fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Dochodzenie zadośćuczynienia za wypadek lotniczy z 1978 r.

Czy poszkodowany dostanie 2 mln zł za wypadek lotniczy z 1978 r.
www.sxc.hu
Sąd Najwyższy rozstrzygnie, czy można się domagać po wielu latach 2 mln zł od ubezpieczyciela, skoro przepisy pozwalają na to dopiero teraz.
Poszkodowany w wypadku lotniczym w 1978 r. żądał od PZU SA odszkodowania i zadośćuczynienia tytułem utraconych zarobków i świadczeń emerytalnych. Kwoty są niemałe, bo w sumie roszczenia wyniosły prawie 2 mln zł.
Sąd Okręgowy oddalił jego powództwo, twierdząc, że w 1981 r. sąd rejonowy zasądził na jego rzecz 10 tys. zł plus odsetki od przedsiębiorstwa usług lotniczych. Jednocześnie obarczył to przedsiębiorstwo odpowiedzialnością za ewentualne skutki wypadku, jeśli pojawią się w przyszłości. Z tych powodów według sądu okręgowego nie można wyrokować drugi raz w tej samej sprawie.
Poszkodowany odwołał się do sądu apelacyjnego. Ten nabrał wątpliwości prawnych i skierował pytanie do Sądu Najwyższego.
Chodzi o to, że w dacie orzekania przez sąd rejonowy w 1981 r. nie było możliwe – tak jak obecnie – dochodzenie roszczeń bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń.  Tymczasem, jak wynika z uzasadnienia do wyroku z 1981 r., był to główny powód oddalenia powództwa skierowanego do poprzednika prawnego PZU SA.
Do wypadku lotniczego doszło bowiem pod rządami ustawy z 2 grudnia 1958 r. o ubezpieczeniach majątkowych i osobowych. Stan prawny w tym zakresie uległ zaś zmianie dopiero od 1 stycznia 1985 r., gdy weszła w życie ustawa z 20 września 1984 r.  (o takim samym tytule).
Art. 57 ust. 1 nowej ustawy stanowił, że uprawniony do odszkodowania w związku z wypadkiem objętym ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń.
Zdaniem sądu apelacyjnego problem jednak w tym, że na podstawie tego przepisu zapadały różne orzeczenia. Były więc wyroki, które dopuszczały możliwość dochodzenia od zakładu ubezpieczeń roszczeń powstałych przed 1 stycznia 1985 r. Należy do nich wyrok Sądu Najwyższego z 8 kwietnia 1986 r. Zapadały jednak też orzeczenia, wyłączające taką możliwość, np. orzeczenie SN z 9 września 1987 r.
Według sądu apelacyjnego należałoby się przychylić do poglądu z pierwszego przytoczonego orzeczenia SN, tj. z 1986 r. Wynikało z niego, że ustawa nie zamykała drogi do dochodzenia tego typu roszczeń. Intencją zaś ustawodawcy było umożliwienie poszkodowanym dochodzenia roszczenia  bezpośrednio od ubezpieczyciela, niezależnie od tego, kiedy powstało.
Poza tym w judykaturze przyjęto, że o powadze rzeczy osądzonej rozstrzyga nie tylko tożsamość stron występujących w obu procesach, ale równocześnie  tożsamość podstawy faktycznej i prawnej rozstrzygnięcia. Skoro zaś obowiązujące przepisy pozwalają na dochodzenie tego rodzaju roszczenia, to nie ma powodów do odrzucenia pozwu. Podstawy prawne nie są bowiem ze sobą tożsame.
Dlatego właśnie sąd apelacyjny postanowił zadać pytanie prawne Sądowi Najwyższemu. Spytał mianowicie, czy zachodzi powaga rzeczy osądzonej w   sprawie przeciwko ubezpieczycielowi o odszkodowanie w związku z wypadkiem objętym umową ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, w sytuacji gdy prawomocnym wyrokiem zostało ono oddalone ze względu na niedopuszczalność dochodzenia w tamtym czasie takiego roszczenia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA