fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

71 lat temu wykonano wyrok śmierci na Danucie Siedzikównie. Sanitariuszka „Inka”

Danuta Siedzikówna „Inka”, fotografia z 1946 r.
IPN
Podczas ciężkiego przesłuchania, bita i poniżana, nie wydała żadnego ze znanych jej adresów konspiracyjnych ani nie podała żadnych danych związanych z oddziałem, w którym służyła

28 sierpnia 1946 roku w gdańskim więzieniu zamordowani zostali dwaj więźniowie. Niezwykłość tej jednej z wielu komunistycznych zbrodni polegała na tym, że jedną z ofiar była 17-letnia dziewczyna – Danuta Siedzik „Inka". Zabito ją wbrew obowiązującemu komunistycznemu prawu, niepełnoletnią, oskarżoną o absurdalne, niemające miejsca zbrodnie. Zabito za ideały, którym do końca była wierna, za marzenia o wolnej i sprawiedliwej Polsce. Zabito w jej osobie symbol patriotyzmu, oddania ojczyźnie, przyjaźni i poświęcenia.

Danuta Siedzik (lub zwyczajowo – Siedzikówna, takiej bowiem końcówki nazwiska w tym czasie używano wobec młodych panien) urodziła się na Podlasiu 13 września 1928 r. we wsi Głuszczewina koło Narewki w powiecie Bielsk Podlaski. Była jedną z trzech córek (obok Wiesławy i Ireny) leśnika Wacława Siedzika i Eugenii z Tymińskich. Wychowywana była zgodnie z polskimi tradycjami patriotycznymi. Ojciec w 1913 r., podczas studiów w Petersburgu, został aresztowany przez władze carskie za udział w tajnej polskiej organizacji młodzieżowej. Zesłany w głąb imperium carów do Polski powrócił dopiero w 1926 r. Z kolei rodzina matki spokrewniona była z Piotrem Orzeszką, jednym z bliskich współpracowników Romualda Traugutta. Żoną Piotra była zaś Eliza Orzeszkowa. Danuta Siedzikówna uczyła się w szkole w Olchówce, gdzie jej ojciec pracował jako leśniczy, potem zaś w szkole sióstr salezjanek w Różanym Stoku pod Grodnem. Dalszą naukę przerwała wojna.

We wrześniu 1939 r. ponad połowa Polski, w tym powiat Bielsk Podlaski, znalazła się pod sowiecką okupacją. Okupanci od początku wprowadzili brutalny terror, aresztując, rozstrzeliwując lub deportując na krańce Związku Sowieckiego osoby szczególnie związane z państwem polskim, a także ich rodziny. Według komunistycznych kryteriów przedstawiciele takich zawodów, jak urzędnicy, policjanci, pracownicy Lasów Państwowych, kolejarze czy nauczyciele, byli bardzo niebezpieczni dla nowej władzy.

Ofiarą takich represji padł także leśniczy Wacław Siedzik. Aresztowany przez NKWD został wywieziony do kopalni złota na Syberii. Po wybuchu w czerwcu 1941 r. wojny pomiędzy dotychczasowymi sojusznikami – Związkiem Sowieckim i III Rzeszą – został na mocy umowy Sikorski – Majski, tak jak dziesiątki tysięcy innych Polaków, zwolniony z łagru. Dotarł wycieńczony do armii gen. Andersa i wraz z nią ewakuował się do Iranu. Tam pełnił funkcję komendanta obozu dla polskich uchodźców cywilnych w Teheranie. Trudy pobytu w sowieckim obozie spowodowały jednak, że zmarł na obcej ziemi.

W tym czasie rodzina Siedzików została usunięta przez władze sowieckie z leśniczówki w Olchówce i przeniosła się do niedalekiej Narewki. Tu doczekała wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej. Matka „Inki", Eugenia Siedzik, działała w siatce polskiej konspiracji niepodległościowej. Jesienią 1942 r. została aresztowana przez Niemców. Znalazła się w więzieniu w Białymstoku jako Gestapogefangengen – więzień gestapo. Przeszła długotrwałe i okrutne, połączone z torturami, śledztwo. Z przekazywanych przez nią z więzienia grypsów wynikało, iż udało się jej zidentyfikować osoby, które spowodowały jej aresztowanie. Należały one do kolaborującego z Niemcami komitetu białoruskiego z Narewki. W połowie 1943 r. Eugenia Siedzik została rozstrzelana przez Niemców.

Trzy córki małżeństwa Siedzików zostały sierotami. Opiekę przejęła babcia, matka ich ojca. Tragedia rodzinna nie miała, jak się okazało, wpływu na postawę sióstr. Dwie starsze, Wiesława i Danuta, pomimo bardzo młodego wieku zostały zaprzysiężone jako żołnierze Armii Krajowej. Danuta, wstępując w szeregi podziemnego wojska w grudniu 1943 r., przyjęła pseudonim Inka.

Praca konspiracyjna prowadzona była w bardzo trudnych warunkach. Śmiertelne zagrożenie stanowili tu nie tylko Niemcy, ale też współpracujący z nimi „aktywiści" białoruscy oraz członkowie organizacji komunistycznych związanych z wrogą wobec Polaków partyzantką sowiecką. Danuta Siedzikówna pełniła początkowo funkcję łączniczki na terenie swego macierzystego ośrodka – Hajnówka. Przeszła także ogólne przeszkolenie wojskowe oraz ukończyła kursy sanitarne. W lipcu 1944 r. teren powiatu Bielsk Podlaski został ponownie zajęty przez Armię Czerwoną. Zmobilizowane do akcji „Burza" miejscowe oddziały AK atakujące wycofujących się Niemców i wspierające wkraczające wojska sowieckie były jednak przez sowietów rozbrajane, a żołnierze wywożeni do obozów w głębi ZSRR. Kadra dowódcza zaproszona na odprawę w Brańsku została aresztowana. Zaczęto także instalować aparat nowych „polskich" władz komunistycznych całkowicie zależnych od władzy sowieckiej. Nadeszła faktycznie nowa okupacja.

Danuta Siedzikówna „Inka" do połowy 1945 r. mieszkała w Narewce, pracując jako urzędniczka w tamtejszym nadleśnictwie. Nowa władza postępowała jednak identycznie jak w 1939 roku. Rozpoczęły się aresztowania wszystkich podejrzanych o działalność w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego. 6 czerwca 1945 r. także „Inka" została aresztowana razem ze wszystkimi pracownikami Nadleśnictwa Hajnówka za współpracę z „oddziałami leśnymi". W czasie transportu do siedziby WUBP w Białymstoku została jednak odbita przez oddział partyzancki AKO Stanisława Wołoncieja „Konusa", a następnie skierowana do miejscowości Spieszyn, miejsca koncentracji 5. Brygady Wileńskiej. Tam spotkała się z dowódcą oddziału mjr. Zygmuntem Szendzielarzem „Łupaszką". Siedzikówna nie miała możliwości powrotu do domu, gdzie czekało ją niewątpliwie kolejne aresztowanie. Wychowana w patriotycznej atmosferze zgłosiła się ochotniczo do oddziału, w którym objęła funkcję sanitariuszki. Walczyła w składzie 1. kompanii szturmowej por. Jana Mazura „Piasta", a następnie 4. szwadronie por. Władysława Plucińskiego „Mścisława". Przez krótki czas jej bezpośrednim przełożonym był także por. Leon L. Beynar „Nowina", zastępca „Łupaszki", znany później jako Paweł Jasienica.

We wrześniu 1945 roku po rozwiązaniu brygady postanowiła kontynuować przerwaną wojną naukę. Korzystając z fałszywych dokumentów na nazwisko Zalewska, rozpoczęła naukę w gimnazjum w Nierośnie koło Dąbrowy Białostockiej. Ale i tam nie zaznała spokoju. Aresztowano jej siostrę Wiesławę, która nazwiska nie zmieniła. Szukano Danki. Sprzyjający zbieg okoliczności co prawda spowodował uwolnienie Wiesi, ale „Inka" musiała szukać dalej ochrony. Dzięki przyjacielowi ojca zatrudniona została w leśnictwie Miłomłyn, korzystając z kolejnego kompletu dokumentów na nazwisko Obuchowicz.

Jednak już w styczniu 1946 roku, po wznowieniu działalności 5. Brygady, podporządkowanej w tym okresie na nowo Okręgowi Wileńskiemu AK, ponownie podjęła służbę jako sanitariuszka. Otrzymała przydział do szwadronu ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego". Brała udział w wielu akcjach oddziału, zadziwiając swoją ofiarnością i poświęceniem. Opatrywała nie tylko partyzantów, ale także rannych żołnierzy ludowego WP i milicjantów. Zawsze pełna radości i optymizmu, odporna zarówno fizycznie, jak i psychicznie na trudne warunki polowe pozytywnie wpływała na morale oddziału.

13 lipca 1946 roku nowy dowódca szwadronu (po ranieniu „Żelaznego") por. Olgierd Christa „Leszek" wysłał ją do Gdańska. Miała uzupełnić apteczkę oddziału nowymi lekami i środkami opatrunkowymi, wymienić zużyte mapy sztabowe i dowiedzieć się o stan zdrowia „Żelaznego". Została jednak aresztowana w nocy z 19 na 20 lipca 1946 r. w mieszkaniu kontaktowym w wyniku donosów składanych przez aresztowaną wcześniej łączniczkę z oddziału „Łupaszki" Reginę Żylińską-Mordas ps. Regina.

Podczas ciężkiego przesłuchania, bita i poniżana, nie wydała żadnego ze znanych jej adresów konspiracyjnych ani nie podała żadnych danych odnośnie do oddziału, w którym służyła. Rozprawa przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Gdańsku odbyła się w trybie doraźnym na terenie więzienia 3 sierpnia 1946 roku. Oskarżono ją o mordowanie rannych i nakłanianie do egzekucji. Mimo braku jakichkolwiek dowodów i absurdalności oskarżenia (nawet stalinowski sąd stwierdził wtedy, że „Inka" nie brała bezpośredniego udziału w walce i nie mordowała nikogo) została skazana na karę śmierci. Także na procesie zachowywała godność. W ostatnim słowie Siedzikówna poprosiła o „wyrok według uznania sądu". Po ogłoszeniu zaś wyroku nie wniosła prośby o łaskę do Bieruta.

Karę śmierci wykonano 28 sierpnia 1946 roku o godz. 6.15 rano w gdańskim więzieniu. Razem z nią zamordowano por. Feliksa Selmanowicza „Zagończyka", dowódcę patroli dywersyjnych Okręgu Wileńskiego. Zgodnie z relacją obecnego przy egzekucji księdza Marcina Prusaka przed śmiercią krzyknęła: „Niech żyje Polska! Niech żyje »Łupaszko«!". Poległa na dwa tygodnie przed swoimi 18. urodzinami. Nie jest znane miejsce pochowania zwłok. Jedynym jej nagrobkiem jest pamięć o niej.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA