fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Zmiana ordynacji może zgubić PO i PiS

Rozmowa z Jarosławem Flisem, politologiem Uniwersytetu Jagiellońskiego
Rz: Jakie efekty mogą przynieść zmiany, które PO chce wprowadzić do ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego?
Jarosław Flis: Po raz kolejny może się okazać, że partie, które w ostatnim momencie zmieniają ordynację wyborczą z myślą o własnych korzyściach, uzyskują dokładnie odwrotny efekt. Partie rzadko forsują zmiany bez brania pod uwagę swego interesu.
Na pierwszy rzut oka rzeczywiście wydaje się, że zmiany w ordynacji, o których mówią i PO, i PiS, czyli wprowadzenie w wyborach europejskich jednego okręgu wyborczego, będą działać na ich korzyść. Ale tak naprawdę to rozwiązanie może być dla nich zgubne. W czym tkwi niebezpieczeństwo? Właśnie w jednym okręgu. Jeśli w kraju mamy jeden okręg, to dana lista kandydatów ma też jednego lidera. A znana osoba na czele listy jest w stanie przyciągnąć do niej bardzo wielu wyborców. Jest na to mnóstwo dowodów. Myśli pan o Unii Wolności z poprzednich wyborów europejskich, którą w górę pociągnął Bronisław Geremek? Nie tylko. W ostatnich wyborach parlamentarnych Polska Partia Pracy wystawiła w Krakowie nikomu nieznanego górnika Stanisława Ziobrę. Popularne nazwisko przyciągnęło do niego aż 8 tys. wyborców. Jeśli ten mechanizm zadziała w kraju, który będzie jednym okręgiem, to zmiana ordynacji zadziała głównie na korzyść małych ugrupowań. Czyli na przykład Andrzeja Leppera czy Marka Jurka, którzy są na marginesie polityki? Dokładnie. Efekt, który daje znany lider, dodatkowo może wzmocnić specyfika wyborów do PE. Po pierwsze to niska frekwencja, która zawsze działa na korzyść małych ugrupowań o zdyscyplinowanym elektoracie. Po drugie, wyborcom odpada obawa przed zmarnowaniem głosów. W tych wyborach głosowanie nie przekłada się bowiem na to, kto będzie rządził. To jeszcze bardziej osłabia duże ugrupowania. Tym bardziej że PO nie wystawi przecież Donalda Tuska, a PiS – Jarosława Kaczyńskiego. Myśli pan, że PO i PiS nie widzą tego zagrożenia? Mogą go nie uwzględniać. Być może wydaje im się, że będą w stanie nadrobić wszystko intensywną reklamą. Moim zdaniem będzie to jednak bardzo trudne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA