fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Kosmetyki i śmieciowe suplementy znikną z aptek - rozmowa z wiceprezesem Naczelnej Rady Aptekarskiej

materiały prasowe
Rozmowa | Marek Tomków wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej

Rz: Wielu farmaceutów niepokoją zapowiedzi wycofania z aptek „żelazek i szamponów".

Marek Tomków: Pytanie, co rozumiemy pod pojęciem „żelazka", których przecież w aptece się nie sprzedaje. Ja rozumiem pod nim, po pierwsze, nagrody, które można było dostać jeszcze kilka lat temu w ramach programów lojalnościowych, obecnie niedozwolonych. A po drugie, suplementy niespełniające norm jakościowych. Zapowiedź ministra Łandy odbieramy jako próbę przywrócenia właściwej roli apteki i farmaceuty.

Minister planuje za to przenieść duże opakowania popularnych leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych z powrotem do apteki.

Obrót pozaapteczny jest niekontrolowany, a sprzedaż leków prowadzą osoby nieprzygotowane. Co więcej, jest to rynek niezabezpieczony przed lekami sfałszowanymi, a przez to niebezpieczny. To postulat jak najbardziej sensowny, bo pacjenci prócz leków uzyskują w aptece fachową poradę. Opieka farmaceutyczna to zresztą jedno z najtańszych rozwiązań przynoszących korzyści zarówno pacjentowi, jak i Narodowemu Funduszowi Zdrowia.

Jak farmaceuci podchodzą do pisania raportów?

Raporty, czyli przegląd lekowy, funkcjonują w wielu krajach i stanowią ogromną pomoc zarówno dla lekarza, do którego taki przegląd jest adresowany, jak i dla samego pacjenta, który wie, jak właściwie zażywać leki. Farmaceuta nie wyręcza lekarza, lecz jedynie wskazuje potencjalne zagrożenia. Takie rozwiązania wprowadzone w Finlandii, gdzie mieszka 5,5 mln ludzi i jest 800 aptek, przynoszą rocznie setki milionów euro oszczędności, w tym ponad 100 tys. dób, których pacjenci nie spędzają w szpitalach. W Polsce farmaceuci udzielają dziś około 2 mln porad dziennie i stanowią ogromny niewykorzystany potencjał.

A co z opłatą dyspensyjną?

Takie rozwiązanie funkcjonuje w wielu krajach europejskich i powoduje spadek ilości spożywanych leków, ponieważ wynagrodzenie farmaceuty nie jest zależne od tego, jakie leki sprzeda. Ten pomysł jest jednak dopiero na etapie wstępnej analizy i nie wydaje nam się, żeby miał zostać wcielony w życie.

—rozmawiała Karolina Kowalska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA