fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Turcja i Grecja o włos od konfliktu

AFP
Prezydent Erdogan nie zamierza ustępować w walce o dostęp do złóż gazu we wschodniej części akwenu. Ale Ateny wysłały tam marynarkę wojenną.

– Jesteśmy gotowi rozwiązać ten konflikt poprzez dialog. Turcja nie podpisze jednak nigdy porozumienia nieuwzględniającego naszych praw terytorialnych we wschodnich rejonach morza – zadeklarował prezydent Turcji.

Od poniedziałku na wodach pomiędzy Grecją a Cyprem operuje turecki statek poszukujący złóż gazu ziemnego. Wpłynął na akwen na południe od greckiej wyspy Kastellorizo, leżącej zaledwie kilka kilometrów od wybrzeży Turcji. Zdaniem Aten są to wody greckiej wyłącznej strefy ekonomicznej i turecki statek nie ma prawa dokonywać tam podwodnych odwiertów. Grecja wysłała więc w ten rejon kilka swych okrętów wojennych. Czekało już na nie kilka okrętów tureckich. Siły zbrojne obu państw zostały postawione w stan pogotowia.

Podobna konfrontacja miała miejsce w lipcu tego roku i – jak piszą niemieckie media – jedynie natychmiastowa telefoniczna interwencja kanclerz Angeli Merkel w Atenach i Ankarze zapobiegła wymianie ognia pomiędzy dwoma państwami będącymi członkami NATO.

Mediacja szefowej niemieckiego rządu nie daje jednak trwałych rezultatów. Zdaniem obserwatorów zbrojny konflikt może wybuchnąć w każdej chwili. – Nie jest zrozumiałe, że mała wyspa Kastellorizo położona ponad 500 km od Aten, ale w pobliżu tureckiego brzegu ma prawo do 200-milowej wyłącznej strefy ekonomicznej – argumentował szef tureckiej dyplomacji Mevlut Cavusoglu.

Grecja stoi jednak na gruncie konwencji ONZ o prawie morza z 1982 roku uznającej prawo każdego państwa do wyłącznej strefy ekonomicznej sięgającej 200 mil poza 12-milowy obszar wód terytorialnych. Żadnych porozumień grecko-tureckich w tej sprawie nie ma.

Wynika z tego, że Turcja nie ma dostępu do odkrytych w ostatnich latach złóż gazu we wschodniej części Morza Śródziemnego. Ale cały ten obszar nazywany jest w Turcji „Niebieską Ojczyzną" (Mavi Vatan). Tak zdefiniowana jest ojczyzna, począwszy od części Morza Czarnego poprzez wschodnią część Morza Egejskiego po południowe rejony Morza Śródziemnego o obszarze 462 tys. km kw., która ma być dostępna dla 82 mln tureckich obywateli oraz mieszkańców nieuznawanej międzynarodowo Tureckiej Republiki Cypru Północnego.

Tak stanowi porozumienie o podziale szelfu kontynentalnego Morza Śródziemnego zawarte w ubiegłym roku pomiędzy ogarniętą wojną domową Libią a Turcją. Nikt jednak nie uznaje tego porozumienia poza Trypolisem i Ankarą. Co więcej, Grecja, Izrael i Cypr zawarły już porozumienie o budowie gazociągu ze złóż śródziemnomorskich do Europy. Dołączył do niego niedawno Egipt.

– Prezydent Erdogan jest przekonany, że jedynie przy pomocy siły jest w stanie realizować swą wielką historyczną misję umocnienia potęgi Turcji. Służy temu wsparcie jednej ze stron konfliktu w Libii, podział Cypru oraz zaogniany konflikt grecko-turecki – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Asli Aydintasbas, stambulska ekspertka European Council on Foreign Relations. Jej zdaniem działania Ankary w sprawie poszukiwań gazu mają zmusić UE do uregulowania sporu z korzyścią dla Turcji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA