fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Czas na innowacje w handlu

Podczas konferencji zorganizowanej przez „Rz” eksperci dyskutowali o podejściu branży FMCG do innowacji
Rzeczpospolita, Mateusz Dąbrowski Mateusz Dąbrowski
Piotr Mazurkiewicz
Branża walczy ze spowolnieniem, ale mimo silnej konkurencji musi również stawiać na innowacje.
Spowolnienie gospodarcze to tylko jeden z problemów, z jakimi dzisiaj zmaga się branża – zarówno jeśli chodzi o firmy handlowe, jak i producentów. Systematycznie spada liczba sklepów, których jest wciąż ok. 120 tys., choć wzrosty widać jedynie w segmencie tzw. handlu nowoczesnego czy hiper-, supermarketów oraz dyskontów.
Liczba tradycyjnych, niewielkich sklepów systematycznie spada nawet o kilka tysięcy rocznie. Jednocześnie w przypadku tego segmentu coraz więcej handlowców rezygnuje z pełnej niezależności i wchodzi do umacniających swoją pozycję grup franczyzowych. Firmy dzięki pracy w grupie uzyskują znaną markę i jednocześnie znacznie lepsze warunki zakupowe, co pozwala im intensywniej konkurować z liderami rynku. Dodatkowo nawet w trudnych czasach wiele przedsiębiorstw musi myśleć o unowocześnianiu produkcji, aby nie zostać w tyle za konkurencją. Jednocześnie starają się optymalizować koszty, ponieważ oszczędzający na każdym kroku konsumenci częściej zwracają uwagę na ceny. Tym zagadnieniom poświęcona była konferencja „Rz" o rynku dóbr szybkozbywalnych.

Wyzwania dla handlu

– Branża jest dzisiaj bardzo konkurencyjna, ale jednocześnie mocno zdywersyfikowana, co pozwala jej reagować na różne rynkowe zawirowania, z jakimi mamy do czynienia choćby obecnie – mówi Karol Stec z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, zrzeszającej największe sieci sklepów w kraju. Dodatkowo konsumenci wciąż są konsekwentni, jeśli chodzi o miejsce dokonywania zakupów i robią je w różnych typach sklepów. Codziennie np. pieczywo kupują zazwyczaj w małym sklepie blisko domu, cotygodniowe większe zakupy robią w supermarkecie czy dyskoncie, a standardowo idą raz w miesiącu do hipermarketu.
– Jednak mimo wszystko liczba upadłości w branży jest najwyższa od lat, szczególnie niepokojący dla nas jest szybki rozwój formatów okołodyskontowych – podkreśla Marcin Kraszewski z Polskiej Izby Handlu, reprezentującej głównie segment tradycyjnych sklepów. Jak wyjaśnia, w wielu mniejszych miastach jest dzisiaj po prostu za dużo sklepów, a zmasowana ekspansja dyskontów powoduje w oczywisty sposób problemy dla niezależnych handlowców.
Zdaniem branży władze lokalne niespecjalnie interesują się kwestiami uregulowania zasad zagospodarowania przestrzennego, co właśnie powoduje chaos, jeśli chodzi o otwieranie nowych placówek. Dotychczas tylko raz podjęto próbę uregulowania zasad otwierania nowych sklepów, ale o ustawie o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych chyba wszyscy woleliby zapomnieć. Wprowadziła ona szereg utrudnień dla firm inwestujących w placówki większe niż  400 mkw.
To prawo z założenia miało utrudnić czy przynajmniej ograniczyć rozwój największych sieci z kapitałem zagranicznym, a chronić te z polskim kapitałem, operujące głównie na mniejszych powierzchniach sprzedaży. Jednak podcięła skrzydła wielu polskim firmom, jak Polomarket, Alma czy Piotr i Paweł oraz deweloperom centrów handlowych. Z drugiej strony sieci największych sklepów jak Tesco czy Carrefour po wprowadzeniu ograniczeń zainwestowały w rozwój mniejszych formatów, więc w efekcie i tak konkurowały z handlem tradycyjnym.

Niejasne prawo

Ustawa została w całości uchylona przez Trybunał Konstytucyjny, jednak branża również dzisiaj widzi wiele utrudnień ze strony urzędowej. – Chodzi choćby o niepewność polityki fiskalnej, a jakiekolwiek zmiany choćby w zasadach naliczania podatku VAT dla firm wiążą się z dużymi kosztami – wskazuje Karol Stec. Przytacza też kwestię wciąż uciążliwego obowiązku długiego składowania paragonów w archiwach oraz fakt, że firmy handlowe, gdyby chciały oddać żywność na cele charytatywne, muszą zapłacić od niej podatek VAT.
Z nowych rozwiązań, przeciwko którym protestuje zgodnie cała branża, warto wspomnieć o pomyśle podniesienia z 250 zł do 1 tys. pułapu, powyżej którego kradzież towarów o takiej wartości uważana jest za przestępstwo, a nie wykroczenie. – Wśród polityków jest bardzo niska świadomość specyfiki sektora handlowego, a jeśli trwają jakiekolwiek prace nad zmianami prawa, to bardzo niechętnie ktokolwiek się z nami konsultuje – wtóruje Marcin Kraszewski.
– Z kolei sektor produkcji żywności jest już jednym z najbardziej uregulowanych rynków, prawo jest już bardzo skomplikowane, a dodatkowo kontrolą zakładów zajmuje się aż pięć różnych instytucji – zwraca uwagę Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. Mimo to w przypadku tego rynku wciąż okazuje się, że są sektory, które zostały niedostatecznie uregulowane, co powoduje wiele nadużyć. Wciąż mają miejsce przypadki fałszowania żywności, jak choćby afera ze sprzedażą soli przemysłowej czy ostatnio z dodawaniem koniny do produktów z wołowiny.
Wciąż silna jest także szara strefa, w której coraz częściej operują grupy przestępcze. – Można na tym świetnie zarobić, a w razie wpadki sankcje nie są zbyt surowe, jeśli zestawimy je z karami za choćby handel narkotykami – dodaje Andrzej Gantner.

Zagubiony jak klient

– Oczekiwania konsumentów się zmieniają, ale podejmując decyzje, nie są oni do końca racjonalni. Poza tym dzisiaj, kupując żywność, nie płacimy tylko za produkt, ale również usługę jego przetworzenia – mówi Sebastian Starzyński, właściciel i prezes firmy badawczej ABR Sesta.
Jeszcze stosunkowo niedawno w sklepach dominowała żywność zupełnie nieprzetworzona, a dopiero w domach były z niej przygotowywane posiłki. Dzisiaj oferta dań gotowych jest ogromna i choć w Polsce zjawisko ich kupowania nie przybrało jeszcze wielkiej skali, to choćby w Wielkiej Brytanii większość rodzin kupuje gotowe zestawy obiadowe, które w domu są tylko podgrzewane.
Dlatego wątpliwości uczestników konferencji wzbudziło twierdzenie Andrzeja Gantnera, że podstawowe funkcje żywności nie ulegają wcale zmianie, a główne innowacje są wprowadzane jedynie w zakresie opakowań czy dodatków. Jednocześnie zwrócił uwagę, że o ile nawet 20 lat temu w Polsce ten sam rodzaj choćby kiełbasy we wszystkich sklepach w Polsce był niemal identyczny i w podobnej cenie, to dzisiaj rynek się mocno rozwarstwia. Z jednej strony mamy tanie produkty, ale o gorszej jakości, co widać choćby po wędlinach, a z drugiej tzw. średnią półkę i  klasę premium.
– Innowacje w przypadku większości branż, w tym również produkcji FMCG, są nieuniknione. Unowocześniając produkcję, można osiągnąć realne oszczędności, co widać choćby na przykładzie piwa lub innych napojów, których efektywność została znacznie podniesiona, m.in. dzięki automatycznemu raportowaniu czasów pracy linii technologicznych – ocenia Grzegorz Purzycki, dyrektor ds. kontraktów z branży spożywczej w firmie ASTOR.
Jak wyjaśnia, nie zawsze musi jednak chodzić o unowocześnianie parku maszynowego lub technologii. Specjalistyczny audyt może również pokazać wiele możliwości na obniżenie kosztów, np. zużycia wody, energii, gazu. – Słysząc o systemach IT wspierających zarządzanie, zwłaszcza małe czy średnie firmy od razu myślą o wysokich kosztach, ale choć zazwyczaj trzeba trochę w nowy projekt zainwestować, to oszczędności z nim związane mają bardzo wymierne efekty – dodaje Purzycki.
Firma może wtedy także szybciej reagować na składane zamówienia, usprawnić logistykę czy zarządzanie zapasami. – Widzimy również, iż w czasach spowolnienia gospodarczego zainteresowanie takimi usługami ze strony firm wyraźnie rośnie, bowiem presja na cięcie kosztów dostaw ze strony sieci handlowych powoduje konieczność obniżania kosztów produkcji. Z tego powodu warto jednocześnie inwestować w marketing oraz podnoszenie efektywności procesów wewnętrznych – wyjaśnia Purzycki.

Innowacje to wyzwanie

Jednocześnie, choć w ostatnich latach zwyczaje konsumenckie nie zmieniły się w sposób rewolucyjny, to oczekiwania klientów się systematycznie zmieniają. Firma Roland Berger zbadała aż 160 tys. gospodarstw domowych i w efekcie okazuje się, że generalnie chcą oni teraz poświęcać na robienie zakupów jak najmniej czasu, ale jednocześnie oczekują od sklepów większej oferty produktów ekologicznych czy pochodzących od lokalnych producentów. Oczekują też szybkiej odpowiedzi na ich potrzeby.
– Chcą też oszczędności, ale nie chodzi wyłącznie o poziom cen, tylko raczej tzw. inteligentne oszczędności, czyli choćby czas – podkreśla Przemysław Vonau, dyrektor z Roland Berger Strategy Consultants.
Dlatego, czy tego chcą, czy nie chcą, muszą podążać za zmianami, choć przynajmniej produkcja żywności wydaje się na innowacje najmniej podatna. Jednak widać coraz więcej przykładów tzw. produktów funkcjonalnych. Są to choćby jogurty czy napoje, które poza swoimi tradycyjnymi funkcjami mają mieć również dodatkowe. To choćby woda mineralna z kolagenem, który ma dodatkowo poprawiać wygląd skóry.
Jednak najbardziej znanym przykładem innowacji w przemyśle spożywczym są genetyczne modyfikacje, czyli GMO. Najbardziej rozpowszechnione w USA, gdzie uprawiane jest najwięcej soi czy kukurydzy GMO, w Europie wciąż głównie krytykowane jako potencjalnie szkodliwe dla zdrowia. Jednak, jak zwracają uwagę eksperci, dowodów na taką tezę wciąż nie znaleziono. – Pewne jest natomiast, że gdyby GMO zupełnie zniknęło z rynku, również w formie dodatków do pasz dla zwierząt, to trzeba się liczyć ze wzrostem cen żywności na świecie o 15–20 proc. – mówi prof. Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Mimo to, jeśli chodzi o tego typu produkty, to dyskusja wokół nich ma niewiele wspólnego z wymianą merytorycznych argumentów. Celebryci, jak choćby Doda, obwieszczają, że GMO jest szkodliwe i absolutnie nie powinno się tego jeść. Prof. Kowalski dodaje, że problem niedostatecznej ilości żywności na świecie wciąż występuje, dodatkowo regularnie rosną ceny, ponieważ produkty rolne również wchodzą w obszar spekulacji na rynkach finansowych.
Jeśli chodzi o żywność, bardzo łatwo jest także wywołać panikę, co widać było kilka razy w Polsce, gdy nagle wykupywany był ze sklepów cukier, a jego cena gwałtownie rosła. – Trzeba spróbować postawić się w roli polityków, którzy w przypadku GMO mają z jednej strony  problem głodu na świecie, a z drugiej ostre wypowiedzi ekologów mówiących o śmiertelnym zagrożeniu, co trafia do opinii publicznej, choć jak podkreślam, dowodów na taką tezę wciąż nie ma – dodaje Kowalski.
Andrzej Gantner, dyrektor generalny PFPŻ
Produkcja żywności jest jednym z najbardziej uregulowanych rynków, prawo jest już bardzo skomplikowane, a kontrolą zakładów zajmuje się aż pięć różnych instytucji
Grzegorz Purzycki, dyrektor ds. kontraktów ASTOR
Słysząc o systemach IT wspierających zarządzanie, firmy myślą o wysokich kosztach, ale choć trzeba w projekt zainwestować, to oszczędności mają wymierne efekty
Andrzej Kowalski, dyrektor IERiGŻ
Jeśli chodzi o żywność, bardzo łatwo jest także wywołać panikę, co widać było kilka razy w Polsce, gdy nagle wykupywany był ze sklepów cukier, a jego cena gwałtownie rosła
Karol Stec, dyrektor ds. projektów POHiD
Branża jest konkurencyjna, ale jednocześnie mocno zdywersyfikowana, jeśli chodzi o formaty sklepów, co pozwala jej reagować na zawirowania, z jakimi mamy do czynienia choćby obecnie
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA