fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Porody rodzinne: lekarze położnicy nadal chcą obostrzeń sanitarnych

Adobe Stock
Nie w każdym szpitalu można przywrócić porody rodzinne – alarmują położnicy. NFZ powołuje się jednak na prawo rodzących do obecności bliskich.

Decyzję o porodach rodzinnych należy pozostawić w gestii szpitala – uważają specjaliści z Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników (PTGiP). I krytykują Narodowy Fundusz Zdrowia, który stwierdza, że żądanie od osób towarzysząch rodzącej wykonania na pięć dni przed porodem testu na Covid, jest nieuzasadnione i nieracjonalne.

Chronić wcześniaki

„NFZ jako płatnik świadczeń zdrowotnych nie jest uprawniony i nie ma kompetencji, by ingerować w postępowanie medyczne, w tym sposób prowadzenia porodu, szczególnie w okresie zagrożenia epidemicznego" – pisze w liście do prezesa Funduszu Adama Niedzielskiego prof. Mariusz Zimmer, prezes PTGiP. I przypomina, że wprowadzony wiosną stan epidemii nie został odwołany, co oznacza konieczność ochrony przed zakażeniem osób o obniżonej odporności, w tym pacjentek w ciążach powikłanych, wcześniaków i noworodków z wadami wrodzonymi.

Dodaje, że ognisko koronawirusa w szpitalu położniczym wiąże się z wyłączeniem go z funkcjonowania. „Sytuacja taka, przy permanentnym braku miejsc położniczych w polskich szpitalach, może stanowić zagrożenie opieki okołoporodowej na skalę kraju" – dodaje prof. Zimmer.

I dodaje, że interpretacja NFZ jest niedopuszczalna, a wręcz nieetyczna. – W sytuacji, gdy w szpitalu mieści się oddział patologii ciąży o III, najwyższym poziomie referencyjności, może to oznaczać brak miejsc na takim oddziale w całym regionie i może zagrażać życiu, np. dzieci przedwcześnie urodzonych – mówi dr Michał Bulsa z Naczelnej Rady Lekarskiej, rezydent ginekologii i położnictwa ze Szczecina. – Zmiana wytycznych konsultantów krajowych perinatologii oraz ginekologii i położnictwa może być niefortunna – ostrzega dr Bulsa.

Zgodnie z zaleceniami z 5 maja 2020 r. oprócz negatywnego wyniku testu z ostatnich pięciu dni towarzyszący przy porodzie powinien mieć maskę i rękawiczki lub być przebrany w kombinezon. Do sali może zostać wpuszczony, gdy poród się już rozpoczął i powinien opuścić oddział w ciągu dwóch godzin po porodzie. Prof. Zimmer tłumaczy, że poród rodzinny w obecności osoby zakażonej, pomimo stosowania wszystkich środków ochrony osobistej, może doprowadzić do zagrożenia innych rodzących i ich rodzin przebywających w tym czasie na oddziale.

Prezes NFZ Adam Niedzielski broni jednak praw rodzących do towarzystwa osoby bliskiej: – Nie można godzić się na odmowę prawa do porodu rodzinnego tylko z uwagi na na brak testu w kierunku Covid wykonanego pięć dni przed porodem, w sytuacji gdy poród jest co do zasady zdarzeniem nieplanowanym – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą". Przypomina, że zgodnie z zarządzeniem nr 104/2020/DSOZ z 8 lipca, zmieniającym zarządzenie w sprawie zasad sprawozdawania oraz warunków rozliczania świadczeń opieki zdrowotnej związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19, od 1 lipca Fundusz dopłaca 3 proc. do każdej faktury wystawionej przez szpital na udzielanie świadczeń w podwyższonym reżimie sanitarnym. – W przypadku wyceny świadczeń związanych z porodami to ok. 100 zł więcej. Środki te mogą być wykorzystane m.in. na środki ochrony osobistej dla osoby towarzyszącej podczas porodu – wyjaśnia prezes Niedzielski. Lekarze podkreślają jednak, że dodatkowymi funduszami od NFZ dysponuje dyrektor szpitala, dla którego środki ochrony osobistej dla osoby towarzyszącej w porodzie nie muszą być artykułem pierwszej potrzeby.

– Lepiej byłoby, gdyby regularnie testowano wszystkie osoby na oddziale, bo wymóg przedstawienia przez ojca testu wykonanego pięć dni przed porodem rzeczywiście nie ma sensu – mówi jeden z lekarzy.

Testowanie systemowe

I choć prezes NFZ przypomina, że wielokrotnie deklarował sfinansowanie każdego testu zleconego w odpowiednim trybie, medycy podkreślają, że w praktyce trudno będzie go wykonać. – Prościej by było, gdyby obowiązek testowania przebywających na porodówkach był odgórny, wprowadzony odrębnym zarządzeniem. A jeśli nie można go wprowadzić, lepiej pozostać przy dotychczasowych zaleceniach – mówi jeden z lekarzy.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta

W pełni zgadzam się ze stanowiskiem NFZ i nie uważam, że ingeruje ono w postępowanie medyczne – w stanowisku nie ma o nim mowy. Powinniśmy umożliwić pacjentom i ich bliskim korzystanie z prawa wynikającego z art. 21 ust. 1 ustawy, który mówi, że na życzenie pacjenta może mu towarzyszyć osoba bliska, oczywiście przy zachowaniu reżimu sanitarnego i możliwości szpitala. Wymóg przedstawienia wyniku testu na Covid-19 jest nadmierny i niemożliwy do spełnienia. Poród jest bowiem z natury rzeczy sytuacją nagłą. Z epidemią trzeba nauczyć się żyć, bo choroby zakaźne nie znikną. Dlatego wszyscy powinniśmy umożliwić korzystanie z praw pacjenta, nie tylko jeśli chodzi o porody rodzinne, ale i inne procedury, oczywiście z zachowaniem wymogów sanitarnych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA