fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Reformy łatwiejsze w kryzysie

Kryzys to dobra okazja do uproszczenia prawa gospodarczego i odebrania podmiotom uprzywilejowanym ich praw – mówi Pierre Guislain, dyrektor Departamentu Inwestycyjnego w grupie Banku Światowego w rozmowie z Danutą Walewską.
Rz: Jakie reformy w dzisiejszej kryzysowej sytuacji na świecie są w stanie zmienić kraj w naprawdę konkurencyjny?
Pierre Guislain: Wszystkie, które poprawiają otoczenie robienia biznesu. Pozwalające firmom się rozwijać, zwiększające konkurencję na rynku, zmuszające przedsiębiorstwa, żeby ciężko pracowały na swoje zyski, pozwalające nowym graczom pojawić się na rynku. Te właśnie mają największe znaczenie.
Od pięciu lat żyjemy w gospodarczym kryzysie. Czy ułatwia on przeprowadzenie trudnych reform, czy też powoduje, że są one odkładane w czasie?
W naszym raporcie „Doing Business" wyraźnie widać, że w kryzysie reformy przyspieszają. Pozornie skupiają się one jedynie na problemach fiskalnych, ale w sytuacji kryzysowej występuje tendencja, aby wprowadzać najtrudniejsze zmiany, bo wtedy jest dla nich większe wsparcie: ludzie i firmy chcą żyć lepiej. Kryzys to dobra okazja np. do uproszczenia prawa gospodarczego, odebrania praw podmiotom uprzywilejowanym. I wiele rządów zabrało się za naprawdę trudne zmiany. Niektóre z reform widać jak na dłoni w naszym rankingu „Doing Business".  Ich liczba jest znacznie większa niż w okresie, kiedy gospodarka miała się dobrze.
Coraz więcej firm deklaruje chęć zainwestowania w Hiszpanii, choć daleko jej jeszcze do wyjścia z kłopotów. Czy kryzys pomoże Hiszpanom w zwiększeniu konkurencyjności gospodarki?
Rzeczywiście, Hiszpania bardzo agresywnie wzięła się za zmiany w gospodarce i już widać, że zmienia się otoczenie biznesu w tym kraju.
Gdy kraje Europy Środkowej i Wschodniej wstąpiły do UE, pojawiła się tendencja przenoszenia do nich produkcji z zachodu Europy. Czy teraz, kiedy Portugalia, Hiszpania, Włochy zmieniają swoje gospodarki, a my z kolei robimy niewiele, sytuacja może się odwrócić?
Globalizacja i transfer technologii ostatnich lat zmieniły światową gospodarkę. Jednak kraje Europy Wschodniej nadal mają konkurencyjną przewagę nad zachodem kontynentu. W tej chwili  jest ważne, żeby nie pojawiły się tendencje protekcjonistyczne, zwłaszcza ochrony rynku pracy, bo w dłuższej perspektywie bardzo szkodzi to gospodarce. W tym „europejskim projekcie" widać, że gospodarka stała się elastyczniejsza, a co za tym idzie, łatwiej dostosowuje się nawet do najtrudniejszych warunków. Przy tym widać jak na dłoni, że nowe kraje UE z największą determinacją reformowały gospodarkę i przez lata będą zbierały plony tych reform.
Przez całe lata to Chiny były ulubieńcem inwestorów. Teraz część produkcji wyprowadza się z tego kraju. Czy sądzi pan, że jest to trwała sytuacja?
Chiny pozostają największym rynkiem na świecie, a największy rynek daje największe możliwości. Oczekuję więc zainteresowania inwestorów tym krajem i postępu w integracji Chin z globalną gospodarką. Natomiast jeśli chodzi o inwestycje, to będziemy świadkami chińskiej ekspansji na świecie. Już dzisiaj Chińczycy są największym inwestorem w Afryce.
Podczas konferencji o konkurencyjności, jaka odbyła się w Polsce, wyodrębniono dwa zagadnienia: rolnictwo i transport lotniczy. Czy zostały one wybrane dlatego, że spotkanie odbyło się u nas, czy też był jakiś inny powód?
W tych dwóch dziedzinach jak na dłoni widać problemy konkurencyjności. Zwłaszcza w krajach biedniejszych rolnictwo jest tą dziedziną, gdzie można zrobić najwięcej i najszybciej. Rolnictwo na świecie pozostaje zmonopolizowane, zwłaszcza w krajach rozwijających się, więc wzmocnienie konkurencji dałoby szybko pozytywne rezultaty.
Kraje Europy Wschodniej nadal mają konkurencyjną przewagę nad zachodem kontynentu
W przypadku transportu lotniczego chodzi o jego rolę w globalnej gospodarce. Jednocześnie regulacje w lotnictwie są chyba najbardziej przestarzałe i nieżyciowe spośród wszystkich branż. Wiele rządów przywiązało się do idei narodowych przewoźników. Wiele linii jest niekonkurencyjnych, zatrudniają zbyt dużo osób, ale władze nadal je chronią. Pozwalają na umowy bilateralne, co winduje ceny biletów. Jeśli weźmiemy pod uwagę również turystykę, okazuje się, że jedną z największych barier jej rozwoju jest właśnie transport lotniczy – drogi i niewydajny.
Polski narodowy  przewoźnik LOT mógł być przynajmniej trzykrotnie sprywatyzowany w ciągu ostatnich ośmiu lat. Nie doszło do tego z powodów politycznych. Dlaczego rządom tak trudno zrozumieć, że chroniąc takie firmy przed przejęciem, wręcz im szkodzą?
Kraje, które chcą zachować nieduże i niewydajne linie lotnicze, muszą się liczyć z tym, że doprowadzą do ich upadku. Rządy nie potrafią zarządzać biznesem, a lotnictwo wymaga skomplikowanych decyzji menedżerskich. Kiedy linia jest państwowa, to panuje przekonanie, że jej obowiązkiem jest ochrona miejsc pracy wszystkich zatrudnionych. W Europie z jednej strony warunki dofinansowania przez państwo są bardzo restrykcyjne, z drugiej podejście do takiego przewoźnika jest emocjonalne. Trzeba więc taką linię jak najszybciej sprywatyzować i otworzyć rynek, co jest jeszcze ważniejsze niż prywatyzacja. Im bardziej chroniona linia w jakimś kraju, tym drożej tam się lata. A koszt dla gospodarki jest znacznie większy niż korzyści.
Za kilka miesięcy zostanie opublikowany najnowszy raport „Doing Business". Jak wypadnie w nim Polska?
W ostatnim wydaniu Polska była tym krajem na świecie, który przeprowadził najwięcej reform w czterech dziedzinach, znacznie ułatwiających robienie biznesu. W całym rankingu jesteście na 55. miejscu na 185 krajów, co jest niezłym wynikiem. Ale pozostają takie dziedziny, jak zezwolenia budowlane, płacenie podatków, uzyskiwanie pozwoleń na dostęp do energii i zakładanie firm, gdzie nadal są problemy. Więc jest jeszcze dużo do naprawienia i wielkie możliwości awansu w rankingu. Mam nadzieję, że rząd zauważy, jak to jest ważne.

CV

Pierre Guislain jest dyrektorem Departamentu Klimatu Inwestycyjnego stworzonego przez Bank Światowy, Międzynarodową Korporację Finansową i MIGA (Wielostronna Agencja Gwarancji Inwestycyjnych). W Banku Światowym pracuje od 1983 roku, m.in. w misjach w krajach Afryki, Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA