fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Festiwal marzycieli

„Kolory egzekucji” Akademii Teatralnej z Rzymu na Międzynarodowym Festiwalu Szkół Teatralnych zostaną pokazane w niedzielę
Materiały Organizatora
Jan Bończa-Szabłowski
W opinii młodych ludzi ten zawód zachował do dziś dawny prestiż i magię – pisze Jan Bończa-Szabłowski
Program
?– Kryzys zawodu aktorskiego? – pyta z niedowierzaniem Andrzej Strzelecki, rektor warszawskiej Akademii Teatralnej. – W ogóle tego nie odczuwamy. W ciągu ostatnich lat na egzaminy wstępne zgłasza się do nas ponad tysiąc osób. Tak jest i w tym roku. www.festiwal.at.edu.pl
Młodzi ludzie, którzy coraz mocniej stąpają po ziemi i myślą o studiach gwarantujących zdobycie konkretnej pracy, nie rezygnują z marzeń.
Egzaminy do szkół aktorskich są zwykle wcześniej niż w innych uczelniach, więc w razie porażki można zmienić kierunek. Niektórzy jednak nie rezygnują i zdają po kilka razy. Aż do skutku. Trudno sobie wyobrazić, że w takiej sytuacji byli kiedyś Janusz Gajos czy Kinga Preis. W historii warszawskiej szkoły teatralnej były dwa szczególne roczniki. Pierwszy to rok 1968, kiedy absolwentami zostali Andrzej Seweryn, Maciej Englert, Piotr Fronczewski, Anita Dymszówna, Andrzej Nardelli czy Joanna Sobieska. Jeszcze lepiej było w 1975 roku, kiedy to spod profesorskich skrzydeł Andrzeja Łapickiego szkołę opuszczali: Krystyna Janda, Joanna Szczepkowska, Ewa Ziętek, Sławomira Łozińska, Gabriela Kownacka, Barbara Winiarska i Emilian Kamiński. – Tak „urodzajne" lata zdarzają się niezwykle rzadko – przyznaje Andrzej Strzelecki. – Tym bardziej więc cieszy, że z ankiety, którą przeprowadziliśmy, wynika, iż 90 procent naszych niedawnych absolwentów pozostaje w zawodzie aktorskim. Są nowe stacje telewizyjne, seriale, telenowele, dubbing czy rynek reklam. Otwierają się więc przed nimi nowe możliwości. Ten zawód wciąż jest czymś prestiżowym i magicznym. Zobacz galerię zdjęć
Poziom niektórych produkcji telewizyjnych pokazuje jednak, że aby w nich grać, niekoniecznie trzeba ukończyć szkołę teatralną. Coraz częściej się zdarza, że oprócz profesjonalnych aktorów w serialach, filmach, a nawet przedstawieniach teatralnych pojawiają się celebryci, piosenkarze, absolwenci psychologii czy filozofii. Reżyserzy tych produkcji uważają nawet, że szkoła teatralna jest zbędnym obciążeniem, niszczy naturalność.
Tego typu opinia mocno irytuje zarówno samych absolwentów szkół teatralnych, jak i ich profesorów. Cezary Morawski, szef Międzynarodowego Festiwalu Szkół Teatralnych w Warszawie, od lat ceniony pedagog warszawskiej Akademii Teatralnej, mówi bez ogródek: – Te wszystkie opinie, że szkoły teatralne są dziś niepotrzebne, wypowiadane są na ogół przez ludzi, którym w życiu się nie udało albo którzy funkcjonują w świecie show-biznesu, myląc go ze światem prawdziwej sztuki. Ale dla 95 procent studentów jest jasne, że szkoła uczy zasad, pokazuje pewne drogi, choćby umiejętności dialogowania, budowania postaci, a przede wszystkim chodzenia po scenie. Każdy, kto prześledzi nasz program, nie powinien mieć wątpliwości, że przygotowujemy ludzi, by mogli grać zarówno w repertuarze klasycznym, jak i współczesnym, także w awangardzie. Pozostaje oczywiście pytanie, na ile chcą te szanse wykorzystać.
– Ci, którzy uważają, że aktorem można być bez ukończenia szkoły teatralnej, traktują ten zawód nieco marionetkowo – dodaje Andrzej Strzelecki. – Nie każdy, kto pisze listy, jest pisarzem, tak jak nie każdy, kto powie kilka wyuczonych słów przed kamerą, jest aktorem. W dzisiejszych czasach dzięki zapisowi cyfrowemu można zrobić nawet 500 dubli, aż do czasu, gdy osiągnie się zamierzony efekt. W ten sposób i zwierzęta mogą stać się atrakcyjnymi aktorami.
Ciekawą konfrontacją systemów nauczania warszawskiej AT będzie zorganizowany już po raz siódmy przez tę uczelnię Międzynarodowy Festiwal Szkół Teatralnych ITSelF. Wezmą w nim udział zarówno szkoła krakowska i łódzka, jak i najciekawsze uczelnie z Europy i reszty świata. Młodzieńcze szaleństwo rozpocznie się już w piątek.
Międzynarodowy Festiwal Szkół Teatralnych
Siódma edycja tej imprezy rozpoczyna się w piątek, potrwa do 2 lipca. ?Na inaugurację swoje „Możliwości" zaprezentują Szkoci. Łotysze i Litwini sięgną po „Braci Karamazow", Słowacy po „Mewę" Czechowa. „Dementia Praecox" to kubańska wersja „Bezimiennego dzieła" Witkacego. Znane „Kamienie w kieszeniach" zaprezentują aktorzy z Bośni i Hercegowiny. Teheran pokaże „Drużynę pływacką", a Madryt przyjedzie z „Pustymi gestami". W wykonaniu młodych Rumunów z Sybinu usłyszymy „Warszawską melodię". Polskie produkcje to „Shopping and Fucking" (Łódź), „Noce sióstr Bronte" gospodarzy, a poza konkursem „Niech no tylko zakwitną jabłonie" z Krakowa. Będą też m.in. spektakle z Tel Awiwu, Sankt Petersburga. Przedstawienia odbywają się w Akademii Teatralnej, na scenach kameralnych Teatru Narodowego, w Teatrze IMKA i Studio.
Szczegóły: www.festiwal.at.edu.pl.
j. b-s.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA