, że decyzja premiera była słuszna. Pracę prokuratury oceniam krytycznie. Ale trudno winić za to prokuratora generalnego, skoro ustawa daje mu bardzo małe kompetencje. Trzeba tę ustawę jak najszybciej zmienić. Przygotowałem nową ustawę i przekazałem Markowi Biernackiemu. Mam nadzieję, że wkrótce trafi do sejmu. Minister sprawiedliwości powinien krytykować prokuratora generalnego tak jak robi to Marek Biernacki? Jestem pewien, że Marek Biernacki wie, co robi. Bardzo go cenię, jako ministra. Czy należy zaostrzyć prawo wg najgroźniejszych przestępców? Przywrócić karę śmierci? Jak reagować ws. pedofili, również w Kościele? To jest przede wszystkim kwestia orzecznictwa. Sędziowie mają instrumenty, ale nie zawsze z nich korzystają. Pedofilia powinna być znacznie skuteczniej ścigana, jako minister sprawiedliwości przygotowałem odpowiednie przepisy. Dzięki mojemu projektowi nie wyjdą na wolność niezresocjalizowani sprawcy szczególnie drastycznych przestępstw, skazani w czasach PRL na karę śmierci. Natomiast samą likwidację kary śmierci uważam za słuszną. Czego Pan żałuje z perspektywy czasu, jaki minister sprawiedliwości? Żałuję tylko tego, że nie mogłem paru projektów dokończyć. Liczę na to, że dokończy je Marek Biernacki. Nie żałuję deregulacji, bo to był jedynie pierwszy krok dla uwolnienia polskiego rynku pracy od nadmiernych regulacji służących zamkniętym korporacjom zawodowym i utrudniającym przede wszystkim ludziom młodym znalezienie pracy. Jaki jest stosunek Pańskiej partii do związków partnerskich, in vitro, aborcji, eutanazji? To są tematy fundamentalne, ale jednocześnie tradycyjnie wykorzystywane, jako tematy zastępcze dla debaty o prawdziwych codziennych problemach Polaków. Moje poglądy w tych sprawach są dość powszechnie znane. Natomiast w naszej deklaracji założycielskiej zobowiązaliśmy się, że w kwestiach światopoglądowych nigdy nie będziemy wprowadzać dyscypliny partyjnej. Czy chciałby Pan, żeby Jerzy Buzek zasilił Pański ugrupowanie? Jak Rokita? Chciałby Pan aliansu z Solidarną Polską? Cenię Jerzego Buzka za to, że miał odwagę wprowadzać poważne reformy. Tym różni się zasadniczo od Donalda Tuska. Jana Rokitę namawiam do powrotu do polityki. Solidarna Polska ma program socjalny gospodarczo, co różni nas fundamentalnie, choć cenię wielu jej polityków. I na koniec. Jaki jest Pański stosunek do zespołu Macierewicza i wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej? Uważam, że eksperci obu stron powinni ze sobą dyskutować. Natomiast wielu Polaków jest już mocno zniechęconych nieustannym konfliktem w tej sprawie. Katastrofę należy wyjaśniać, ale politycy powinni przede wszystkim rozwiązywać podstawowe problemy Polaków, takie jak bezrobocie i niskie płace.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL